zbiór

 

Są tacy, którzy mają zbiory znaczków, motyli, monet… Ja wolę zbierać zwyczajne chwile życia.

Potem je oglądam jak kolorowe szkiełka, cieszę się nimi i odkładam ma dno pudełka pamięci.

Albo… przekartkowuję je jak starą książkę, uczę się mądrości i wdzięczności.

Bo niezwykłe życie przypadło mi w udziale, choć jest takie zwyczajne.

 

pierścień

 

Więc on mówi. Za nim złocone ozdobniki oltarza. I on sam mówi ozdobnie, ciekawie, skrząco. Mówi o paradoksach naszego odwiedzania cmentarza w tym dniu. A jest Wszystkich Świętych.

Słucham go trochę jednym uchem, bo już wiem co powie. Widocznie oglądaliśmy dziś rano tę samą rolkę na Insta. Ktoś w poruszający sposób na paru slajdach przedstawił w niej całą mądrość tkwiącą w naszych nawiedzaniach grobów zmarłych

Więc słucham i nie słucham, rozważam i trochę odpływam sobie gdzieś indziej myślami. Bo one jak sieć o rafę zahaczyły się o pierścionek, który dziś zalożyłam na swój palec. Piękny, zadziwiający pierścionek o bardzo wielu lśniących oczkach ułożonych w przepiękną rozetę. Kupiłam go za 5 zł w szmateksie, gdy byłam latem u moich córek w wielkim mieście. Rzadko go noszę, bo jest masywny i łatwo nim o coś zaczepić lub zaciągnąć ubranie. Lecz dziś coś mnie podkusiło, by go nałożyć.

I oto teraz, w zaciszu drewnianej kościelnej ławki stał się dla mnie przypowieścią, która sama powstała i przepłynęła przez serce jak strumień.

W jednej chwili zobaczyłam na tronie Chrystusa, a gdy podeszłam, ujrzałam na Jego palcu ten pierścień. Dloń spokojnie spoczywała na poręczy tronu. Patrzyłam oczarowana i nagle dostrzegłam, że w pierścieniu – obok pięknie błyszczących kamieni – są puste miejsca. Wyglądały jak złote oczodoły i sprawiały przykre odczucie jakiegoś okaleczenia i braku.

Popatrzyłam na Króla, a On, nie wyrzekłszy jednego słowa, wyjaśnił zagadkę swego pierścienia. Oto miało być w nim więcej lśniacych kamieni, dających blask i ciepło, lecz ci, którym przeznaczono to miejsca nie pozwolili, by ich oszlifowano i wprawiono w pierścień.

Spojrzalam znowu pytająco na Króla. Dlaczego nie chcieli?

I Król ponownie, patrząc ze smutkiem i łagodnością, odpowiedział bez jednego słowa.

A odpowiedź brzmiała: „Bo to bolało i kosztowało wyrzeczenia”.

Nikt też nie może zająć miejsc im przeznaczonych. Dlatego pierścień na zawsze zostanie taki, do połowy pozbawiony blasku i niepełny.

Nie było w tej opowieści gniewu, tylko bezbrzeżny, nie do opisania smutek.

*  *  *

A w tle mówił on. Za nim złote ozdobniki ołtarza. Przed nim morze głów tych, którzy zdążają do królestwa. Jedni z nich się zgodzą, inni odmówią.

Pierścień migocze na palcu.

Bezbrzeżny smutek.