Słowo w głębi ruin

Moje stare Pismo święte.
Malutka, niebieska książeczka zawierająca Nowy Testament i Psalmy. Moja pierwsza Biblia.
Dostałam je niedługo po tym, gdy poprosiłam Boga po raz pierwszy na serio, by coś ze mną zrobił. Wtedy, w czasie bierzmowania.
To była jedna z Jego odpowiedzi. Jedna z miliona i jedna jedyna jednocześnie.

Ojciec Prudencjusz podarował mi to Pismo Święte pewnego letniego popołudnia. Podpis na pierwszej stronie wskazywał, że wcześniej już do kogoś należało. Pewnie do któregoś z Kapucynów, u których pomagałam w klasztorze.

Popatrzyłam wtedy rozczarowana na ten prezent. Maleństwo w niebieskiej plastikowej okładce, w dodatku używane.
Nie byłam zachwycona. Moje koleżanki dostały w prezencie książki pokaźniejsze. Jedna z nich – „Wyznania” św. Augustyna.
Wiedziałam już, że to wartościowa pozycja, lecz zupełnie nie pociągało mnie czytanie Biblii.
Dziś, wspominając ten moment i moje odczucia, mam ochotę roześmiać się z samej siebie.
Młodziutka, nastoletnia Rut- głupiutkie cielę.
Gdybym wiedziała wtedy jak ta maleńka niebieska książeczka przeorze moje serce i jak mnie poprowadzi przez resztę życia. Ale wtedy nic nie wiedziałam o sile Słowa, które wypowiada Bóg.
I którym nas stwarza co dzień.

Ostatnio znów ją wzięłam w dłonie, z czułością popatrzyłam na wytarte żółte kartki, wygiętą okładkę, na ślady łez wtopione w słowa psalmów.
I otworzyłam ją na przypadkowej stronie.
i oto zobaczyłam podkreślony fragment psalmu…

z dodaną z boku notatką.

” Skieruj Twe kroki ku ruinom bez końca” – prosił tysiące lat temu psalmista.
Pewnego dnia, gdy to czytałam, nagle zrozumiałam sens tych słów.
To ja jestem ruiną bez końca, raną bez końca. I jedyne co mogę zrobić, to prosić Go, by przyszedł i mnie odbudował i wyleczył.

Ostatnie dni pokazały mi jak łatwo mnie zburzyć. Że wystarczy jedna myśl, parę ludzkich słów wydrukowanych na kartce i obracam się w nicość.
Jak papier trawiony pożarem.

* * *

Błogosławione stopy Tego, który wchodzi w moją ciemność i czeluść mojego serca. Ze swoim Słowem opatrującym najgłębsze rany.

„Skieruj Twe kroki ku ruinom bez końca.”

Te kilka słów jest moim mottem na Adwent.

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Słowo w głębi ruin

  1. Anetta pisze:

    ❤️😘

  2. ama pisze:

    Rutt, dzieki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *