pracka domowa

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Nusia odrabia lekcje. Jest pilna, solidna, skoncentrowana i…

– Pani kazała wszystko poprawić ołówkiem po śladzie. –
tłumaczy tatusiowi asystującemu pół-okiem przy pracy domowej.

– Do końca książki? – dziwi się tato wertując buch – Na
pewno? – pyta na poły niedowierzająco. Sam wszak parał się czasem nauczycielstwem
i wydaje mu się takie zadanie nieco niedorzeczne.

– Tak. Do końca. – bez mrugnięcia okiem, z całą pewnością
zarzeka się sześciolatek.

– No dobrze. To pisz. – mówi tata i odchodzi z młodszą
pociechą w dalsze rejony mieszkania.

 

Wraca po jakimś czasie i …

– Mówię ci, poprawiła wszystko do litery W, a rękę w
nadgarstku miała już sztywną od zmęczenia – relacjonuje żonie po południu.

– To niemożliwe żeby miała aż tyle zadane. Coś źle
zrozumiała – komentuje Rut.

– No to ją zapytałem czy naprawdę pani kazała to zrobić.

– I co ona?

– Popatrzyła, zastanowiła się i powiedziała: A może i nie
trzeba było
.

 

 

To trzeba było tak od razu:)

 

Nusia jest pilna, solidna, skoncentrowana i…

                                                                    
nadgorliwa:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

njus szkolny

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Od dzisiaj co dzień będę zakładała nowe majtki – oświadcza
stanowczo Nusia, gdy po południu wracam z pracy.

– Ale przecież ty co dzień zmieniasz – przypominam.

– Tak zmieniam. – potwierdza z godnością.

– A ktoś mi na przerwie mówił, że zna kogoś kto jedne majtki
nosił przez OSIEM dni. – dodaje pikantny szczegół.

– Kto ci to mówił?

– Aaaa, ktoś z innej klasy.

 

 

 

To takie tematy są teraz na topie szkolnych korytarzy.

Swoją drogą – OSIEM dni to niezły wynik:)  Godzien notki w Księdze Rekordów Guinnessa.



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

i się okazało…

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Oto jedna z przemów Laurkowych zakrapianych napojem „Trzy
grejpfruty”:

 

Ania dzieci, Ania pani. Niunia pacie: aaaa-aaa.

Ala ciuciu niuni.

 

Czyli w telegraficznym skrócie co się dzieje, gdy Laucia
wraz z tatusiem odwożą Nusię do szkoły.

Dopiero ostatnio mi się przyznali, że dzieją się z tej
okazji sceny dantejskie:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

usprawiedliwienie

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Niedziela.

Czas porannego kotłowania się dzieci w naszym dużym łóżku.



Dusio podrzuca Laucię, dusi, gniecie, podnosi jak samolocik
na stopach i ciąga za nóżki po pościeli wzbudzając uzasadnione odgłosy radości.

– Ale żeby nie piszczała – zgłasza zastrzeżenie tatuś
przekrzykując ogólny harmider. Chciałby pewnie w spokoju wypić kawę, nie
dławiąc się każdym łykiem.

– Ale ona piszczy ze szczęścia – udziela trafnej odpowiedzi
syn.

 

Przecież nie można nikomu zabronić piszczeć ze szczęścia:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

historia z happy endem w domyśle

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Kiedyś, na starym blogu o nim pisałam.

Jest moim wujkiem. Jest alkoholikiem. Od zawsze. Od kiedy
sięgnę pamięcią. Choć – jeśli spłynę w dół wodospadem wspomnień, w odległą
krainę dzieciństwa są też obrazy inne.

Janek – tylko naście lat starszy ode mnie i Amelki –
opiekuje się nami jak brat. Gołębie swoje pokazuje, maleńkie jajeczko z
czułością układa na dłoni, nagie pisklątko głaszcze po małym łepku. Opowiada.
Śmieje się. Ma blask w oczach, złote refleksy w długich do ramion włosach. W
lesie grzyby uczy nas rozpoznawać które dobre, które „psiuchy”, jagodzińce
najbogatsze odkrywa, przez rów grząski przenosi. Do rzeki wchodzi, żółte kwiaty
grążeli zrywa, korony z nich robi i nas nimi koronuje – swoje małe
siostrzenice. Psy wszystkie ze wsi do niego się łaszą, on je głaszcze, karmi.
Od wczesnej wiosny do późnej jesieni śpi w stodole na sianie. Poza tym wiecznie
zapracowany, gospodarstwo duże, huk roboty, ojciec goni. Czasem tylko w
niedzielę można książkę wziąć do ręki, w inny świat się przenieść wyczarowany
ręką Karola Maya.

Potem wszystko się odmienia. Z roku na rok twarz
pochmurnieje, blask w oczach gaśnie, plecy przyginają, słowa przestają być
słowami.

Dopiero po latach rejestruję te zmiany i po kolejnych
latach, gdy przestaję być dzieckiem, zaczynam rozumieć, że jego życie to równia
pochyła.

Wtedy zaczęłyśmy się modlić. Obie- ja i Amelia. Ofiarowywać
to wszystko, co tylko umiałyśmy, co na myśl przyszło. Wszystko za niego, w jego
intencji. Na początek o cud, o zmianę, natychmiast, jak najszybciej. Z czasem,
a lat upłynęło ponad dwadzieścia, coraz pokorniej – już tylko o to, by na dnie
nie umarł. Modlitwa tylko o tę ostatnią sekundę, by odbyła na powierzchni.
Tylko i Aż o nią.

Kiedy patrzę na niego dzisiaj, zniszczonego tak, że z trudem
się porusza, czuję współczucie i złość i furię i wściekłość ogromną, nadzieję i
zwątpienie. I mówię Bogu: „Jesteś głuchy? Nie widzisz? Nie słyszysz? Możesz
patrzeć na to?”

A Bóg czeka.

Życie nauczyło mnie trochę, że jeśli tak uporczywie czeka i
milczy, kryje się za tym wielki plan.


Ostatnio na rekolekcjach słyszałam:

 

Nie patrz na jeden
puzzel. On, w odosobnieniu od
innych
zawsze jest bezsensowny. Popatrz na całość. Uwierz, że ma swoje miejsce w
całości Opatrzności Bożej”.

 

Więc wierzę. Staram się wierzyć. W tę i inne pozornie bezsensowne rzeczy.

 

Kiedy jesteśmy na działce, obok której mieszka Janek, patrzę
czasem na niego i próbuję odgadnąć myśl Tego, Który czuwa.

Nusia biegnie do Janka, którego nazywa dziadkiem, droczy się
z nim, wymusza nań przysięgi, by nie pił i papierosów nie palił, bo to
niezdrowe. A on się śmieje i mówi: „Lubię cię Cyganeczko”.

 

Pewnego dnia siedzę na balkonie i przysłuchuję się ich
przekomarzaniom i słyszę jak Nusia mówi:

 

– Urodziłeś się po to, by pójść do Boga, a nie po to , żeby
pić wódkę.

 

Zamurowało mnie. On też nic nie powiedział.

Słowo, które zamyka usta. Słowo, które otwiera serce. Słowo
wypowiedziane przez sześcioletnie dziecko. Słowo Boże.

On mówi: „Jestem blisko. Ostatnie słowo należy do mnie”.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

etykietkownica

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Jeszcze jedno wspomnienie z wakacji błąka mi się w
korytarzach myśli.

 

Rut i Miś zostawili dzieci u dziadków na dwa dni żeby
towarzystwo nacieszyło się sobą bez rodzicielskiego nadzoru. Drugim powodem
było tzw. „odetchnięcie” choć na chwilę i pobycie ze sobą, o czym oboje marzyli
od lat wielu. Oczywiście najmłodszy ssak wpakowany w fotelik pojechał z mamą i
tatą.

Wakacyjne ścieżki zawiodły ich w miejsce, o którym Rut wiele
słyszała, a chciała słowa słyszane przekuć w widziane obrazy.

Kazimierz nad Wisłą.

Magiczne miejsce tego dnia było nieco jakby mniej magiczne,
bo weekend długi ściągnął tłumy i zapełnił nimi najwęższy zaułek, najmniejszą
knajpkę. Nawet molo nad rzeką przypominało rwącą rzekę. Bardziej gwałtowną niż
Wisła.

Rut i Miś wędrowali sobie w gwarze ludzkim wymieniając się
raz po raz ssakiem niesionym na rękach. Laucia bowiem wciąż nie nadążała i
gubiła się w lesie olbrzymich nóg ludzkich.

I gdy tak sobie szli nagle za plecami Rut usłyszała:

– Zobacz- mówił kobiecy głos – To obraz współczesnej
polskiej rodziny – dodał głos tonem zdegustowanej wieszczki – Mają jedno
dziecko i więcej mieć nie chcą.

Rut osłupiała.

„To nie może być o nas” – myśl jak strzała przeszyła głowę.

A potem Rut odważyła się i odwróciła.

Za nimi stała kobieta po pięćdziesiątce i zupełnie nie
speszona patrzyła w ich stronę.

Obok niej stał chłopak, może dwudziestoletni, któremu głowę
zmieniała w maszynę do etykietowania ludzi.

Rut na końcu języka miała zdanie w swojej i męża obronie.

Ale go nie wypowiedziała.

 

Są ludzie, którzy lubią sądzić po pozorach. Po co zawracać
kijem rzekę.

 

Lecz jeśli zobaczycie jeszcze całkiem młodą, wysoką, szczupłą dziewczynę
ubraną w dżinsy, z włosami w kucyk, z małym dzieckiem na ręku i mężem u boku,
przyklejcie etykietkę cichutko, tak żeby nie słyszeli.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

prze-komary

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Mamy coś z komarów.

Lubimy się przekomarzać:)

Wszyscy.

 

Ala: Kiedy kupicie jakiś normalny szampon?

Rut: A uważasz, że ten jest umysłowo niedorozwinięty?

… a komary, po całym względnie spokojnym lecie, kontratakują:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

siwy włos

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Laucia nauczyła się wymawiać oficjalne imię swej najstarszej
siostry.

Brzmi ono : Alencja  🙂

i rozśmiesza nas nim do łez.

No i wytropiłam na głowie niedoszłego jeszcze dwulatka pierwszy siwy włos.

Nie za dobrze to świadczy o nas, czyli rodzince
prawie-dwulatka:) Ciężkie ma z nami życie.

Chciałam nawet włos uciąć i zachować na pamiątkę, ale Miś
wyrwał ten cud natury i wyrzucił.

Typowo po męsku
jak rzekłaby pani Kornelia ( zrozumieją tylko czytelniczki LMM)

 

Ale już teraz nikt nie ma prawa Lauci zaśpiewać szklącym się
czułością tenorem:

 

Spostrzegłem dzisiaj
miła pierwszy siwy włos na twojej skroni,

 

bo ja już jej to zaśpiewałam szklącym się czułością nieco-altem:)


A tymczasem zapraszamy Pana Fogga i liryczny pasujący do
jesieni song o tym, że czas nie ostudzi ludzkich serc.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Siwy włos – Mieczysław Fogg

nowa dziedzina sztuki

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

– Mamo, pokonałam strach przed dziurami – obwieszcza swój
kolejny wyczyn Nusia.

Trwa chwilę nim synapsy w moim mózgu przekażą sobie sygnał,
że słowo „dziura” nie jest użyte w w/w zdaniu w sensie dosłownym.

Drugą chwilę trwa wyszukanie w zasobach pamięci odpowiedzi
na pytanie: A w jakim sensie?

Operacja zostaje zakończona tradycyjnym od czasów
starożytności sloganem „Eureka!!!”

 

Dziury = ażurowe schody w budynku na działce

 

– Acha. – potwierdzam, że informacja do mnie dotarła.

– Po prostu o nich zapomniałam. – przechodzi do tłumaczenia
metody rozmówczyni.

 

No tak.

Czasami sztuką jest przypominanie sobie, a czasami –
zapominanie:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

spełnienie 4

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Powoli i z mozołem budynek na naszej działce przeobraża się
w kierunku uroczego letniska, gdzie będzie można przenocować, śniadanie zjeść o
świcie przetykanym ptasią melodią, zasypiać kołysanym szumem brzóz i sosen,
brodzić w cieniach wieczoru aż po zmierzch, niespiesznym krokiem zejść z tarasu
do jasnego pokoju. Pobyć tam bez przerw kilka dni, tydzień, dwa. Rozpakować się
na dobre. Zadomowić. Nacieszyć się ciszą i odgłosami, zapachem, kolorem,
światłem i mrokiem.

Patrzeć na dzieci baraszkujące na trawie, nie pilnować
godziny, na zegarek nie spoglądać, czas wyznaczać cieniem sosny na środku
podwórza. Wypełnić to miejsce sobą. Zapach zupy gotowanej rozsiać, prania
muskanego wiatrem. Z książką i kawą usiąść, zamyślić się bez jednej myśli w
ludzkim języku pomyślanej. Gości tam ugościć, zauroczyć, omotać magią
sielskości.

Żadne nam Karaiby nie chodzą po głowach, żadne Hawaje nie
błądzą w podcieniach snów.

Maleńkie marzenia malutkich ludzi o rzeczach zwyczajnie nadzwyczajnych.

Z westchnień stu wykuwane, tysiącem szkiców zaplanowane,
nocną porą przerozmawiane, z dziećmi jak chleb podzielone.

Nie stać nas by marzenia szybko przekuwać w rzeczywistość,
więc powoli się stawają.

 

W tym roku balkon powstał.


Z drewnianymi poręczami, z solidnymi podporami, z
aksamitkami w doniczkach, cały zielony. Poręcz akurat taka, że kubek z kawą
można na niej stawiać – tak jak marzyłam.

– Kiedy tu będzie letnisko? – pyta Ala malując drewno – Bo
my z Duśkiem marzymy o tym, by wstać rano i na tym balkonie zjeść śniadanie.-
dodaje cicho.

„To jeszcze tak długo trzeba czekać” – zaczyna mi się myśl
smutna wplatać we włosy.

„Wszystko da się urządzić” – przerwa jej nagle myśl inna i jej się poddaję.

– Naprawdę chcecie zjeść tu śniadanie? – pytam dzieci

– Tak. – odpowiadają.

– Dobrze. To jutro wstajemy rano, pakujemy się i
przyjeżdżamy tu na śniadanie. – zarządzam.

Patrzą niedowierzająco.

 

I tak robimy.

Spełniamy swoje marzenie dwiema tacami kanapek, ciepłym kompotem
jabłkowym piernikiem i kubkiem kawy odstawianym na zieloną poręcz. Tak jak
marzyłam. W blaskach porannego słońca, wśród śpiewu ptaków i szumu lasu.

„Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy.” – powiedział
kiedyś Ten, Który marzyć się nie bał.

Sny się spełniają.

Czasem dzieje się to zupełnie niespodziewanie.

Ale zwykle wtedy, gdy obudzimy się i zakaszemy rękawy.

Gdy
pozwolimy szeptać innej myśli niż ta, która smutkiem wplata się we włosy.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}