przygoda z oknami

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Rutka się w końcu zdenerwowała i
postanowiła umyć okna. Mimo mrozu -10 i śniegu.

No bo ileż w końcu może trwać
zima? !!!

Opatuliła się szalikiem, włożyła
beret i kurtkę, wzięła wiaderko z gorącą wodą, ścierki i wygłosiła apel w
kierunku Nusi:

– Córeczko, zamknij za mną balkon.

Córeczka na wpół przytomnym
wzrokiem ogarnęła sytuację, oderwała się na chwilę od kanapy i bajki o Reksiu
celebrowanej wspólnie z Laurką i zamknęła za mamą białe oszklone drzwi.

„Okey” – pomyślała Rutka – „Do
roboty”  i nie tracąc cennego czasu ani
ciepła skumulowanego w organizmie zabrała się zamaszyście za pucowanie okien.
No, może nie „pucowanie”, a po prostu przecieranie z popiołu przesłaniającego
świat za oknami. Nie karmarzyła się sprzątaczka z robotą, bo kapcie wciśnięte w
gumowe klapki basenowe zaczęły jednak nasiąkać śniegiem.

Szur-szur-szur i okna wyglądały
jako-tako. Nawet zaczęły lśnić srebrną poświatą w promieniach zimowego
słoneczka.

No, czas wracać. Rutka zaskrobała
pazurkami w szybę licząc na rychłe otwarcie drzwi do ciepłego pokoju.

Bez odzewu.

Więc zapukała.

Nic.

– Nusia, Nusia!!! – zaczęła
krzyczeć nie przerywając pukania.

Ani widu, ani słychu.

Zdesperowana mama zaczęła walić we
wszystkie szyby i wzywać na ratunek obie pociechy mocno przejęte losami Reksia.

Wszystko na nic.

No, fakt – kazała wszak zamknąć za
sobą drzwi, ale nic nie wspomniała o ponownym wpuszczeniu. Każdy czułby się
usprawiedliwiony.

Sytuacja była na tyle rozpaczliwa,
że więźniowi balkonowemu zaczęły przelatywać przez głowę wizje swej własnej
skulonej postaci zamarzniętej z wiadrem i ścierką w ręku:) Cóż za tragiczny
zgon. Lokalne gazety miałyby temat na cały miesiąc.

 

Niemniej nie poddawała się jeszcze
i znów krzyknęła.

Po baaaardzo długiej chwili za
szybą pojawiła się baaardzo zdziwiona Nusia.

– Otwórz mi!!!

– Acha – kiwnęła pociecha ze
zrozumieniem i nacisnęła klamkę.

 

Tak to Rutka cudem uniknęła
śmierci przez zamarznięcie na skraju wiosny.

Wszystko zaś w imię czystych
okien:)

 

                                      ************************

 

Bóg nie lituje
się nad nami, ale wierzy w nas i patrzy na nas z zachwytem. Zły nieustannie
wmawia nam, że jest inaczej, że jesteśmy niegodni Bożego spojrzenia, że nasze
grzechy i słabości przeszkadzają Bogu patrzeć na nas.


[o. Adam Szustak OP ]

 

 

Nawet, gdy jesteśmy brudni jak
okna po zimie, On patrzy na nas urzeczony.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *