miedzy nudą a nie-nudą sprawy się kołyszą

Dawno już nie było zapisek Nusiowych, więc nadrabiam zaległości.

Notatka z ostatniej lekcji w szkole:

A tutaj najświeższe spostrzeżenie Nusi, które dwa dni temu znalazłam wchodząc do jej pokoju o świcie by otworzyć okno:

Rozdźwięk między oczekiwaniami a rzeczywistością jest co najmniej głębokości Rowu mariańskiego:)

A żeby było już zupełnie wesolutko…

chcę oglądać twoje nogi, nogi, nogi
chce byś założyła mini, mini, mini, mini…

takie grzyby rosną na naszej działce, podczas, gdy w okolicznych lasach nie uświadczysz nawet nędznego "psiucha" 🙂

A tymczasem jadą goście jadą, czyli czekamy na Mamuty, a potem sami jedziemy na Śląsk.
Czeka na nas Wielka Nie-Nuda!!!

książeczka pełna przygód

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Powiedziałam już, że książki u nas
są wszędzie?

Powiedziałam.

Wszystko jest wszędzie, ale jednak
najbardziej książki.

I mówiąc „wszędzie” nie użyłam
bynajmniej hiperboli literackiej.

Książki za sprawą wielu rąk „rozwszędziły”
się po całym domu, a nawet z domu zaczęły wychodzić. Jeżdżą z nami w
samochodzie na wypady większe i mniejsze, kilka z nich zamieszkało już na
letnisku, były i takie, które wyjechały do dziadków i na jakiś czas słuch po
nich zaginął, ale jedna książeczka postanowiła zaszaleć i zdecydowała się na
spędzenie nocy na balkonie. Niestety była to jedna z delikatniejszych
książeczek o słodkich kucykach pony, a noc była jedną z tych typowych polskich
letnich nocy, gdy deszcz postanowił pokazać kto tu rządzi i że nazwa „klimat
umiarkowany” nie wzięła się z umiarkowania w siąpieniu i laniu.

 

Rozsiadła się więc lekturka na
plastikowym dziecięcym krzesełku i zapatrzyła w zachód słońca. Nie zauważona
przez nikogo pozostała tam aż do mglistego wschodu, po czym została zauważona
przez Tatusia.

– Kto zostawił książeczkę na
balkonie? – rzucił Tatuś w przestrzeń między-pociechową retoryczne pytanie.

Oczy wszystkich zwróciły się ku
gwieździe najmłodszej na firmamencie.

– I to książeczkę z biblioteki? –
uszczegółowiła oskarżenie Mamusia.

 

A książeczka kapała i marszczyła
się na buzi zziębnięta po nocnej eskapadzie.

– O, na szczęście jest na
zszywki!!! – odetchnęła Mamusia z ulgą i nożykiem podważyła druciki, po czym
delikatnie pozdejmowała mokre ubranka i rozłożyła je do wyschnięcia na
ściereczkach.

Cały dzień książeczka dochodziła
do siebie, przewracana z boczku na boczek. Nabierała powoli rumieńców, po czym
została na nowo zszyta i…położona na wyyysokiej półce. Tam, gdzie najmniejsze
gwiazdki nie sięgają.

 

Chociaż…


Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Kroję składniki na sałatkę.

– Mamo, mamo!!! – podnosi
płaczliwe larum maluszek, wbiegając do kuchni.

– Co się stało?

– Udeziłam się o siufit!!!

 

Coś za szybko rośnie nam ta
pociecha:)

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}