* * *

Kolejna witryna sieci „blog.deon.pl”
* * *

Lubię spacerować po cmentarzu.
Jego pokój uśmierza każdą życiową pogoń, jego cisza narasta jak mech na starych pomnikach i kołysze serce w rytm wieczności. A serce chętne, podąża za tym tonem.

Ale przed tym dniem cmenatrz jest nieco inny: ludny, jak ul pełen ściszonego gwaru, ruchliwy. Słychać szelest odgarnianych liści, rozmowy rodzin spotykających się przy wspólnym grobie, ktoś z chrzęstem przegarnia małą gracką ziemię, grzechoczą stare znicze wymieniane na nowe, kołowrót starej studni skrzypi jękliwie przy każdym obrocie, woda chlupie w wiadrze, stuka o cembrowinę.

Nabieramy z Alą wody do mycia grobów.
Malutka dziewczynka stanęła zdumiona, zapatrzyła się w nas, zasłuchała w śpiew kołowrotu, zapomniała o mamie i tacie, którzy poszli dalej z naręczami chryzantem. Na wpół uśmiechnięta, na wpół zadumana, ze złotymi loczkami wokół główki.
Po dłuższej chwili wrócił tata.
– Co? – zapytał tkliwie – Zdziwiłaś się, że skrzypi? – wziął za rączkę, popatrzył jeszcze chwilę wraz z nią i pociągnął za sobą.
Tak.
Wszyscy się dziwimy malutka, że życie skrzypi, choć takie piękne. Z roku na rok coraz wyraźniej słyszymy to skrzypienie. Z roku na rok coraz bardziej porywa nas cisza. Jej urok jest zniewalający.
Zanim przerwie się sznur, zanim wiadro wpadnie do studni…
Odchodzisz z rączką w dłoni taty.
Odejdziemy tak samo jak ty.
Trzymani za rękę.
* * *

„Pogoda lasu niech będzie z tobą” – pamiętam jak urzekł mnie ten wers wiersza, gdy byłam nastolatką. Usłyszałam go w radio. Był jak dobra wróżba na przyszłość, delikatne jak muśnięcie po twarzy błogosławieństwo.

Teraz pogoda lasu wisi nad moim dachem, wkrada się przez okna do środka domu, wita na progu szumem i świergotem.
Brama lasu, którą mijam w drodze jest skrząco – złota. Gdy przejeżdżam pod nią, sypie pod koła brokat liści. Łagodne złote fale omiatają moje auto i ledwo powstrzymuję serce, by nie pękło z wdzięczności.

Wszystkie odcienie złota: od czerwonego, przez pomarańczowe, różowe, spatynowane, zielonkawe, rdzawe aż po brunatne układają się w misterną płaskorzeźbę jesiennego lasu. Nie sposób dostrzec okiem wszystkich szczegółów, nie sposób przeniknąć zamysłu twórcy.

Może tylko to podpowiedziane wierszem Jego błogosławieństwo:
„Pogoda lasu niech będzie z tobą.”
Niech będzie zawsze
wszędzie
i z tobą.
* * *

Jedziemy rankiem we trzy do szkoły. Na dworze prawie mróz, ale w radiu skoczna muzyczka, więc nie zważając ani na porę, ani na oczy innych uczestników ruchu drogowego zaczynam pląsać w aucie.
Hania patrzy na mnie zza kołnierza kurtki. Oczy jej iskrzą śmiechem.
– Tata też wczoraj tak robił jak wracaliśmy – kwituje moje wyczyny.
– Jak to mówią: „trafił wariat na wariata” – odpowiadam i pląsam nadal niezrażona.
Ciężki los mają nasze dzieci z nami:)
* * *

* * *

Na obrzeżach naszego miasteczka widnieje wielce sugestywna reklama:
ZAKUWANIE WĘŻY
Za każdym razem, gdy przejeżdżamy obok, rozbawia nas niesamowitymi wizjami, jakie natychmiast zaczynają snuć się po głowie.
– W kajdany je zakuwają ? – śmieje się Alusia.
– Raczej w zbroję – mówię – Wyobrażasz sobie takiego węża w pełnym rynsztunku?
Prychamy śmiechem.

W Pacanowie kozy kują, ale co to za sztuka w porównaniu z zakuwaniem węży:)
lub z rozgrzewaniem wyobraźni do czerwoności;)
* * *
