ogrodnik

-Tak mocno? – rzuca nieco przerażony mąż przechodząc obok.

– Muszę – odpowiadam, nie przerywając pracy – inaczej nie będzie kwitła.

-I tak co roku? – mąż patrzy na rozrzucone wokół gałązki.

– Co roku.

Tawuła szara. Piękna jak panna młoda w bieli. Jak fontanna tryskająca kwieciem.

Sekator pojękuje i zgrzyta na stwardniałych nieco pędach. Ja – spocona – tańczę wokół krzewu.

To wygląda jak kaleczenie. To pozornie jest krzywda.

Ostrzyżony krzak wygląda jak sto nieszczęść.

A jednak. Wiem, że muszę. Inaczej nie zakwitnie.

 

Słyszysz Rut to co powiedziałaś?

Słyszysz?

To odpowiedź na zagadkę, nad którą zadumało się ostatnio twoje serce.

Nad którą zamarło.

 

Czasem muszę.

Inaczej nie zakwitniesz.

 

plik53a2ed7261bd4