czerwony jeżyk

 

– Niech mi pani powie co to jest? – stoi przede mną elegancki starszy pan z czerwonym małym jeżykiem pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Jego twarz wyraża zdumienie dziecka, które odkryło, że kijanka to mała żabka.

– Liczi. – mówię z uśmiechem i dla potwierdzenia stukam w etykietę wiszącą nad półką z owocami.

– A to się je? – nie dowierza staruszek.

Kiwam głową.

– Obiera się ze skórki? I to jest słodkie? – pyta dalej mój rozmówca.

Potwierdzam coraz bardziej rozbawiona.

– Niech pan weźmie. – mówię w końcu – W życiu wszystkiego trzeba spróbować – dorzucam sama zaskoczona tym, co powiedziałam.

Starszy pan spojrzał mi prosto w oczy i nagle się roześmiał.

– Tak. Ma pani rację.- wykrzyknął.

Po czym sięgnął po woreczek i włożył doń pełną garść nieznanych owoców. Z figlarnym błyskiem w oku.

Znalezione obrazy dla zapytania liczi

 

Czasem mówimy rzeczy, o które byśmy się nie posądzali. Jakby mówił je przez nas ktoś inny.

Bo ja nie jestem zwolenniczką poglądu, że naprawdę wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Nie wszystkiego.

Ale widocznie starszy pan musiał to w tym dniu usłyszeć i usłyszał. Na dzień przed Sylwestrem i Nowym Rokiem. I mam nadzieję, że nie namówiłam go w ten sposób do skoku na bungee:)