nie-straszny wpis upalny

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Niebo przyszarzało nieco, słońce
miło grzeje, ale już nie parzy i gdzieś pod powiekami sierpnia wyraźnie czają
się łzy deszczu. Lato umyka. Mignie jeszcze to tu to tam w jakimś zakątku,
wyjrzy zza pnia drzewa, spod płatka kwiatu, przesunie dłonią po małych buziach
winogron, ale widać wyraźnie, że to pożegnanie.

Czas więc zacząć wakacyjne
wspominki.

 

A jeszcze niedawno były upały.
Prawie śmiertelne. Prawie 40 stopniowe, gdy wszyscy czuliśmy się jak wyrzucone
na brzeg oceanu bezradne wieloryby.

Każdy reanimuje się jak umie. Mumuty na przykład leżąc na tapczanach:)

Ja leżę sobie na podłodze przy
otwartych drzwiach balkonowych, licząc na choćby najmniejszy podmuszek wiatru
uśmierzający bolesne gorąco.

Podpełza do mnie Lalunia.

– Zamknij oci. – zaleca.

Zamykam więc.

– I telaś umalnieś. –  dodaje z terapeutycznym spokojem.

Próbuję się zastosować, lecz z
marnym skutkiem.

Widocznie nie nadszedł jeszcze mój
czas:)

 

Przez cały dzień ten głosik śpiewa
mi w głowie.

I telaś umalnieś.

I teraz umrzesz.

 

Wszyscy boimy się śmierci.

Sądzimy, że jest bezwzględna,
okrutna, gdy przychodzi, syczy do nas przez zęby i straszy pustymi oczodołami. A może jest właśnie tak, że
przysuwa się do boku delikatnie jak małe dziecko i z uśmiechem w głosie,
zupełnie naturalnie mówi: Zamknij oczy.
Teraz umrzesz.

 

Może dlatego wielu ludziom po
śmierci zakwita na twarzach uśmiech.


*****


Ot, wakacyjny wpis mi się udał:)

Ale ci, którzy mnie znają, mogli się tego spodziewać.

A ci, którzy mnie nie znają, mają wielkie szczęście:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *