takim sierotkom nie pomożesz?

Jeśli chcecie zrozumieć tytuł tego posta, musicie obejrzeć krótki filmik.

Jezus prosił Faustynę, by powstało nowe zgromadzenie – Sióstr Miłosierdzia. Opisał dokładnie dom, w którym zamieszkają ( rudera bez okien, drzwi i pokrzywami po pas:) oraz otoczenie, czyli kościółek, gdzie w ołtarzu głównym miał być krzyż i dwie konkretne figury… Jak znaleźć takie miejsce na świecie, jak założyć zakon, na który nikt nie udziela pozwolenia? Faustyna umarła, ale to nie była żadna przeszkoda dla niej. Wszak powiedziała, że czuje, iż po śmierci jeszcze bardziej będzie działać na ziemi niż za życia.

I działa. Zakon powstał i dzieją się cuda. Ludzie, którzy tam przyjeżdżają wprost toną w Bożym Miłosierdziu.

Posłuchajcie.

Jezu ufamy Tobie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

szary dzień

Dziś zwykły szary poniedziałek. Siąpiący deszczem, dmuchający wiatrem, z niebem o twarzy zachmurzonej i ściągniętej w grymasie nie-pogody.

Aż ciśnie się na usta, by powiedzieć: Beznadziejny dzień. Nie lubię poniedziałków.

I nagle budzi cię Faustyna swoim wyznaniem.

 

O, życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów.

Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary.

Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama.

Czas przechodzi, a nigdy nie wraca.

 

Dziewczyna, która ledwie pisała i czytała, a mądrzejsza niż ja z tytułem magistra i z aspiracjami na doktorat. Na szczęście już uleczonymi aspiracjami:)

Mądrość to coś innego niż inteligencja, oczytanie, ogłada, elokwencja i wykształcenie.

 


 


aniołowie na rogach ulic

 

Nauczyłam się czegoś nowego.

Gdy jadę autem do pracy, po drodze mijam kilka takich ulic, gdzie stoją alkoholicy. Czasem ledwie stoją, czasem idą z rękami w kieszeniach, brudni i nieogoleni. Są tam też niekiedy kobiety o gestach przesadnych, zniszczonych twarzach, schrypniętych, złamanych głosach.

Kiedyś wolałam ich nie widzieć, a gdy jednak widziałam, nie myślałam dobrze. Alkoholizm zniszczył kawałek mojej dalszej rodziny, więc reaguję nań alergicznie.

Ale nauczyłam się czegoś nowego.

Teraz, gdy widzę kogoś takiego, szepczę : Aniele Stróżu tego człowieka, strzeż go, osłaniaj, prowadź.

To zmienia moje oczy, moje myśli. Nie ma w nich już pogardy, wyższości, złości, pochopnych ocen, ale troska.

Czasem mam wrażenie jakbym widziała anioła idącego smutno, ze zwieszonymi skrzydłami za takim człowiekiem. Gdy go pozdrawiam w ten sposób, jego skrzydła się prężą, a  twarz zaczyna lśnić radością. To oczywiście tylko moja wyobraźnia.

Aniołowie z rogów ulic nie bądźcie smutni …

Jeszcze nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno.

 

 

 

podtrzymywanie ognia

 

Chłodny dzień. Wilgoć przenika przez mury i szpary okien do środka, mieszkanie szybko się wyziębia.

Biegam więc cały dzień po wielu schodach, by dokładać do pieca. Wciąż sprawdzam grzejniki czy ciepłe, czy nie wygasło.

To ważne, bo jeśli przeoczę moment, by podłożyć węgla, piec ostygnie i całą pracę będę musiała zacząć od nowa. A to mozolna praca. O wiele prościej ogień podtrzymywać, czuwać nad nim.

Systematyczność, czujność, wierność i wysiłek.

Czy nie dokładnie tak jest z moją duszą?

Modlitwa, spowiedź, Eucharystia, sycenie się Słowem, czasem zwykłe milczenie przed Bogiem… 

Nie od czasu do czasu. Stale.

 

Życie to taki chłodny lutowy dzień. Łatwo wygasnąć jeśli się nie czuwa. Czuwam więc.

 

 

światło w ciemności świeci

 

Jeszcze o ciemności i świetle i o tym, do czego jest potrzebne 40 dni postu.

Ktoś przyrównał to do sprzątania pokoju.

Jeśli próbuję sprzątać po ciemku, może namacam przewrócony wazon i go postawię, może potknę się niebezpiecznie o leżące na podłodze krzesło, zauważę je i podniosę, ale na niewiele więcej ciemność mi pozwoli.

Ale jeśli ktoś wniesie do pokoju świecę, od razu dostrzegę rozrzucone ubrania, skarpetki w kącie i zmięte papiery na biurku. Mogę to wszystko doprowadzić do ładu. Jeśli chcę. Albo zdmuchnąć świecę.

Wtedy ktoś wkręci w żyrandol porządną stuwatową żarówkę i okaże się, że to, co miałam za porządek, dalekie jest od niego. Bo oto nagle moim oczom ukarze się kurz zaścielający meble, brudne firanki, smugi na obrusie i śmieci na dywanie. Staram się to doprowadzić do ładu i po pewnym czasie wszystko lśni.

Na koniec ktoś wnosi halogen i w jego świetle dostrzegam odciski palców na politurze, szybach okien, rysy na ścianie i kurz, który unosi się w powietrzu w poszukiwaniu miejsca, gdzie znów mógłby osiąść.

Im więcej światła, tym drobniejsze widzę rzeczy. Światło o różnym natężeniu ujawnia mi kolejne odsłony mojego „porządku”. Ciemność wszystko przede mną ukrywa.

Wielki Post jest dla jednych postawieniem świeczki, dla innych – wkręceniem żarówki, dla ostatnich spojrzeniem w świetle halogenu.

Ci ostatni to święci.

Zawsze mnie zastanawiało, że tak piękni ludzie jak św. Tereska, św. Faustyna, o.Pio tak strasznie cierpieli z powodu poczucia własnej grzeszności. Ale oni żyli w takim blasku, że dostrzegali każdy pyłek.

Ja wciąż jestem na etapie płomienia świecy. Dlatego może wróciłam do swego starego zwyczaju zapalania świecy na czas modlitwy.

 

Choć i o krzesło zdarza mi się jeszcze potknąć:) Jak przewidziałam upadam raz po raz i baloniki jeden po drugim przebijam. I ciągnę te „pęknięte „baloniki co dzień do Niego. A on przyjmuje mnie z uśmiechem.

 

 

 

 

przypadek Auranosa

 

Postanowiłam przeczytać całą Biblię.

Krok po kroku, litera po literze, z komentarzami i przypisami. Przez rok.

Wiele ksiąg już czytałam, są takie, które wielokrotnie, są fragmenty, które znam na pamięć, ale nigdy systematycznie, od deski do deski.

Czytam i odkrywam.

Czasem nawet śmieję się do rozpuku, bo oto w 2 Księdze Machabejskiej napotykam taki fragment:

Dowódcą był pewien Auranos, posunięty w latach i nie mniej w głupocie.”

Czytam całej rodzinie i wszyscy wybuchają śmiechem.

Cóż za finezja sformułowania. Kwintesencja postępującej durnoty. Nic dodać nic ująć.

 

Oby ktoś kiedyś o nas tak nie napisał:)

 

światła

 

Noc.

W ciemności lśni niebieska dioda ładującego się laptopa, czerwone światełko kontrolne telewizora, zielone na ładowarce szczoteczki do zębów, na półce – lśniące oko dekodera. Nasze nowe gwiazdy na firmamencie życia.

Nasze życie stało się łatwiejsze, a przez to bardziej skomplikowane, a przedmioty, które miały oszczędzać nasz czas, zabierają nam go coraz więcej.

Zbieramy szaleńczo rzeczy, zapełniamy przestrzeń wokół, a po drodze, niepostrzeżenie gubimy ludzi, a zagracona przestrzeń coraz bardzo zieje pustką.

 

Ludzie XXI wieku.

Noc.

 

– Zachowaj mnie od pułapek rzeczy – szepczę szukając wzrokiem gwiazd we framudze okna.

 

 

 

 

pytania współczesnego Symeona

 

Czekałam z tą kolędą aż do tego święta, do dnia Ofiarowania.

Pytania, z których się składa są tak poruszające jak słowa starca Symeona wypowiedziane w świątyni: On będzie światłością dla narodów…a twoją duszę miecz przeniknie.

Nie wiedziała. Nie wiedziała o tym młoda dziewczyna z Nazaretu. Ona tylko widziała malutkiego synka, który słodko spał w jej ramionach. Żadna z nas matek nie wie.

Tyle w tej pieśni ludzkiej bezradności i Boskich tajemnic. Może dlatego stała się nam tak bliska, że słuchaliśmy jej całe święta.

Posłuchajcie.

 

Mary, did you know

 

 

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek będzie pewnego dnia chodził po wodzie?

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek zbawi naszych synów i córki?

Czy wiedziałaś że Twój Synek przyszedł żeby Cię odnowić?

To Dziecko które urodziłaś wkrótce urodzi Cię na nowo.

 

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek przywróci wzrok niewidomemu człowiekowi?

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek uspokoi burzę Jego dłonią?

Czy wiedziałaś że Twój Synek chodził gdzie chodziły anioły?

Że całując Twojego Synka – całowałaś Twarz Boga?

 

Maryjo czy wiedziałaś

Niewidomi przejrzą

Głusi będą słyszeć

Zmarli znów będą żyć

Chromi będą skakać

Niemi odzyskają mowę

Chwała Barankowi.

 

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek jest Panem wszelkiego stworzenia?

Maryjo czy wiedziałaś

że Twój Synek będzie pewnego dnia władał nad wszystkimi narodami?

Czy wiedziałaś że Twój Synek jest doskonałym niebiańskim Barankiem?

Śpiące Dzieciątko, które trzymasz w ramionach jest Wielkim Ja Jestem.

 

ps. tłumaczyła Anett:)