Źródło

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Jedno z marzeń życia – Rut chciałaby ujrzeć bijące źródło.

Raz widziała w górach, dawno temu. Spod głazu nagle rozlewająca się spokojnie w małej niecce woda. Skrzy się w słońcu, z biegiem nabiera rozpędu, szeleści jakby milionem pomieszanych drobniutkich głosów.

Ale to było tak dawno, że dziś już Rut nie ma pewności ile w tym obrazie prawdy, a ile wyobraźni.


Kiedy słyszy te słowa, jej serce nie może nie drgnąć jak wyrwane ze snu.


„W tobie są
wszystkie me źródła”

 

                             Psalm 87,7b.

 

Cokolwiek jest w niej płynie z
Boga.

Jej wrażliwość, jej specyficzne postrzeganie świata, jej zaglądanie
pod podszewkę rzeczy i spraw, jej uczucia, myśli drążące korytarze w
głowie, jej bycie na zewnątrz i ukryte życie „w”. Wszystko to strumienie
pędzące z tego samego źródła. Gdyby zasypać im drogę kamieniami,  przestałyby istnieć. A gdyby źródła w ogóle
nie było, nigdy nie byłoby jej – Rut.


 

….jest milionem szeleszczących
strumieni wypływających z Niego.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

zmiana kierunku

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Człowiek, jako jedyna istota, ma
moc wewnętrzną całkowitej zmiany biegu swojego życia .

Jacek Pulikowski

Z tych słów bije tyle optymizmu, że nie mogę się oprzeć, by ich tu nie wstawić.

W każdej chwili mogę stanąć, zastanowić się, odwrócić na pięcie i wrócić.

Ja syn marnotrawny.


 

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

pełnia kolorów i nie tylko

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Mamo, a kto stworzył kolory? –
zaczyna jedno ze swych dochodzeń Nusia.

– Pan Bóg. – odpowiadam.

– A wiesz – dodaję, bo coś sobie
przypomniałam – Że kolorów w niebie jest dużo więcej niż tu na ziemi?

– Wiem – potakuje sześciolatka –
widziałam to w komputerze:)*

 

Pamiętacie jak opowiadałam kiedyś
o książce, w której tata pastor opisał opowieści swego synka o niebie. Dziecko
przeżyło śmierć kliniczną i zaczęło opowiadać co widziało po tamtej stronie.

– Tato – powiedział smyk – Tam są
takie kolory jakich tu nie ma na ziemi!!!

 

Wyobrażacie sobie jak mogą
wyglądać te nowe kolory? Jakie mogą mieć nazwy?

A czy znacie wszystkie kolory
ziemi? Bo jak na przykład nazywa się kolor cienia położonego na ośnieżonym polu
w słoneczne już nie-zimowe, a jeszcze nie-wiosenne popołudnie?

Czy może się nazywać upalunazit?
Czy kiedyś zobaczę barwę, którą będę chciała nazwać madanja albo alkatur?

 

Bawię się jak dziecko takimi
myślami.

 

Takie opowieści budzą we mnie
wielką tęsknotę i wprawiają w ruch słowa, które mnie zawsze bardzo poruszały w
Biblii.

 

A Duch i
Oblubienica powiedzą: Przyjdź.

Maranatha.
Przyjdź Panie Jezu.

 

Nadzieja. Tęsknota. Pragnienie.
Oczekiwanie sięgające zenitu.

 

Tym kończy się całe Pismo święte.

Tym powinno kończyć się każde
życie.

Chcę żeby moje  tak się właśnie skończyło.

 

A każdy kto
usłyszy, niech powie : Przyjdź.

 

 

* obrazy Akiane Kramarik –
dziewczynki, która też widziała niebo.

Ps.  fragmenty biblijne pisane tak jak je pamiętam, nie literalnie. Tak funkcjonują w mojej głowie:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

głupota serca

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Straszliwy krzyk rozdziera ciemne
zasłony nocy:

– Mamooooo!!! Ja chcię do mamy!!!!

Trwa długo, zbyt długo, by serce
matki nie rozsypywało się w proch. Ono zaczyna ten proces o wiele szybciej niż
serca innych śmiertelników.

 

Głupie matczyne serce, gotowe
zerwać się i pędzić na ratunek, gdy dziecku przyśni się zły sen, gdy strużka
krwi płynie po kolanku, gdy osa użądli, gdy pies przestraszy, gdy…

 

Głupie, najgłupsze na świecie
serce, które krwawi z zupełnie nieracjonalnych powodów: gdy główkę się myje, a
dziecko tego nie lubi, gdy bajkę trzeba wyłączyć, bo za długo, gdy kroplówkę
podłączają do małej dłoni, gdy od piersi trzeba odstawić dwulatka, gdy…

 

Szloch dziecka przeciąga się w
nieskończoność, świdruje przestrzeń, przeszywa szczelnie zamknięte drzwi, grube
mury, budzi matkę z najgłębszego snu.

 

– To jest jak śmierć – mówi rano
mężulek sam poruszony tym, co dzieje się w nocy – To oderwanie jej od ciebie
jest prawie jak śmierć. Dopiero teraz naprawdę przerywa się pępowina.

 

Alusi wystarczyło głaskanie.

Dusiowi kubek z wodą.

Nusia odstawiła się, tuląc się do
taty.

Laurka jest zupełnie inna.

Wszystkie stare metody zawiodły.
Noszenie na rękach, maskotki i trzymanie na kolanach też się nie sprawdziły.

W końcu mężulek znalazł sposób.

Wbrew pozorom banalny. Wystarczyło
po prostu przypomnieć sobie co dla córeczki jest ważne.

 

Co?…………………………………….

 

Książeczki.

 

Tata czyta jej jedną po drugiej,
przy czym słowo „czyta” jest użyte na wyrost, bo w nikłym blasku lampy i z wadą
wzroku czytać się nie da. Tatuś więc odtwarza jak katarynka znane od lat
teksty, a dla niepoznaki przewraca kartki. Potem dziewczynka bierze w rączki
jedną z książeczek i zasypia.

Jeszcze płacze w nocy, jeszcze woła
do mamy, ale z każdym dniem coraz krócej i mniej żałośnie. Jeszcze zagląda mi w
oczy jak mały psiak i pyta z nadzieją: Daś cici? I tyle żalu jest w tych
oczkach, gdy mówię, że nie.

 

Głupie, najgłupsze serce nie
wiadomo dlaczego stoi wtedy w gardle.

 Jakbyśmy się rozstawały, jakby zamknęły się za
nami jakieś drzwi, przeminęła cała era.

 

Długi , trudny, bardzo
wielkopostny tydzień.

 

 

A my znowu zostaliśmy nauczeni, że
choć nasze dzieci są podobne, każde z nich to inny świat i innego klucza
potrzeba, by  wchodzić w jego podwoje.

 

 

 

Pan Bóg jest bardzo bogaty i robi różne rzeczy na różne sposoby i
do każdego podchodzi inaczej. Ma jakieś sześć miliardów sposobów podejścia do
człowieka.

 

[ o. Joachim Badeni OP]

 

A nade
mną roztkliwia się jakbym była jedna jedyna.


   Bóg o sercu matki.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Bezszelestny

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Twoja droga
wiodła przez wody,

Twoja ścieżka
przez wody rozległe

I nie znać było
Twych śladów.

                              Psalm 77,20.

 

Czy spostrzegliście już, że często
Bóg zakrada się do nas. Bezszelestnie, nie zostawiając żadnych śladów i to w
sytuacji, gdy wydaje się nam, że jesteśmy na otwartym wzburzonym morzu i że
znikąd nie możemy spodziewać się ratunku.

Wtedy zdarza się jakiś drobiazg,
coś co często nazywamy przypadkiem i ukazuje się droga ewakuacyjna, ścieżka
ocalenia.

Nie, nie wiemy wtedy jeszcze, że
to Bóg. To odkryjemy po wielu latach, a może nigdy TUTAJ. TAM dopiero stanie
się to jasne jak słońce.

Tymczasem mówimy: zbieg
okoliczności, przypadek,  łut szczęścia.

 

„Przypadek to Bóg przechadzający
się in cognito” – mawiał Einstein.

 

Bóg jest blisko.

Zawsze.

Ale jest za bardzo dżentelmenem,
by afiszować się ze swoją pomocą.

Zaciera ślady.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

o rzeczach ostatecznych

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

– Wiesz mamo, że dziś śniło mi się
to o czym marzę? – zagaja tajemniczo Nusia.

– A co ci się śniło? – po takim
zagajeniu pytanie samo ciśnie się na usta.

– Że był koniec świata.

– ??? – zdumienie na chwilę
odbiera mamusi zdolność artykułowania.

– To ty chcesz żeby był koniec
świata?

– Tak. – potrząsa głową dziecię –
Bo chcę w końcu być w niebie.

– ???  – znowu komuś odebrało mowę.

 Ta przypadłość przydarza się  zbyt często, więc córka spieszy z
wyjaśnieniami:

– Bo już mam dość tego chodzenia
co dzień do szkoły!!!

 

Dialog dwa dni po zakończeniu
ferii zimowych:)

 

 

 

Zauważyliście, że większość małych
dzieci nie widzi żadnej granicy pomiędzy Tu a Tam. Nic dla nich się nie urywa
wraz ze śmiercią czy końcem świata. Nie rozwiera się żadna przepaść. Tam jest
prostą kontynuacją tego co Tu i ten „ciąg dalszy” jest w nieco lepszym gatunku.
Jak skok przez mały strumyk na drugą, bardziej kwiecistą stronę łąki.

 

My dorośli boimy się, że Tutaj zabraknie
nam czasu.

 

Ja się boję, że mogłoby mi go
zabraknąć, że mogłabym odejść zbyt wcześnie zanim…

Po tych trzech kropkach można
wyliczać w nieskończoność, ale ja jestem matką, więc boję się jak matka, że
odejdę zanim wyprawię moje dzieci w świat. Ten strach o głębokim odcieniu
czerni każda matka pewnie nosi na dnie serca.

 

Dlatego te słowa są dla mnie jak
uchylenie okiennic w przepełnionym mrokiem pokoju. Wpada promień światła, głaszcze
wszystkie ostre kanty myśli:

 

miej pokój w sercu

będziesz miał czasu ile
trzeba

                               [ x. J. Szymik]

 

On tak to wszystko pomyślał, że
będę miała czasu ile trzeba. On nie myli się w rachunkach.

Nawet jeśli w ludzkim rozumieniu
przyjdzie mi odejść zbyt wcześnie, to tylko nasze ludzkie sądy.

On zna odpowiednią porę, a ja Mu
wierzę, że wszystko co czyni jest Miłością.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

podstawy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Jedziemy do kościółka – oznajmia
mama najmłodszej pociesze.

– Hullla!!! – wykrzykuje – Lubie
oś kościółka jedzieć!!!

 

Taki entuzjazm wzbudzają praktyki
religijne u dwulatka.

Na razie.

Bo synowi prawie nastoletniemu
zdarzają się już pytania typu: dlaczego musimy iść na drogę krzyżową? Córka
nastoletnia nie ma takich wątpliwości.

 

U dwulatka entuzjazm jest
niegasnący jak wieczna lampka i  nie
stygnie także po powrocie do domu.

– Było fanie i dziko – jeszcze w przedpokoju
dzieli się doznaniami z resztą osłupiałej rodzinki.

Rodzinka jednakowoż jest tyleż
inteligentna co osłupiała, więc szybko kojarzy rzucony tekst z frazą książeczki
o „Podróżnikach z piaskownicy”.

„Jak tu fajnie, jak tu dziko –
biją serca podróżnikom” – recytuje mama.

Zaiste – wypisz wymaluj –
atmosfera zgromadzenia liturgicznego:)

Ilu z nas serca mocniej zabiją z
tej okazji?

 

Dziko było zwłaszcza wtedy, gdy
wspinając się na kolanach po dwóch schodkach, córeczka usiłowała przytrzymać
się obrusika spływającego aż do podłogi z ambonki. Gdyby pociągnęła i obrusik i
spoczywające na nim święte księgi 
sięgnęłyby bruku. Mama więc wolała przezornie oddalić się z dzieckiem na
środek kościółka i przestać ze słodkim ciężarem na rękach calutką mszę.

Po calutkiej mszy mama wiedziała
dokładnie w którym odcinku kręgosłupa posiada krzyż.

 

Po południu dwuletnia pobożna
kobieta napotyka na swej drodze książeczkę do nabożeństwa. Postanawia dokładnie
i to z mamusią zlustrować jej treść. Treść jak treść – niezrozumiałe szeregi
czarnych mróweczek. Lecz obrazki – zapierają dech w piersiach.

– O Jeziuś!!! – wskazuje na postać
z aureolą świetlistą – Źgasił światło. – zauważa. ( „zgasił” wciąż w znaczeniu
„zapalił”).

 

Na kolejnym obrazku czuła scena.

 

 

 

– Co tu chłopczyk robi? –
podpytuje ciekawa mama.

– Chcie cici o Jeziusia. – bez
zająknięcia tłumaczy mały ssak.*

 

🙂 🙂 🙂

 

Entuzjazm, dzika radość,
przeczucie światła i zaspokojenia głodu.

 

Zalążki relacji Laura- Bóg.

 

 

 

Człowiek jest
bytem relacyjnym. Jeśli zostanie zaburzona pierwsza, podstawowa relacja
człowieka – relacja do Boga – wtedy żadna inna rzecz nie może być tak naprawdę
w porządku.

 

[Benedykt XVI „Jezus z
Nazaretu. Dzieciństwo”]

 

 

 

 

*dla
ścisłości – wspomniana niedziela była ostatnim dniem ssania dla ssaka:(

 

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

podpora

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

„Złóż swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma”.

 

To chyba także fragment psalmu,
choć nie pamiętam którego.

Ja miałam go wypisany na obrazku
włożonym w moje małe pierwsze Pismo święte.

Na obrazku był krzyż i płonąca oliwna
lampa.

Zawsze, gdy otwierałam Biblię,
moje oczy napotykały obrazek i zawartą na nim obietnicę.

Kiedy troski osaczały moje serce,
kiedy było bardzo źle, patrzyłam nań, często przez łzy i nic nie mówiąc
próbowałam zaufać. To trwało. Czasem kilka minut, czasem kilkanaście, czasem
kilkadziesiąt.

Potem obrazek mi przepadł. Wraz z
moim małym Pismem świętym.

Szukałam, ale nie znalazłam.

Może także przedmioty mają swoją
misję i są dane tylko na jakiś etap czasu.

Lecz  słowa z obrazka wryły mi się w pamięć, w
serce, w myśli.

Nie napiszę, że teraz z łatwością
przychodzi mi ufać.

„Ufać” i „łatwizna” to słowa,
które nie kwitną przy tej samej drodze.

 

Każda pustynia, każdy kamień na
drodze, każdy cierń w stopie, każde otarcie mego ego, każde odarcie z czegoś,
co wydawało mi się , że posiadam to sprawdzian jak dalece polegam na Nim, a nie
na sobie i swoich pomysłach.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

słowo kolejne

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Im ważniejsze stawia człowiek pytania Bogu,
tym bardziej zdumiewa się Jego odpowiedziami

[ks. Marek Dziewiecki]

zostawiam Wam i biegnę do pracy:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

pełna liczb sobota

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Trudno powiedzieć kto nie wytrzymał:
ona ze swoją sennością, czy ja z nią. Grunt, że po atakach niezadowolenia 7 w
skali Beauforta, po nieutulonych płaczach i awanturkach poszła spać. O
15-tej!!!

Więc : żegnaj nocy przespana!!!
Adieu.

Wszystko przez plus jeden, niskie
ciśnienie i roztopy. Wszystko przez to, że wstała tuż po szóstej ostrzeżona
szelestem kołdry, spod której usiłowałam bezszelestnie się wysunąć. Jak widać
na załączonym obrazku takich sztuczek nie umie się raz na zawsze i jeśli się co
dzień nie ćwiczy, skutki są opłakane. I okrzyczane: „Mama!!! Ja chcię do
mamy!!! też.

A mama pojechała na mszę o
siódmej. Za swojego tatę. W 10- tą rocznicę jego śmierci.

Zawsze zapominam ile to już lat.

Zawsze się dziwię, że tak dużo.

I zawsze na koniec stwierdzam, że
rachunek się zgadza. A jest prosty. Dusio miał wtedy prawie roczek, raczkował w
cieniu swego dziadka pochylonego jak uderzone piorunem drzewo. Teraz Dusio
będzie miał lat jedenaście.

Tak, wszystko się zgadza.

 Minęło dziesięć lat.

Msza jak za wczesnego
chrześcijaństwa.

Kameralna, w gronie nastu osób rozsianych po zacienionych
krużgankach, w przyciemnionych portykach. Cicho, spokojnie, prawie sam-na-sam z
Nim. W kościele, w którym rozegrało się niemal całe moje życie, a którego wciąż
jak wielkiej księgi nie doczytałam do końca. Nieustannie mnie zadziwia to
wnętrze, zaskakuje detalami, które lata całe umykały mej uwadze; ornamentem
wielowiekowym, który ukrywał się przede mną aż dotąd.

Nowoczesne kościoły miały być
piękne w swej prostocie, a stały się puste w wymowie. Zaspokajają minimalistyczny
gust, ale nie sycą niczym więcej. Nie mają drugiego, trzeciego, czwartego dna.

Na stare świątynie nie starczy
życia by je przeniknąć.

Są jak wiara.

Nigdy nie wiesz wszystkiego,
nieustannie schodzisz krętymi schodami coraz głębiej i głębiej w tajemnicę.

 

„ W świątyni tak się wpatruję w
Ciebie

  
bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę.”

 

– myślę próbując przeniknąć złotą
zasłonę drzwiczek tabernakulum.

 

To też z psalmów.

Tyle lat się nimi posilam, że
niektóre słowa stały się niemal moim oddechem.

Same przypływają, same
przepływają, same odpływają.

Bez mego udziału.

Żyją swoim życiem we mnie.

 

150 psalmów.

 

Wszystkie jak zabytkowa świątynia.
Możesz je czytać całe wieki, a nigdy do końca nie doczytasz.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}