krzyżowanie

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


„…błogosławione
krzyżowania naszych planów, bo krzyżuje je miłość, która zawsze chce naszego
dobra.”

 

[ x. Dejczer]

 

Błogosławione splątania naszych
dróg, serpentyny naszych losów, węzły gordyjskie naszych żyć; bezdroża, którymi
się błąkamy; kamienie, na których rozbijamy nos i serce…

Błogosławione jeśli prowadzą nas
ostatecznie w Jego ramiona.

 

Gdyby kiedyś nie pokrzyżował moich
planów, dziś nie byłabym tą Rut, jaką jestem.

Gdyby kiedyś nie zagrodził mi
drogi, nigdy nie spotkałabym mego męża, nie miałabym takiej rodziny,
wykonywałabym inny zawód.

Gdyby kiedyś nie podciął mocno moich konarów, dziś
nie wydałabym owoców.

 

On wie co robi, nawet jeśli to co
robi przez jakiś czas nas boli.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

habemus

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

„ Czy miłujesz mnie bardziej niźli
ci?”

„Tak, panie. Ty wiesz, że Cię
kocham”

 

Franciszek I.

Po nim naprawdę widać, że kocha.

Wybrany wbrew naszym ludzkim
dywagacjom, przewidywaniom znawców tematu, intuicjom dziennikarskim, poza naszą
ludzką mądrością i oczekiwaniami.

I dlatego – jestem tego pewna –
wybrany przez Boga.

Uspokoiło się moje serce,
przypomniało sobie, że On czuwa.

 Jest.

 Że ani Kościołowi, ani światu, ani mnie, ani
Tobie nic się nie może stać, bo On powiedział: „Ja jestem z wami przez
wszystkie dni
” i słowa dotrzymuje.

 

 

A tak się czasami boimy, że On już
dawno wyprowadził się z Kościoła i z naszego życia.

Franciszek I – dowód na to, że Bóg
jest wierny:)


 

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

wbrew katarowi i innym kataklizmom

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Mogę cię wydusić? – pytam
retorycznie zabierając się już do konsumpcji małej pachnącej szyjki.

– NIE!!! – protestuje wielkim
głosem córeczka – Jestem CHOLA!!! 🙂

 

Chora jak chora. Zwykły katar,
choć – jak to katar – nieco wyczerpujący ludzką cierpliwość.

A za oknem zima – reaktywacja
sypie białym puchem.

 

Pomimo mniejszych i większych
przeciwności losu, pomimo, że nie zawsze i nie wszystko się udaje, cieszę się
życiem, jakie mam i wycieram czerwony mały nosek po raz setny tego ranka.


Zadanie,
które wyznaczył ci Bóg, zawsze będzie poruszało twoje serce i tylko ono da ci
poczucie całkowitego spełnienia

                                                            
Jentezen Franklin

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

wyznanie

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


„Bez ciebie nie ma dla mnie
żadnego nieba.”

 

Ktoś kiedyś powiedział te słowa.Ten ktoś powiedział, że tak myśli o każdym z nas Bóg.

Dziś już nie pamiętam ani kto ani gdzie ani kiedy.
Zapamiętałam tylko te słowa – wyznanie Boga skierowane do mnie.

Paradoksalne i druzgocące wszelkie stereotypy, ogromnie
intymne wyznanie Kogoś kto nie wyobraża sobie życia beze mnie, dla Którego moje
nieistnienie byłoby wielką pustką, moje nie-trafienie do nieba odebrałoby smak
wszystkiemu.

Te słowa i to zdjęcie wisiały nad moim studenckim łóżkiem w
akademiku. Dzień po dniu przekonywały mnie, że dla Boga jestem jedna jedyna,
niezastąpiona, umiłowana do szaleństwa, do obłędu. Że On pragnie mnie
pragnieniem , jakiego my ludzie nigdy nie doświadczamy.

 

Jeśli ty nie trafisz do nieba, nic nie ma znaczenia!!! –
krzyczały.

 

On myśli tak o każdym z nas.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Czuły

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Jeżeli czujesz się grzeszny i
słaby, masz szczególne prawo do Jezusowych ramion, ponieważ On jest Dobrym
Pasterzem, który szuka owiec zaginionych i tych słabych, bezradnych, nie
nadążających za stadem.

 

[x. T. Dejczer]

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

dlaczego?

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

„Rozważania o wierze” Dajczera
polecam każdemu, kto nie boi się myśleć.

 

Ja czytam je ponownie. Który raz?
– nie wiem.

Wiem, że po-nownie.

Po nowemu, od nowa, po latach,
odkrywając rzeczy, które kiedyś przegapiłam, bo musiały być przegapione, bo
widać wtedy nie nadszedł ich czas. A wszystko ma SWÓJ czas – jak przekonuje
mędrzec Kohelet.

Nie zrozumiemy wszystkiego od
razu, bo mądrość to droga, a nie cel drogi.

 

Kreślę więc, podkreślam,
zakreślam, na marginesach stawiam wykrzykniki i szrajbuję swoje rozważania.

„Tego mi było trzeba” – myślę
pomiędzy wierszami.

 

Dziś przeczytałam :

 

„ Aby wiara stała
się mocna, musi być wypróbowana, musi przejść przez tygiel doświadczeń, przez
wiele prób i burz… Wiara autentyczna to wiara pozbawiona wszelkich podpórek
naturalnych”

 

I zaraz po tych słowach wyliczone
podpórki, którymi jak suchymi patykami przez lata podpierałam ścianę mojej
wiary. Wszystkie, jeden po drugim trzasnęły i się rozsypały, a ja pytałam:
Dlaczego?

Uśmiecham się patrząc wstecz.

Suchymi kijkami podpierać ścianę –
to niedorzeczny pomysł.

 

I jeszcze, że „Pan Bóg ma swoje sposoby, by ożywić (
moje) oczekiwanie na Jego przyjście”
,
by wzmóc
moją tęsknotę za Nim.

Ma swoje sposoby…

 

… a jednym z nich może być bardzo
silna potrzeba, jakieś niezaspokojone pragnienie, głód nienasycony.

 

A w moim sercu od lat jest głód
tak wielki jak wyrwa po wybuchu granatu. Bolące, nabrzmiałe pragnienie, o
którym prawie nigdy nie mówię, które najczęściej omijam nawet myślami, by nie
urazić rany.

Wiele razy pytałam: Dlaczego?

Dziś dostałam odpowiedź.

 

 Wszystko po to bym Jego zapragnęła bardziej,
bym Go przyzywała, u Niego szukała ratunku, by moje życie stało się nieustannym
oczekiwaniem.


Ten głód to Jego wołanie do mnie:

Zobacz mnie, chciej mnie, zaufaj mi!!!

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Śpiący

v\:* {behavior:url(#default#VML);}
o\:* {behavior:url(#default#VML);}
w\:* {behavior:url(#default#VML);}
.shape {behavior:url(#default#VML);}

 

W czasie naszych burz Bóg wydaje
się spać.

[…]

Gdy przyjdą burze w twoim życiu,
wewnętrzne czy zewnętrzne, popatrz na spokojną twarz Jezusa. Wtedy zrozumiesz,
że nie jesteś sam i że On w każdej sytuacji jakby chciał powiedzieć: „ta burza
minie, przecież musi minąć”.

 

[x. T. Dejczer]

 

 

v\:* {behavior:url(#default#VML);}
o\:* {behavior:url(#default#VML);}
w\:* {behavior:url(#default#VML);}
.shape {behavior:url(#default#VML);}

 

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

prawdziwe bogactwo

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Mężulek zakłada rynnę.

Kiedy ją założy – jak mi
wytłumaczył – i zrobi się cieplej, będzie mógł wstawić okno do letniska. Rynna
ma je chronić przed strugami potencjalnego deszczu.

A kiedy wstawi okno – ciągnął
dalej swój logiczny wywód – w letnisku będzie widno i będzie mógł się zabrać za
wykańczanie ścian.

Trzeba je wykończyć zanim się
zacznie podłogę, a po podłodze…

Miś może tak w nieskończoność.

Nawleka koralik po koraliku swoje
drobne marzenia. Każdy obraca w palcach wiele razy i patrzy na niego pod
słońce.

Szczęście bije mu z twarzy i
radość tryska z każdego słowa jak ze strażackiej sikawki.

 

Tryska też woda z czajnika, przy
pomocy którego wlewa ją do zamontowanej rynny. A wlewa żeby sprawdzić czy
dobrze zamontował. Kiedy struga wody z szelestem wypływa z wylotu rynny,
majster cieszy się jak dziecko.

– Powiedz, że ładnie założyłem –
prosi stojąc na szczycie drabiny oparty o zielony dach budynku.

Mówię, że ładnie, ale myśli
odbiegają mi w inne rejony.

– Jak to dziwnie jest na świecie –
szepczą – Jest człowiek jak on, który potrafi cieszyć się takim drobiazgiem jak
kawałek plastikowej rynny, a obok żyje tylu ludzi, którzy nie mają ani odrobiny
radości ze swoich wystawnych willi.

 

Laurka i Nusia tymczasem poszły w
ślady tatusia i także z powodu kawałka plastiku piszczą ze szczęścia. Znalazły
stare łopatki do piasku i przekopują nimi sporą jeszcze zaspę śnieżną. Śnieg
ląduje w wiaderku i na kurtkach dzieci. Jest mokry, ciężki i wygląda jak
pokruszony kryształ.

– Ziakopiem ciebie mamusiu –
odgraża się maluszek niosąc w moim kierunku łopatkę wypełnioną połyskliwym
kruszywem.

– Jak to dziwnie jest na świecie –
refren znów rozbrzmiewa.

Szczęście z powodu łopatki i
garstki śniegu.

 

Ja wypatrzyłam w sklepie dwa białe
gliniane pojemniki na cukier i na kawę. Angielski napis z przodu głosi, że
każdy dzień jest pierwszy w moim życiu. Wyobraziłam sobie jak miło

będzie postawić je na półce
naszego letniska, a potem zdejmować je, otwierać, chłonąć zapach kawy i
przesypywać biały cukier. Kupiłam je niesiona tym marzeniem. Dwa gliniane
pojemniki, a czuję się szczęśliwa jakbym została posiadaczką ozdobnych waz z
epoki Ming:)

– Jak to dziwnie jest na świecie.

 

I jest już marzec, więc lada dzień
kurier przywiezie głóg dwuszyjkowy i kłącza różnokolorowych liliowców.

Ach!!!

 

 

Ci, którzy mają mało, umieją
radować się drobiazgami.

Ci, którzy mają dużo, najczęściej
przestają radować się czymkolwiek.

 

Antony de Mello – mój kolejny
mistrz w „Modlitwie żaby” pisze:

 

To nie ze względu
na nasze pieniądze,

ale ze względu na
naszą zdolność radowania się,

jesteśmy bogaci
albo biedni.

A dziś – Dzień Kobiet.

Wszystkiego najlepszego dla Was wszystkich:)



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

właściwa miara rzeczy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



„ Czy zdarzyło ci
się kiedy, że gdy szedłeś łąką czy lasem, owiewany przez wiatr, dostrzegłeś w
tym wietrze dotknięcie Boga.” ???

 

[x. T. Dejczer]

 

 

 

Zaczęło się.

Wraz z wiosną rozwinęły się nam
skrzydła. Zupełnie tak jak kwiatom otwierają się kielichy.

Niemal co dzień robimy krótszy lub
dłuższy wypad na działkę.

Każda wolna chwila kusi by
poszybować właśnie tam.

Znowu idę przez stary sad, na wpół
uśpiony jeszcze, na wpół odtajały, jakby przeciągający się po zimowym śnie.
Wsiąkam powoli w jego ciszę. Czuję na policzkach rozwiane włosy wiatru. Są
różowo-niebieskie. Różowe pasma są ciepłe i miękkie, niebieskie – wciąż jeszcze
przesycone mrozem.

