Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
Zakradł się do mojego życia jak
włamywacz.
Najpierw powiedziała mi o nim Mama
Kurka, bo do jej życia też trafił niespodzianie – zachwycił ją jego portret ze
spuszczonymi powiekami.
Po jakimś czasie przyjechał
Ksawery i opowiada, że w komórce ma nowennę do niego.
Potem przyszedł do mnie mail z
jego kilkoma słowami.
A na koniec mama przywiozła całą
książkę o nim.
Zakradł się.
Święty Charbel.
Skromny pustelnik żyjący sto lat
temu, który zachwyca współczesne pokolenie ludzi.
Objawia się wielu ludziom,
uzdrawia, przekazuje słowa, które są przedłużeniem Słowa.
To, co mówi zapada tak głęboko w
serce i kołacze w nim całymi tygodniami. Może dlatego, że są to przypowieści
podobne Chrystusowym. Obrazy, które raz namalowane w wyobraźni, bardzo długo
nie blakną.
Czytam go zachłannie jak się pije
wodę na pustyni. Wydaje się broczyć kącikami ust, przeciekać między palcami,
ale nic się nie marnuje. Słowa zaczynają krążyć w krwioobiegu codzienności, muskają
najzwyczajniejszych spraw, przemieniają myślenie.
Siadam na mojej ławeczce w sadzie.
Siedzi ze mną liść brzozy.

Myśli pewnie to samo, co ja, że w
miejscu takim jak to słowa Charbela są jasne jak słońce i oczywiste oczywistością
najoczywistszą.
Nigdy nie przerywaj rozmowy z Bogiem – powiedział.
Tutaj modlitwa jest tak samo
spontaniczna jak oddychanie. Powstrzymać ją jest jak odciąć się od życia.
Liść leży i duma.
Ranek jest chłodny i rześki.
Zakatarzony. Pociąga nosem i popłakuje.
Wszystko tonie w łzach.
Nawet połykając łzy, nigdy nie przerywaj rozmowy z Nim. Nigdy.
Wszystkie kłódki przepiłowane.
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}






