Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
No i…
wróciliśmy.
Do własnych kątów, dni, myśli, sprzętów,
rozmów, obowiązków, nawyków, zwyczajów…
Wszystko trzeba rozpakować, na
nowo poustawiać na półkach, drobiazgi powsypywać w pudełeczka, książki ułożyć w
zwyczajnym szyku, kurze odkurzyć najzwyczajniej w świecie, odświeżyć dnia
schematy, wejść w swoje odwieczne role, wypłukać kolejnymi praniami słońce i beztroskę
z letnich ubrań.
Wszystko to coraz szybciej,
ścigając się z jesienią, która chłodnymi nocami dni okrywa, rozplata warkocze
pajęczyn pomiędzy gałęziami, pachnie już dziwną mieszanką grzybów i więdnących
liści.
Z dna podróżnych toreb prócz tego,
co stare i dobrze znane, wysypują się nowości. Kamień wyjęty ze srebrnej niecki
źródła, jakieś książki, ubrania podarowane, myśli świeżo upieczone, wiśniowa
nalewka, piłeczka niebieska, wrażenia jeszcze nie ostygłe z długiej wyprawy, słowa brzęczące jak drobne monety.
Szukam im miejsc najlepszych w
naszym życiu, układam na półkach, wciskam między to co stare, już uleżane.
I – o ile życie pęcznieje każdą
sekundą – po tak długich podróżach ma brzuch bardziej pękaty niż Karlson z
dachu.
Spokój. Grunt to spokój:)

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
