Wstaliśmy z mężem skoro świt żeby pojechać na poranną mszę.
Ciężko, oczy się kleiły, bo w nocy wiatr huczał i z trudnością usnęłam. Ale myśl, że przecież potem trudno będzie pojechać do Niego i podziękować za cały ten rok, skutecznie wyciągnęła mnie z łóżka. Stałam gotowa w dziesięć minut.
” Z jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce” – zaszumiała Janowa Ewangelia.
Tak.
Cały ten rok to jak stać pod wodospadem łaski. Jest za co dziękować.
Nieustannie.
Wciąż dziękuję.
Gdy dzieci już zmorzy sen i gdy mąż obok chrapie, a wiatr huczy na dachu… Modlę się moją dziękczynną litanią splataną z chwil, ludzi, zdarzeń, dobra pod różną postacią zesłanego.
I wciąż wiem, że za mało dziękuję, za rzadko.

Łaskę po łasce sypiesz mi jak złote orzechy w zapaskę. Czasem trudne do zgryzienia, i dla zębów, i dla rozumu, i dla serca. I za to dziękuję, bo przecież nie wiem wszystkiego. I nie muszę wiedzieć.

* * *
Po południu muszę się położyć. Bo ta nieprzespana noc i wczesny ranek i zakupy i gotowanie, sprzątanie…
Wszystko w odświętnej atmosferze sylwestrowej, w jakimś półoczekiwaniu czegoś nieokreślonego, w tajemniczej aurze podsumowań płynących strumieniem przez środek każdej myśli.
Uchylam okno i wsuwam się pod kołdrę i różową narzutę.

Nie śpię.
Wsłuchuję się w siebie, bicie swojego serca i to, co na zewnątrz. Cudowny biały szum wiatru przepływającego między igłami sosen. Podobny do szumu morza, choć nie tak głośny i natarczywy jak tamten. A weń wplecione stłumione głosy i śmiech moich córek, które w salonie prowadzą harcerskie rozmowy. Wczoraj wróciły z zimowiska i wspomnień mają więcej niż prania. A pralek wczoraj załadowałam trzy?

Pływam sobie lekko jak listek w tym wszystkim. Pomiędzy jawą a snem. Kołysana białym szumem. Odurzona powietrzem ni to zimowym, ni wiosennym, które powoli wypełnia sypialnię.
Skrzypi klamka, wpada Lalcia.
- Co robisz mamo?
- Próbuję pospać trochę. Połóż się ze mną – proponuję.
- Nie. Chciałam tylko sprawdzić gdzie jesteś – mówi, cmoka w policzek i ucieka.
”Łaskę po łasce ” – wraca Jan uśmiechnięty.
Za tę chwilę, i za każdą poprzednią, i za te, które nadejdą…
dziękuję.

Życzę Wam kochani i samej sobie byśmy w następnym roku umieli dostrzec wszystkie Jego łaski w naszych życiach. I by wdzięczność przelewała się przez brzegi naszych serc.
Rut
























