Już już spotykam się z Morfeuszem, gdy…
snop oślepiającego światła wdziera się pod powieki.
Otwieram oczy, a nade mną Lalcia z latarką skierowaną prosto w twarz.
– W pokoju Adama jest nietoperz – szepcze teatralnie z ciemności.
Wyrwana z błogiego snu potrzebuję parę chwil, by treść komunikatu dotarła do moich zwojów mózgowch i centrum zarządzania podjęło stosowną decyzję.
A ta może być jedyna słuszna w tak dramatycznej sytuacji: „Wezwać rycerza do walki ze smokiem!!!”
– Wbijam więc łokieć w bok męża i metodą głuchego telefonu przekazuję mu treść komunikatu przybysza z zaświatów, który nadal świeci mi w oczy latarką.
Lecz jeśli liczyłam na jakąś natychmiastową interwencję godną Don Kichota, to byłam w błędzie.
– To zamknij drzwi – mruknął nieco gburowato dźgnięty łokciem i zawinął się szczelniej w kołdrę.
Przybysz z zaświatów zrobił w tył zwrot i zniknął ze swoją latarką na schodach. Trzasnęły drzwi do pokoju Adasia i sprawa wydawała się załatwiona.
Lecz to były tylko pozory:) Moje obudzone już całkowicie Centrum Dowodzenia i Zarządzania Kryzysowego wcale tak nie uważało i podjęło głębszą analizę zagadnienia:)
– A co jeśli nietoperz rano postanowi wlecieć do garderoby ( wiecznie uchylonej) i tam zaszyje się między kurtki i płaszcze?
– A co jeśli ktoś ( ja!!! ) pójdzie tam po ręczniki lub pościel i nietoperz na niego wyfrunie znienacka? – centrum podsuwało kolejne wiarygodne scenariusze.
– Nie, nie – protestowało centrum – nie można czekać do rana i pozostawić sprawy niezałatwionej.
No i cóż robić? Tak zmotywowana wspięłam się na poddasze.
– Lalcia, chodź – szepnęłam – Ja tam poczołgam się i zamknę garderobę, a ty otworzysz okno.
– Nie !!! – zaprotestowało dziecię – ja tam nie pójdę.
– Dobra, to idę po Alę, a ty mi znajdź jakąś czapkę.
I tak oto w czapce Spidermena ( bo tylko taką posiadało dziecię) wkroczyłam do pokoju Ali i wyłuszczyłam jej cały genialny plan polowania na nietoperza.
– Ale po co ci ta czapka?
– Bo może mi się wplątać we włosy:)
Akcja odbyła się po cichu i sprawnie. Ala miała rozewrzeć okno dachowe, ja szybko zamknąć garderobę, a Lala pilnować szpary w drzwiach, stojąc na czatach w korytarzu. Wszystko w niemal zupełnej ciemności, ciszy i w czapce Spidermana na głowie:)
Myślę, że nawet Napoleon nie powstydzilby się tej strategii;)

* * *
Nikt nigdy już nietoperza nie zobaczył, więc liczymy że naprawdę odleciał w siną dal i że podczas wyjmowania zimowych kurtek nie znajdziemy tam dzikego lokatora:)
– Na początku myślałam, że to włamywacz robi taki hałas – opowiadała Lala nazajutrz – ale potem zobaczyłam, że jakaś czarna szmatka obija się o sufit i ściany.
– To było doznanie surrealistyczne – opowiada rano Ala tacie – mama w czapce Spidermena przychodzi do mnie po północy i każe polować na nietoperza.
Taki to bujny żywot wiedziemy na wsi.
Pelen pająków, much, kwiatów, ptasich treli o poranku, jaszczurek w łazience, chrabąszczy pod łóżkiem i nietoperzy na poddaszu.