Ziemia pod sosnami usłana jest
brązowymi wiórkami szyszek, dalej przyrudziały dywan trawy z bezładnie
poutykanymi suchymi liśćmi dębu. Jakby panna szykowała się pospiesznie na tańce
i powtykała sobie byle jak kwiaty we włosy.

Pod brzózkami słońce bawi się
cieniami.

Siadam na ławeczce, tej Dusiowej.
Wygląda jakby wtopiła się w krajobraz, jakby była tu od zawsze, wyrosła z ziemi
jak grzyb po deszczu. Jakby to miejsce pod pochylonym drzewkiem zostało
stworzone dla niej.

„Dla mnie też” – myślę i siadam,
przymykając oczy.

Moja świątynia dumania:)

 

Wiatr przestał się bawić moją
twarzą. Przeniósł się w korony brzozowego lasku. Jednostajny ledwie słyszalny
szum jak szum oceanu jest tłem dla ciszy, którą tu zawsze znajduję. Czasem ptak
załopoce skrzydłami, krzyk jastrzębia przeszyje powietrze, zaszeleści uschnięty
liść, śmiech i krzyki dzieci dolecą z podwórka. Nic jednak nie zakłóca ciszy.
Ona trwa, spływa strużkami jak woda z roztapiającego się śniegu. Wprost na dno
głowy skołatanej myślami.

 

I wszystko naraz widzisz z
zupełnie innej perspektywy.

Ważne sprawy stają na głowie i
tupią uszami jak klowni w cyrku. Rzeczy nie cierpiące zwłoki stają się błahostkami
bez większego znaczenia. Ludzkie sądy i gadanie jak gdakanie kur w kurniku,
którym wszak nikt się nie przejmuje. Przykrości i przeszkody okazują się
niegroźną stertą sosnowych igiełek rozsypanych na drodze. Baloniki aspiracji
tracą powietrze i swoje zadęcie. A ja sama, biegająca wokół własnej osoby,
staję się malutkim kryształkiem piasku na wskazującym palcu Boga.

Tutaj, w tej ciszy, wszystko wraca
do właściwych rozmiarów.

 

Cisza jest nam potrzebna.

Można długo żyć bez  niej i nie wiedzieć czego nam brakuje. Z
przyspieszonym pulsem, rozszerzonymi źrenicami, z kołataniem serca, galopem
myśli w głowie, w chaosie i szumie. Można tak żyć dosyć długo, tracąc powoli
kontakt z samym sobą i z Bogiem. Ale cisza prędzej czy później zagości w naszym
życiu i trzeba będzie stanąć przed nią jak przed kryształowym lustrem.

Ten sad moich dziadków wraz z jego
ciszą jest moim lustrem, w którym widzę siebie jaką jestem i kalejdoskopem, w
którym widzę sprawy jakimi są naprawdę. Ich banalność chwilami przyprawia o
uśmiech.

 

Czymże są wobec ciszy?

 

Czymże to jest w
obliczu wieczności?

 

– skądś znam te słowa. Nie
pamiętam skąd. Może ktoś mi je powiedział, może przeczytałam je gdzieś. Padły
na podatny grunt i wrosły w moje życie. Wystarczy w miejsce słowa „to” wstawić
sprawę , która nas trapi, spędza sen z powiek lub z powodu której się
przesadnie nakręcamy.

 

W obliczu ciszy – przedsionka
wieczności wszystko wygląda inaczej.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

czarna owca

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Niektóre słowa, nieoczekiwanie dla nas samych, przemieniają się w naszą modlitwę; mantrę, którą latami powtarza nasz umysł. Nie wiadomo dlaczego akurat te. Może dlatego, że docierają głębiej do naszej istoty niż inne – nawet najpiękniejsze słowa świata.

Tak w moim życiu jest z tym zdaniem, przypadkiem przeczytanym w jednym wierszu:


„strzeż mnie jak czarnej owcy
na zielonej hali nieba”

 

                                                    
      [ R. Kornacki]

 

lub ta sama myśl w wersji biblijnej:

 

„jestem nędzny i ubogi lecz
Pan troszczy się o mnie”


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}