Siedzę na patio w ten niedzielny słoneczny poranek. Grzeję dłoń o kubek z kawą, otulona czerwonym szlafrokiem, bo ranek jest nieco rzeźki. Nade mną akurat koncert w wykonaniu Orkiestry Pól i Lasów, a przede mną wzdłuż podwórka faluje kolorowo wczorajsze pranie.
I – o dziwo – moja dzisiejsza refleksja nie oparła się ani o wiosenne słońce, ani o ten śpiew ptaków, lecz bardzo prozaicznie o to falujące kolorowe morze.
Bo znam ludzi, którzy – gdyby zobaczyli w niedzielę ten kolorowy sznur na moim podwórku ( a marne szanse, że zobaczą, bo podwórko jest z dala od ludzkich oczu:) – zgorszyliby się strasznie. Bo jak to w Dzień Pański taki niegodny widok?
🌼🌼🌼
Pamiętam jak moja mama krzyczała na mnie, że wywieszam w niedzielę na balkonie ( też ukrytym od strony podwórka) pieluszki, które prałam dla naszej pierworodnej córki. Mieszkaliśmy wtedy w domu moich rodziców i moja mama stanowczo nie życzyła sobie, by ktoś kalał jej dom i dobre imię w ten sposób:(
Co innego na strychu. Tam ludzie nie widzą. A i Bóg może przeoczy z powodu dachu;)
🌸🌸🌸
Dziś siedzę przed moim domem. W niedzielę, w pidżamie i szlafroku, patrzę na falujące bluzeczki, skarpetki, potrzebne na jutro spodnie robocze mojego męża i syna.
I cieszę się, że nie jesteś małostkowy Boże i że wiem to od tak dawna. Zupełnie nie wiem skąd to wiem, bo byłam inaczej wychowywana. Jakimś siódmym lub ósmym zmysłem wyczuwałam, że jesteś zupełnie Inny.
I wiem też, że nigdy przenigdy nie przyjdzie Ci do niebieskiej głowy, by wypomnieć mi tamte pieluszki lub dzisiejsze pranie, które nie zdążyło wyschnąć wczoraj. Bo było piąte tego dnia, a dzień wciąż za krótki na pięć prań:) O tym wiesz doskonale Zegarmistrzu Światła Purpurowy🩷
🌱🌱🌱
Przecedzają komara, a połykają wielbłąda. Za grzech ciężki uważają pranie, z czystym sercem czynią życie swoich bliskich piekłem.
Sprawiają, że wielu odchodzi od Boga ze spuszczoną głową, bo zamienili Jego miłość na niekończącą się listę nieludzkich i nie- boskich wymagań.
A Ty jesteś zupełnie Inny. Inny niż cokolwiek, co o Tobie powiedziano, pomyślano, napisano, wydedukowano. Łatwiej, o wiele łatwiej powiedzieć jaki nie jesteś.
Nie jesteś kimś, kto wypomni mi szlafrok czy rozwieszone w niedzielę pranie. To wiem napewno.
