raz wypowiedziane słowo

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Chcę Wam przedstawić mojego
kolejnego mistrza. Człowieka, na którego książkę natknęłam się przez przypadek,
a potem pozycjami jego autorstwa zapełniłam pół półki. Jego słowa wciąż
odmieniają moje życie, a powracam do nich wciąż i wciąż jak się powraca do
studni po wodę. Jego słowa drążą we mnie nowe korytarze, odkrywają we mnie nowe
kontynenty, otwierają drzwi, do których zawsze brakowało mi kluczy.

 

Benedyktyn Anselm Grun.

 

„Jestem przekonany, że każdy z nas
swoim życiem zostawia określony ślad w tym świecie.

Kiedyś w czasie spotkania w kręgu
młodych psychologów rozmawialiśmy na ten temat jeden z nich powiedział, że
wrócił właśnie z urlopu z nart i pozostawił swój ślad na świeżym śniegu. Możemy
sobie zatem wyobrazić, że każdy w swoim życiu zostawia ślad na śniegu tego
świata. Przesłanką dla tego stwierdzenia jest przekonanie, że każdy człowiek
jest niepowtarzalny. Niemiecki teolog, Romano Guardini, powiedział, że w każdym
człowieku Bóg mówi jedno niepowtarzalne słowo, które mówi tylko w tym
człowieku, a naszym najważniejszym zadaniem jest dostrzec to jedno
niepowtarzalne słowo, które Bóg we mnie mówi.”



 

To jedna z tych myśli, która na
zawsze odmieniła moje postrzeganie siebie.

Od tamtego czasu próbuję odgadnąć Słowo, które On wypowiedział przy powoływaniu mnie do życia.

Ślad, który zostawiam swoim życiem.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

bogactwo życia

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Rutka zabiera się do mycia głowy.

Ze zgrozą obserwuje to mała
córeczka.

– Bedzieś myć głowe? – upewnia
się, choć wszystkie znaki na niebie i na ziemi o tym mówią.

– Tak, będę. – potwierdza mamusia
polewając już włosy strumieniem wody.

Ja teś nie lubię. – zwierza się dwulatek:)

 

To oczywiste. Nikt nie lubi
wkładać głowy pod gilotynę:) a Laurka dokładnie tak traktuje procedurę mycia
główki.

PS.

Tymczasem zaczął się Wielki Tydzień, więc po całym sezonie względnego zdrowia złapaliśmy grypę. Tylko tak Wielki Tydzień przeżywa się naprawdę intensywnie.

 

********

 

Wszystko trzeba ukochać:
orchideę, niespodziewanie rozkwitającą w dżungli, pięknego wierzchowca,
gest dziecka, dowcip czy uśmiech kobiety. Trzeba podziwiać wszelką
piękność odkrywać ją, nawet jeśli nurza się w błocie i podnosić do Boga.

[ Guy de Larigaudie]


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

zwyczajność

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Po powrocie z pracy robię sobie
kawę w malutkim malowanym w kwiaty kubeczku. Kubeczek jest hand made i ma
kształt dzbanuszka i zawsze, gdy z niego piję, myślę o Mamutkach.

Dlaczego?

Z
tego prostego powodu, że nam go podarowali, choć przez wiele lat był ich drogim
skarbem i ozdobą jednej z półek kuchennych. Ot, całe Mamuty. Ostatni włos z
ogona by sobie wyskubały i nam oddały:)

Siedzę sobie i myślę.

Słońce mimo zasp śniegu próbuje
udowodnić, że to jednak wiosna  i
łaskocze w plecy pędzelkami ciepła.

Siadam sobie tak jak lubię,
podciągając jedno kolano pod brodę. Wiem, że to niekulturalnie i wbrew
etykiecie, ale zważcie, że podciągnęłam wszak tylko jedną nogę, a druga nadal
karnie stoi na podłodze. Pół-na-pól więc jestem dystyngowana.

Zresztą, co to byłby za dom, w
którym nie można poczuć się na tyle swobodnie, by przykucnąć sobie na krześle
tak jak się ma na to ochotę. Koszary, a nie dom:)

Tymczasem najmłodsza pociecha
wparowuje do kuchni i sunie w moją stronę. W rączkach niesie dwa skórzane
kapcie.

– Psiniośłam ci mamusiu – oznajmia
i przykuca przy krześle, by ustawić obuwie w pozycji wyjściowej.

– Dziękuję – odpowiadam.

– A dzie jeśt to? – córeczka
zagląda pod krzesło wyraźnie zdezorientowana.

– Co? – zaglądam i ja w poszukiwaniu
tego czegoś.

– Dzie jeśt? – powtarza pytanie
maluszek i wchodzi pod stół kontynuując poszukiwania zguby.

– Co ci zginęło? – próbuję dociec.

Dzie jeśt dluga noga?!!!  

 

Druga noga??? No cóż:)

 

🙂

*******

W gruncie rzeczy to
wszystko jedno, czy ze względu na Pana Boga obiera się kartofle, czy
buduje katedrę.

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

[ Guy de Larigaudie – jeden z najbardziej poruszających świętych o jakim ostatnio słyszałam. Najbardziej zwyczajny i niezwyczajny.]


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Pragnący miłości

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Jak się po latach okazało nie był
to mój ostatni kontakt z tym objawieniem.

Niedawno w moje ręce wpadła płyta
DVD o cudach eucharystycznych. Jakiś dodatek do którejś gazety.

W pewnym momencie pojawia się w
filmie kobieta. Catalina. Mówi, że widziała orszak Aniołów niosących dary do
ołtarza.

Byłam zaskoczona.

To samo objawienie zatoczyło krąg
i powróciło do mnie jak bumerang, by dokończyć dzieła.

Kobieta opowiada o swojej innej
rozmowie z Jezusem.

Po Komunii świętej Jezus mówi:

– Posłuchaj.

I sprawia, że ona słyszy modlitwę
kobiety, która klęczy przed nią w ławce. Tamta modli się w myśli, a mimo to
wyraźnie słychać słowa.

Mówi: „Panie Jezu, proszę cię żeby
mój mąż tyle nie pił i żebym dostała lepsza pracę i żeby dzieci były
grzeczniejsze i żeby sąsiadka się wyprowadziła, bo bardzo przeszkadza i….”

Potok słów płynie wartko.

– Widzisz? – mówi Jezus ze skargą
w głosie –  Prośby, prośby, prośby…Ani
razu nie powiedziała mi, że Mnie kocha.

 

Ani razu nie powiedziała mi, że
mnie kocha. A ja tak czekałem.


Te słowa przemieniają moje
przyjmowanie Komunii świętej. Niemal słyszę Jego cichą prośbę: Powiedz mi, że
mnie kochasz. Tak na Ciebie czekałem Rut.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

kserówka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

To była zwykła „kserówka”.

Ktoś skopiował fragment książki.
Dotyczyła objawień, które ma pewna kobieta w Ameryce Południowej . Jezus mówi
do niej. Najczęściej wówczas, gdy przyjmuje Komunię świętą lub trwa na adoracji
Hostii.

Przemknęłam wzrokiem po rządkach
liter. Bywam sceptyczna wobec wielu objawień. Pociągają ogromne rzesze ludzi, a
czasem są złudą.

Tym razem jednak tekst urzekł mnie
swą prostotą.

Przeczytałam całość.

Zadziwiłam się.

Kobieta opisywała, że podczas, gdy
ksiądz przy ołtarzu przygotowywał dary ( to wtedy, gdy my siedzimy i zwykle coś
śpiewamy lub rozglądamy się po kościele, a on nalewa wina i wody do kielicha i
przygotowuje opłatek dziękując Bogu za te dary) zobaczyła jak od poszczególnych
osób zgromadzonych w kościele odeszli ich Aniołowie i w orszaku zbliżyli się do
ołtarza. Byli przepełnieni radością i w wyciągniętych dłoniach coś nieśli.

– Po co ci Aniołowie tam idą i
dlaczego są tacy szczęśliwi? – zapytała Jezusa poruszona tą sceną.

– To są Aniołowie Stróże tych
ludzi, którzy chcą Bogu coś ofiarować. Są szczęśliwi, bo przynoszą na ołtarz
różne dary, które zjednoczą się z chlebem i winem i przemienią w Komunię.

Wtedy kobieta spostrzegła, że
jednak nie wszyscy Aniołowie stanęli przy ołtarzu, że są tacy, którzy stoją
przy powierzonych sobie osobach.

– A ci Aniołowie? – wskazała ich
Jezusowi – Dlaczego nie poszli do ołtarza i dlaczego są tacy smutni?

– To Aniołowie tych ludzi, którzy
nic Bogu nie chcą dać.

Chcę żebyście mi wszystko oddawali
na ołtarzu – mówił dalej – wasze radości i smutki, wasze problemy, cierpienia,
wasze dobro, ale również grzechy, wszystko czym jesteście, wasze życie, wasze
rodziny, siebie samych, swoją przeszłość, swoje teraz i swoją przyszłość, wasze
plany i marzenia. Możecie mi to wszystko oddać jako ofiarę ołtarza, a ja to
przemienię.

 

 

Wiele lat temu przeczytałam tę
zwykłą kserówkę. Od tamtego czasu moment przygotowania darów na ołtarzu nie
jest dla mnie pauzą na odpoczynek w ławce i pomyślenie o „niebieskich
migdałach” 🙂

Zawsze czekam na ten moment i
posyłam mego Anioła żeby zaniósł to co Mu przygotowałam. Często po prostu swoją
wielką nędzę licząc, że Bóg coś z nią zrobi. Wysyłam na złotej tacy połamane
patyki, bo nic więcej nie mam.

I widzę niemal jak Mój Anioł w
podskokach biegnie do ołtarza. Szczęśliwy w orszaku szczęśliwych Aniołów.

 

A kserówka gdzieś zaginęła.


Ps. Catalina Rivas , Boliwia.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

przygoda z oknami

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Rutka się w końcu zdenerwowała i
postanowiła umyć okna. Mimo mrozu -10 i śniegu.

No bo ileż w końcu może trwać
zima? !!!

Opatuliła się szalikiem, włożyła
beret i kurtkę, wzięła wiaderko z gorącą wodą, ścierki i wygłosiła apel w
kierunku Nusi:

– Córeczko, zamknij za mną balkon.

Córeczka na wpół przytomnym
wzrokiem ogarnęła sytuację, oderwała się na chwilę od kanapy i bajki o Reksiu
celebrowanej wspólnie z Laurką i zamknęła za mamą białe oszklone drzwi.

„Okey” – pomyślała Rutka – „Do
roboty”  i nie tracąc cennego czasu ani
ciepła skumulowanego w organizmie zabrała się zamaszyście za pucowanie okien.
No, może nie „pucowanie”, a po prostu przecieranie z popiołu przesłaniającego
świat za oknami. Nie karmarzyła się sprzątaczka z robotą, bo kapcie wciśnięte w
gumowe klapki basenowe zaczęły jednak nasiąkać śniegiem.

Szur-szur-szur i okna wyglądały
jako-tako. Nawet zaczęły lśnić srebrną poświatą w promieniach zimowego
słoneczka.

No, czas wracać. Rutka zaskrobała
pazurkami w szybę licząc na rychłe otwarcie drzwi do ciepłego pokoju.

Bez odzewu.

Więc zapukała.

Nic.

– Nusia, Nusia!!! – zaczęła
krzyczeć nie przerywając pukania.

Ani widu, ani słychu.

Zdesperowana mama zaczęła walić we
wszystkie szyby i wzywać na ratunek obie pociechy mocno przejęte losami Reksia.

Wszystko na nic.

No, fakt – kazała wszak zamknąć za
sobą drzwi, ale nic nie wspomniała o ponownym wpuszczeniu. Każdy czułby się
usprawiedliwiony.

Sytuacja była na tyle rozpaczliwa,
że więźniowi balkonowemu zaczęły przelatywać przez głowę wizje swej własnej
skulonej postaci zamarzniętej z wiadrem i ścierką w ręku:) Cóż za tragiczny
zgon. Lokalne gazety miałyby temat na cały miesiąc.

 

Niemniej nie poddawała się jeszcze
i znów krzyknęła.

Po baaaardzo długiej chwili za
szybą pojawiła się baaardzo zdziwiona Nusia.

– Otwórz mi!!!

– Acha – kiwnęła pociecha ze
zrozumieniem i nacisnęła klamkę.

 

Tak to Rutka cudem uniknęła
śmierci przez zamarznięcie na skraju wiosny.

Wszystko zaś w imię czystych
okien:)

 

                                      ************************

 

Bóg nie lituje
się nad nami, ale wierzy w nas i patrzy na nas z zachwytem. Zły nieustannie
wmawia nam, że jest inaczej, że jesteśmy niegodni Bożego spojrzenia, że nasze
grzechy i słabości przeszkadzają Bogu patrzeć na nas.


[o. Adam Szustak OP ]

 

 

Nawet, gdy jesteśmy brudni jak
okna po zimie, On patrzy na nas urzeczony.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

bezowocność

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


„Może dziwisz
się, że Eucharystia czy sakrament pokuty wciąż nie przemieniają cię, że nie
przynoszą widzialnych rezultatów, a przecież łaska potrzebuje otwarcia…

…sakrament, choć
działa własną mocą – w przypadku braku wiary pozostaje bezowocny.”

[ T. Dajczer]

 

Nawet Bóg nie może przeskoczyć
naszego braku wiary. Jezus, gdy nie wierzono, nie mógł czynić cudów.

Zresztą, może i mógłby, ale nie
chciał, bo to oznaczałoby wywarzanie zamkniętych drzwi. To byłby gwałt. Więc
i  do naszych zaryglowanych serc nie
włamie się na siłę.

A jeśli nie wierzymy, łaska
sakramentu jest jak nie rozpakowany prezent odłożony na półkę. W pudełku jest
przedziwny eliksir zmiany życia, ale jeśli nawet nie próbujemy wierzyć, że jest
skuteczny; nigdy go nie otworzymy i nie doświadczymy jego mocy.

 

Dlatego mimo tysiąca przyjętych
Komunii, po godzinach spędzonych na klęczniku konfesjonału, nic lub niewiele
się w nas zmienia.

 

Kluczem jest wiara w moc
sakramentów, w to, że są Prawdą.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Odpięty z krzyża

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Ukrzyżowaliście
Chrystusa, ale kiedy idziecie się spowiadać, idziecie uwolnić Pana naszego z
krzyża.

 

[ św. Jan Maria Vianey]

 

Nie powinniśmy się spowiadać tylko
dlatego, że boimy się kary; albo, że grzechy nam ciążą jak worek kamieni i
chcemy się w końcu ich pozbyć. Powinniśmy się spowiadać dlatego, że kochamy Go
i chcemy ulżyć Jego cierpieniu. Z miłości.

Gdy klękam u kratek konfesjonału,
powinnam sobie wyobrazić, że oto za chwilę wyjmę jeden po drugim gwoździe z
Jego rąk i nóg.

Wtedy będę żałować naprawdę.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

zarysowanie emalii

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


U nas rekolekcje, więc najbliższe
dni będą dotyczyły sakramentów.

To, co mnie porusza w myśleniu o nich.

 

Na początku – o najtrudniejszym z
nich.

Spowiedzi.

 

Pamiętam jak kiedyś pewna osoba
powiedziała, że kiedy się spowiada, ma wrażenie, że tylko drapie paznokciami po
powierzchni, że to wyznanie win zupełnie nie dosięga istoty problemu.

To jak zarysowanie tylko emalii na
powierzchni.

 

Dlatego niedosyt, dlatego
wrażenie, że to nie tak powinno wyglądać, że spowiedź była tylko
prześlizgnięciem się po powierzchni. Sedno nie zostało nawet dotknięte.

 

Ja też tak to odczuwam. Odchodzę
od kratek i myślę:

 

Nie o to chodziło Rut. Znowu nie o to. To co powiedziałam to tylko skutki, ale
gdzie jest ich przyczyna?

 

Co jest sednem?

 

Wyczuwam  je, podejrzewam, widzę jak przez mgłę.

 

Tamta osoba pokazała wtedy trop.

Powiedziała, że to wszystko
dlatego, że nie kochamy Jezusa naprawdę, do końca, radykalnie. Wybieramy Go
tylko wtedy, gdy to z jakichś względów wygodne i zyskowne. Nawet emocjonalnie.
Jak jakiegoś znajomego, o którym sobie przypominamy, gdy mamy do niego jakąś
sprawę.

 

W „Rozważaniach o wierze” znów ten
trop odnalazłam.

 

„…z tego trzeba
się przede wszystkim spowiadać. Kim jest dla ciebie Jezus Chrystus? Jaki jest
twój wybór zasadniczy? Czy naprawdę wybrałeś Go do końca? Od tego trzeba by
zaczynać wyznawanie grzechów, bo to jest najważniejsze. Jeżeli nie wybrałeś
Chrystusa, to inne grzechy są skutkiem i wynikiem…”

 

 

O to chodzi, by nie drapać
bezradnie tylko po powierzchni emalii swego serca i życia.

 

Poszukać głębiej.

A głębiej jest to, że ja opuszczam
Chrystusa, zostawiam Go, daję Mu tylko jakiś mały kącik w swoim sercu, że On
wciąż nie jest dla mnie najwyższą wartością, że nie jest moim Wszystkim.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}