ukryte arterie miłości

 

Siedzę na leżaku. Słońce łasi się do mnie. W ręku przesuwam czerwone koraliki. Cicho zakrada się mój syn. Rozkłada stary koc tuż obok na trawie i kładzie się.

IMG_20170615_180350_HDR

– Co tam mama? – zagaja jak to on.

Nic więcej nie mówi, ale ja słyszę więcej niż tylko te trzy słowa.

Wyciągam drugą dłoń i gładzę jego plecy.

Cicho.

Łagodne jesienne promienie ogrzewają ciało i myśli.

Czułość powoli ścieka z serca arterią opuszczonej ręki, spływa w prostym geście na syna.

Tak niewiele trzeba, by powiedzieć: kocham cię.

 

A my piszemy sonety.

 

 

w zawieszeniu pytań

 

 

Fotel brazylijski to dobry wynalazek. Pewnie stary i intuicyjnie odpowiadający na ludzką potrzebę bezpieczeństwa.

Zwisam na nim. Materiał otula szczelnie jak kokon. Jestem dokładnie jak on, uwieszona na rosochatej gałęzi starej jabłoni.  W trakcie przeobrażeń.

Na drzewie domek dla dzieci, pod nim – piaskownica. I jedno i drugie pamiętają czasy, gdy nasze najstarsze dzieci były jeszcze małe. Biegam myślą tu i tam.

Dyndam nad ziemią bezpiecznie. Potem rzucam kotwicę wzroku w piasek.

Patrzę na niego i widzę ulotność chwil. Widzę przemijanie. Widzę złożoność ludzkiego losu. I Abrahama wraz z daną mu obietnicą. Nieodgadnioność świata. Mój początek i koniec, bo jestem z prochu. Widzę miałkość swoich myśli. Kruchość istnienia. Niepewne fundamenty.

170316124114_piasek_do_piaskownicy_Kamienie_Mosina

Czy wiesz Rut, że większość ludzi patrząc na piasek widzi tylko piasek? – pyta mnie ktoś niesłyszalny dla reszty świata.

Wiem.

Czy wiesz, że bywają tacy, którzy widząc piasek, widzą potencjalne budowle i mury, kielnię, zaprawę, cegły?

Wiem.

Czy wiesz, że odkryć w piasku przemijanie, początek i koniec, zagadkę i obietnicę dane jest nielicznym?

Wiem.

Czy wiesz po co jesteś?