ukryte arterie miłości

 

Siedzę na leżaku. Słońce łasi się do mnie. W ręku przesuwam czerwone koraliki. Cicho zakrada się mój syn. Rozkłada stary koc tuż obok na trawie i kładzie się.

IMG_20170615_180350_HDR

– Co tam mama? – zagaja jak to on.

Nic więcej nie mówi, ale ja słyszę więcej niż tylko te trzy słowa.

Wyciągam drugą dłoń i gładzę jego plecy.

Cicho.

Łagodne jesienne promienie ogrzewają ciało i myśli.

Czułość powoli ścieka z serca arterią opuszczonej ręki, spływa w prostym geście na syna.

Tak niewiele trzeba, by powiedzieć: kocham cię.

 

A my piszemy sonety.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *