drugi za piątym:)

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Laurka zakłada różowe pantofelki.

 Wcisnęła jeden, mozoli się na drugim, w końcu zrezygnowana
komentuje:

 

DRUGI NIE ZA PIĄTY:)

 

I tylko wieloletnie doświadczenie
rodzicielskie przychodzi Rutce z odsieczą, gdy trzeba rozszyfrowywać takie
wyliczanki.

No bo raczej nie zdolności matematyczne:)

Ps. A dziś Rutka obchodzi trzynastą rocznicę bycia mamą:) Jak to zleciało.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

alarm !!!

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

 
Noga!!!!Aaaaa!!! noga! Odpadła noga!!! – gdzieś w głębi mieszkania wybucha
nagle głośne zawodzenie.

 

I Rodzic zrywa się i biegnie, choć
zdrowy rozsądek podpowiada logicznie, że …

 

to raczej niemożliwe żeby noga
odpadła…

no, w każdym bądź razie nie cała…

może tylko jeden palec…

nogi nie odpadają tak bez
ostrzeżenia…

chyba , że wcześniej były
poluzowane…

 

, ale z drugiej strony…

 

przy dzieciach rzeczy najbardziej
niemożliwe zdarzają się kilka razy dziennie, więc Rodzic biegnie na ratunek
mało własnych nóg nie połamie, a pod siwiejącym włosem niesie makabryczną wizję
pociechy pozbawionej dolnej kończyny.

 

Gdy staje na progu, jest gotowy na
wszystko.

 

Uff!!!

 Dwuletnia pociecha siedzi jednak w jednym
kawałku. W rączkach trzyma coś, w co wpatruje się z rozpaczą.

– Listonosz nie ma nogi. –
obwieszcza zdruzgotanemu Rodzicowi.

 

Uff!!!

Oddech się wyrównuje, ciśnienie
krwi wraca do normy.

Tylko włosy już nie odzyskają
naturalnego barwnika:)

 

 

 

Tak dla ścisłości – ofiarą nie był
listonosz, a plastikowy żołnierz Dusia. Ale czymże jest strata nogi dla
zawodowego komandosa.


Tego samego dnia po południu:

– Aaaaa!!! Głowa!!! Moja głowa!!!


itd. itp.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

ogłoszenie drobne

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



Profesjonalną niszczarkę do dokumentów typu:  Laura 2010

 

Tanio wynajmę

 

Niezawodna, szybka,  precyzyjna

 

Nadaje się do wszystkich typów papieru.

 

🙂


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

i nastał dzień siódmy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



Siódmy dzień jest bardzo ważny.

Wiedział to autor Księgi Rodzaju.

Ba, samemu Bogu dzień siódmy
najbardziej się spodobał.

A dziś jest właśnie dzień
siódmy!!!

Dokładnie liczyłam.

Pierwszy dzień uznaliśmy za
wyjątek od reguły.

Drugi nas już nieco zastanowił.

Trzeciego jeszcze powątpiewaliśmy.

Czwartego obudziła się nieśmiała
iskra myśli, że to JUŻ.

Piątego dnia zaczęliśmy oddychać z
ulgą, choć gdzieś tam jeszcze w zakamarkach czaiło się niedowierzanie.

Szósty dzień nas upewnił.

A dziś jest siódmy i wiemy już na
100%, że…

                                          

 

                                                           …  bunt dwulatka się
zakończył.

Równie nagle jak się zaczął kilka
miesięcy temu.

Rozpłynął się jak kamfora i znowu
mamy słodką małą córeczkę, która tuli się jak kotek i mówi: Kocham mame, i tate
teś kocham, i Ale, i Dusia i Nusie. Wsiśtkich kocham.

 

Kiedyś znowu przyjdzie dzień
sądny, bo człowiek rozwijając się, musi zbuntować się wielokrotnie. Wypaczyć
się, żeby się wyprostować.

 

Tymczasem jednak radujmy się Dniem
Siódmym:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

kot od strony ogona

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Kto to zrobił? – tata pokazuje
palcem jakoweś kolejne ślady łobuzerstwa.

Dowody niedwuznacznie wskazują, że
przestępcą był najmłodszy rzezimieszek.

Lecz jeszcze lepszą poszlaką są
natychmiastowe zeznania dwulatka.

– To nie ja!!! – wykrzykuje nim
jeszcze rozpłynęła się w powietrzu ostatnia sylaba tatusiowego pytania.

Uderz w stół, a nożyce…

 

🙂

 

Mama przywozi z pracy mały
kolorowy napój. Pyszny, pomarańczowy od razu znajduje nowego właściciela. Małe
rączki obłapiają smukłą butelkę, a małe usteczka z rozkoszą cmokają jej
zawartość.

– Dasz mi troszkę? – pyta brat
błagalnie robiąc przy tym minę psiaka wystawionego na deszcz w czasie dżdżu.

Taka mina to wielki materiał
wybuchowy i  mogłaby skruszyć cały
Stonehenge lub Koloseum rzymskie.

Nie skruszy jednak serduszka
dwulatki.

– To jeśt gośkie. – tłumaczy swą
odmowną decyzję.

Wszystko w trosce o jedynego
braciszka:)

 

– Podasz mi to córeczko – prosi
mama.

– Nie moge. Jeśtem malutka. –
uprzejmie odmawia pociecha.

 

Z coraz większym zainteresowaniem
śledzimy rozwój nowego Laurkowego talentu.

Odwracania kota ogonem…

 

 

                                                        …czyli politykowania?



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

wykończone słoneczko

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Śpiewamy ulubioną piosenkę
Laurki.

 

Ta Dorotka, ta malusia tańcowała
dokolusia, dokolusia, tańcowała ranną rosą i tupała nóżką bosą…

 

– Tańcowała i z wieczora i z
wieczora… – zaczynam przedostatnią zwrotkę.

– Kieeeedy śłoncie wykońciło
się…- dośpiewuje Laurka.

 

Słońce wykończone wieczorem:)
Zupełnie jak ja ostatnio – myślę i mimo wszystko nie bez uśmiechu.

Dlatego mało piszę. Przez to
wykończenie.

 

Wychodzimy na podwórko i idziemy
do naszego nowego kącika wypoczynkowego w cieniu dwóch jabłoni. Drzewa właśnie
– skąpo, bo skąpo – ale kwitną. Na ławeczce przyścielonej przez babcię kolorową
kapą leżą bialutkie płatki – oznaka, że kwitnienie dobiega końca.

Wszystko pachnie, a wirujące
białe drobiny przywołują na myśl śnieg. Zamarzam się, lecz z tego stanu do
rzeczywistości przywołuje mnie znajomy głosik trzeźwo myślącej osóbki.

– Oooo!!! – ubolewa niunia
dotykając płatków na kapie – pobludziło się.

 

Trzeźwy ogląd rzeczy jest
zupełnie inny od mego nie-trzeźwego.

 

 ************************************

– Jak masz na imię? – pyta Ala

– Niunia.

– Nie. Jak masz na imię? – ponawia
pytanie najstarsza siostra.

– Łobuz.

 

Ostatnio dwa najczęstsze zawołania
naszej dwulatki.

I jednocześnie dwa bieguny jej
bujnego charakteru.

 **********************************

– Dusio, mam pomyśł!!! – krzyczy z
entuzjazmem Archimedesa dwuletnia siostrzyczka.

– Jaki? !!! – odkrzykuje brat
zawsze żądny nowych impulsów.

– Nie wiem!!! – rzeczowo udziela
odpowiedzi pomysłodawczyni:)

 Wystarczy, że ma ideę. Jaką? – to już kwestia do doprecyzowania:)

 

***************

Dużo się dzieje. Naprawdę. Może
ostatnio zbyt dużo, a ja zbyt mała by ogarnąć wszystko.

Liczę jednak, że podobnie jak
wykończone słoneczko z Laurkowej piosenki, wkrótce odpocznę sobie i wstanę o
świcie.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

co konik zrobił w piaskownicy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


W piaskownicy.

-Udaj się babko na słodkie
jabłkooo. Jak się nie udasz, dam ci kwaśne jabłkooo. A jak się udasz, dam ci
słodkie jabłkoooo… – wyśpiewuje ktoś raz po raz uderzając łyżeczką w foremki.

Babki koniki morskie leżą
równiutko na deseczce .  Z zawiniętymi
ogonkami i rozwianą morska grzywą.

Nagle, w gorączce przygotowywania
nowych wypieków, ktoś zahacza jednego z nich i część konika ukrusza się i zsuwa
ze stołu.

– Oooo, jeden konik zwalił się!!!
– z  nutką żalu komentuje najmłodszy
kuchcik piaskowy.

Zwalił się, zwalił.

Tylko dlaczego starszy brat
prawie zatacza się ze śmiechu? 🙂


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

krokodyla daj mi luby

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Wiosna to czas zalotów.

Każdy to wie.

Motyle baraszkują parami w
powietrzu. Samce ptaków stroszą skrzydełka i wyśpiewują oryginalne arie, znoszą
patyczki, kłaczki i smaczne kąski po to tylko by uwieść jakąś piękną.

Nawet zazielenione gałązki zdają
się tulić do siebie na drzewach. Wszystko grucha, ćwierka, adoruje, miłością
pała.

Przytulonych par nastolatków na
ulicy jakby nasiali, dziewcząt kolorowych chichoczących przechadzają się
tabuny, wyrostków dzikimi porykiwaniami odprowadzane.

 

Dlaczegóż więc byliśmy zdziwieni,
gdyśmy dnia pewnego usłyszeli Nusiowe wyznanie?

 

– Dziś Wiktor mi się oświadczył.
– powiedziała z uśmiechem sfinksa.

– Jak to się oświadczył? – nie
mogłam uwierzyć uszom.

– No, zapytał: „Zostaniesz moją
żoną?”

– A ty co na to?

– Powiedziałam, że ja mam już
chłopaka.

– A jakiego ty masz chłopaka? – nie dowierzam już drugi raz w ciągu minuty.

– No, Kacpra R.

– A co na to Wiktor?

–  Poszedł i rozpłakał się.


 No tak. Kacper R.

Jak na mój gust i na jego siedem lat – zabójczo przystojny, choć maniery… Ekhmm…

  Adorator Nusi 
jeszcze z czasów zerówki, lecz okrutny los rozdzielił ich w klasie pierwszej i
wydawało się, że uczucie wielbiciela wygaśnie szybciej niż brykiet na grilu.
Lecz uczucia bywają naprawdę żywotne i po wielu miesiącach potrafią jak pegaz z
popiołów wyskoczyć na nowo. To właśnie tak zrobiło i  tak koło półrocza Nusia zaczęła znosić do domu
prezenty od Kacpra. A to gumę kulkę, a to jej równowartość, czyli 20gr.

 

Strategia – jak widać –  się opłaciła, bo Nusia, choć początkowo
niechętna i kręcąca noskiem, że „łobuz i ja takiego męża nie chcę mieć”,
ostatecznie zaczęła przebąkiwać w gronie rodzinnym, że „wcale nie taki
niegrzeczny i może może się poprawi”.

A pewnego dnia na tablicy
magnetycznej wiszącej nad jej łóżkiem wyczytaliśmy napisane odręcznie wyznanie:
Kocham Kacperka.

 

🙂

 

Tylko szkoda Wiktora, który widać
jest początkujący w dziedzinie podboju serc niewieścich i nie wie jeszcze, że na
początku trzeba grunt dobrze przygotować…podarkami:)



 

Wiosna. Czas zalotów.

Każdy to wie.

Choć czasem rodzice bywają
zaskoczeni:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

plaster

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Nusia poniosła dziś do szkoły
niezwykły eksponat. Znaleźliśmy go na jednej z wypraw poszukiwawczych na naszej
działce. Stare szopy, daszki , stodoła i piwnice po moich dziadkach wciąż kryją
nieprzeliczone skarby.

Tym razem Nusię zachwycił
kawałek  pszczelego plastra. Leżał sobie
na dnie starej prowizorycznej szafy, w której za życia dziadek przechowywał swe
akcesoria pszczelarskie.

– To zrobiły pszczoły – wyjaśniłam
córce.

– Pszczoły – powtórzyła
zszokowana wpatrując się w równiutkie szeregi małych sześciokątów. – Z czego?

– Z wosku.

– A skąd miały wosk?

– Same go wytwarzają.

Małe brązowe oczy aż zalśniły, a
rączki delikatnie przesuwały się po plastrze.

Cud.

Nie do uwierzenia.

– Umiałabyś takie coś zrobić? –
zapytałam.

– Nie – odparła.

– A widzisz, takie małe pszczoły,
a robią takie rzeczy.

 

Nusia więc zafascynowana
odkryciem, postanowiła podzielić się nim z innymi.

Cuda są wszak dla wszystkich.

Zaniosła dziś ten cud do szkoły.

– I co? – pytam po jej powrocie –
Co dzieci powiedziały?

– Tylko trzy osoby mi uwierzyły,
że to zrobiły pszczoły – oznajmiła – Inni myśleli, że to z plastiku.

Kratka z plastiku made in China:)

Każdy cud można spłaszczyć jeśli
nie ma się dość szeroko otwartych oczu, uszu, umysłu.

 

Ktoś powiedział kiedyś: Dla
wierzącego wszystko jest cudem, dla niewierzącego – nic nim nie jest.

Ten ktoś to był chyba Einstein.

On na pewno nie miał ciasnego
umysłu.

 

A gdy mówię o cudach…

Przylaszczki przywiezione od
Amelki rok temu, pierwszy raz zakwitły na naszej działce. Cud natury w naszym
regionie.


 

 

A ja za przylaszczkami, za
plastrem miodu, za siateczką nerwów na liściu drzewa, za mrówczą pracą i
kwiatem jabłoni bladoróżowym widzę …Jego.

Wciąż jestem zdziwiona jak dziecko.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}