ora et labora

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Gdy tylko Laurka usłyszy hasło wieczorne wzywające do
modlitwy ( muezinem domowym jest zwykle Rut na wyprzódki z Alą, która zdobywa
stopień ochotniczki w ZHR i jednym z zadań jest gromadzenie rodziny na
modlitwę)

 

…już zgubiłam wątek, więc zacznę od nowa:)…

 

Gdy Laucia usłyszy wezwanie do modlitwy, natychmiast
wskakuje mamie na kolana z kontr-hasłem: Niunia
cici chce
. 

Modlitwa połączona z jedzeniem?

Tak, tak. W myśl zasady: coś
dla ciała i coś dla ducha.

 

Ostatnio jednak na fali fascynacji puzzlami piankowymi, z
których niunia buduje pociągi dłuuugie na cały salon, jej filozofia życiowa
uległa wyraźnemu przewartościowaniu.

 

– Chodźcie, pomodlimy się. – zakrzyknął domowy muezin.

Na co Laurka zeskoczyła z łóżka i odkrzyknęła : Niunia ciucha chce! I zabrała się za
budowanie ciucha( czyt. pociągu piankowego).

– Dobrze, rób sobie ciucha – poddał się zwoływacz, pomny, że
jest to wszak powrót do  chrześcijańskiej
tradycji :  Módl się i pracuj:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

rozmowy normalne

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Dość często ( tak 9 wieczorów na 10) nasz syn odesłany (
choć czasem wygląda jakby był zesłany) do swego łóżka, po kilku minutach wraca
jak bumerang i wyłaniając się zza rogu szafy scenicznym szeptem zadaje to samo
pytanie:

– Mamoooo, przyjdziesz do mnie?

 

Zwykle też w takich razach ( tak 8 wieczorów na 9) jest
zsyłany na nowo z podanym – również szeptem scenicznym o żywym zabarwieniu
emocjonalnym – argumentem:

– Laura nie śpi!!!!

 

Gdy jednak zdarzy się tak, że Laura odłączona od maminej
piersi, zaśnie snem sprawiedliwego jeszcze przed bratem( tak 7 wieczorów na 8), Rut wychodzi z łóżka i
drepcze do pokoju syna. Kładzie się obok niego, w wygrzanej pościeli, na
zabytkowym łóżku dębowym , chwilę się karmarzą, ustalając komu po ile należy
się kołdry, a potem następują dwa kolejne standardowe pytania Dusia:

 

1. Pogłaskasz mnie? ( to z jednoczesnym podciąganiem pidżamy
i odwróceniem się tyłem, co prowokuje koleją batalię o róg kołdry)

2. O czym dziś porozmawiamy?

 

Co do tematów rozmowy jest pewien problem, bo Rut próbuje
poskromić rodzica w sobie, który przede wszystkim chciałbym przeprowadzić
śledztwo nt. Jak tam w szkole? Nie zawsze się to udaje, bo rodzic jak to rodzic
podstępny jest i wścibski:) Poza tym trudno wypaść z roli, którą się gra 24
godziny na dobę. 

Niemniej Rut się czasem
udaje i wpada na trop tematu fascynującego i oryginalnego.

 

Ostatnio wpadła na taki temat. Temat rzekę – rzec by można –
na dodatek pełną samorodków złota.

 

A następnego dnia syn wystawiając plecy do głaskania spytał:

 

 

– Mamo, porozmawiamy jeszcze o rodzajach chorób
psychicznych
?

 

🙂 🙂 🙂

takie tam normalne rozmowy matki z synem.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

ikona liścia

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

Musiałam je zatrzymać.

Nie mogłam pozwolić im odejść na tak długi czas.

Potrzebuję ich jak jedzenia i picia. Potrzebuję, by barwić
moje sny, koloryzować wspomnienia.

 

Wyrwałam je śniegom i mrozom z uścisku, między karty książek
pachnące powkładałam. Mokre jeszcze przywarły do liter, zastygły na gładkich
policzkach papieru. Szeleściły i pachniały dziko, gdy po tygodniu otwierałam
kartki. Ściekły sokiem stubarwnym, czarowały wdziękiem rysunku niespotykanego,
nasyceniem koloru, ciepłem skradzionym słońcu jesiennemu.

Układałam je na kartkach jak na jasnej pościeli. Do snu
długiego, zimowego. Dotykałam ich delikatnie jak się dotyka kruchych waz z
epoki ming.

Małe arcydzieła, skarbnice najwyższego kunsztu rzemieślnika,
zobrazowana zawiłość idei twórcy, wrażliwość wlana w realny kształt.

Przykryłam je taflą szkła.

Dokładnie tak jak się przykrywa hostię w monstrancji.

 

Obrazy, o jakich ręka ludzka śniłaby nadaremnie.

Powiesiłam na kuchennej ścianie.

 

O niewysłowione piękno stworzenia, o niewyczerpana hojności
Twórcy

O, piękno karzące klękać na kolana, o Ty, Który przez piękno
do mnie przemawiasz.

 

Dziękuję za oczy, które widzą głęboko. Przekraczają struktury,
plątaninę barw, fakturę i złożoność kresek.

 

Wystarczą mi te nie-święte obrazki w nie-złoconych ramach w
nie-świątynnej przestrzeni, aby widzieć Ciebie.

 

Dlatego jeszcze raz powtórzę słowa dawnego mistrza:

Modlę się nocą, by mnie Bóg zachował od
ślepoty na cuda i piękno.

 

Widzenie to jeden z największych darów, jakie otrzymałam.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

przyjaciółka Peppy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



Jesień zawsze nastraja do myślenia o pędzącym vel
upływającym vel śmigającym czasie.

A jeśli jeszcze ma się na jesieni urodzoną córkę, to powodów
nastrojenia jest już dwa.


Tak, tak, Laurcia, zwana nunią kończy już 2 latka.

Pomiędzy lampionami i chryzantemami myślimy radośnie o
prezencikach dla jubilatki i torciku z cyfrą 2.

 

Niunia tymczasem, jak to niunia, gada jak najęta, a umie
powiedzieć już prawie wszystko, czasem tylko w zniekształconej formie.

Na ten przykład:

Nunia chce siosionka – czyli, że nakryła mamę na
przesypywaniu nasionek w papierowe torebki.

Nunia chce pasionki – to, gdy zagląda do znalezionej i
niestety pustej portmonetki.

Pasienka to w zależności od kontekstu łazienka lub piosenka

A psinka Peppa, tata psinka, mama psinka i Dzoldz psinka to
ulubiona ( zaraz po rodzonej) filmowa rodzinka.

 

Mimo tak dalece zaawansowanego poziomu w nauce języka
polskiego, często włącza się tryb stworzonego na własne potrzeby dialektu
podobnego do łamanego hebrajskiego. Wtedy Laucia przemawia długo, zawile, z
ogromnym zapałem, płonącym okiem, rozwianym włosem i bujną gestykulacją.

Podczas takich oracji nie pozostaje nam nic innego jak potulne kiwanie głowami,
wtrącanie od czasu do czasu zwrotów: „Tak?” „To niesamowite”, „Acha, rozumiem”
i na końcu przemowy bicie braw.

 

Inną godną odnotowania kronikarskiego cechą Laurki 2-latka
jest bardzo dobry humor ( z lekkimi lokalnymi załamaniami pogody ducha na
skutek głodu, niewyspania czy waśni z rodzeństwem, gdy w czasie furii zdarza
jej się połamać drewnianą łyżkę do smażenia konfitur). Nasza córeczka niemal
zawsze się śmieje, uśmiecha, biega, tańczy, przekomarza, nawet żarty sobie z
nas stroi. Jednym słowem idzie w ślady Nusi, która była dotąd trefnisiem nr 1.

 

Prócz tego Laucia nie choruje często, jest typowym
wszystko-jadkiem, który zje i swoją porcję i część maminej ( ale o tym szerzej
innym razem), uwielbia duże ilości ruchu, więc gra w piłkę nożną z bratem,
skacze na piłce z rogami, biega nieustannie, tańczy, gdy tylko usłyszy trzy
takty, huśta się na hamaku powieszonym w kuchennych drzwiach, bez marudzenia
wędruje po lesie, gardzi jeżdżeniem w wózku na zakupy i we wszelkich innych rodzajach wózków. Jest też ogromnym
pieszczochem, nieco nawet rozpieszczonym.

– Mogę cię podusić? – pytam czasem.

– Choć mamo Ali pokoju – odpowiada skwapliwie pieszczoch i
biegnie, aby czym prędzej wskoczyć na siostrzane łóżko. Łóżko jest przykryte
mięciutkim fioletowym kocem i tonie zwykle w potokach słońca z południowego okna.
Duszenie się w takich okolicznościach to prawdziwa rozkosz.

 

Dziś – w same swoje urodziny – obudziła się jak zwykle
cichutko. Otworzyła z lekka oczka.

– Sto lat, sto lat… – zanuciłam jej szeptem, by nie płoszyć
zbyt szybko snów.

– Nie – odparła trzeźwo jak na godzinę 6:30 – Niunia chce
cici:)

 

I to jest właśnie kolejna cecha naszej dwulatki – zawsze
wie, czego chce i nie spocznie póki tego nie dostanie. Cóż, że czasem przedmiot
pragnień zmienia się co pół minutki:)

 

Sto lat nasza radosna córeczko z ikrą!!!


Jak mógł istnieć świat bez Ciebie?


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

multi-pak

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

– Niunia jest kochana – mówię, patrząc na mojego pulpecika ze
złotymi włoskami.

– E-e – kręci przecząco główką pulpecik, z buzią zapchaną na
słodko krówką – Mama kochana – dodaje walcząc z cukierkiem w buzi.

– Nie, niunia kochana.

– Nie. Mama kochana. – nie daje za wygraną pożeraczka
krówek.

– A kto kocha mamę? – dociekam.

– Niunia mame kocha – odpowiada pulpecik.

– Ala kocha – dodaje, bo to nieco dłuższa wyliczanka

– Ania mame kocha

– Abam…kocha…mame.

 

Miłosne wyznanie w dużej zgrzewce:) Moje ulubione. Właśnie dlatego mam dużo dzieci.

ps: tym razem – jak widać ( i słychać) nie ma problemu z głoską "K" 🙂



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

metoda na krzyż

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

 

Troje naszych dzieci starszych znalazło dwa patyki. Jeden –
długi, drugi – krótszy.

Po chwili patyki za sprawą drutu i sprawnych sześciu rąk
zmieniły się w krzyż.

Krzyż wysoki na prawie dwa metry został wetknięty w kopiec
piasku i udekorowany u podnóża świeżymi kwiatami.

Z lasu trzy pary rąk i trzy pary nóg przyniosły patyk
łudząco podobny do człowieka z rozpostartymi ramionami. Zamiast głowy wetknęły
mu szyszkę sosnową, po czym przymocowały postać do krzyża. Obok krzyża ustawiły
romantycznie małą rudą brzózkę, którą ktoś wyciął i porzucił na drodze.

 

Patrzymy z mężulkiem na to dzieło i oczom nie wierzymy.
Krzyż stoi tuż przed wejściem do domu Janka. Tego samego o którym pisałam
niedawno.

 

– Jak wyjdzie i zobaczy ten krzyż – tłumaczy zbiorową
intencję rezolutna Nusia – to może przestanie pić.

Na naszych dorosłych twarzach wymalowało się powątpiewanie.

 

Dopiero potem myśl przybiegła, że…

 

Słusznie powiedziałeś  kiedyś : „ bądźcie jak dzieci”. Zawstydza nas
ich wielka wiara w Boga i ludzi.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

różowe w kwiatki

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Obok łóżka Nusi leżą skarpetki. Różowe w kwiatki.

Wczoraj w
nich chodziła, wieczorem zdjęła i położyła obok łóżka. Dziś w nich już nie
chodzi, co łatwo poznać po fakcie, że nadal – mimo prawie południa- stoją na
warcie obok łóżka.

– Dlaczego nie sprzątniesz tych skarpetek?

– Bo o nich ciągle zapominam.

– Jak można zapomnieć o skarpetkach, które leżą na środku
pokoju? Wchodzę tu już dziesiąty raz i patrząc na nie, wciąż sobie o nich
przypominam – tłumaczę.

– A ja nie. – szczerze wyznaje sześciolatka.

 

Kolejne potwierdzenie prawdy, że patrzeć wcale nie znaczy
widzieć, a odległość między oczami a mózgiem jest o wiele większa niż nam się
wydaje:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

poetyka liścia

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

nie muszę bronić Boga

wymyślać dowodów na Jego istnienie

 

On obroni się sam

 

jednym rudym liściem

który przepuszcza światło jak witraż

 

ludzką ręką nie-uczyniony

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

wróciła jesień. wraz z nią poezja.

11 listopada tuż tuż

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


W związku ze zbliżającym się 
Świętem Niepodległości w murach szkoły huczą nieśmiertelne przeboje „My,
pierwsza brygada” i „Legiony”. Na szczycie top listy przebojów: „Rota” Marii
Konopnickiej z niezwykle plastyczną frazą o „Niemcu, co pluje w twarz”.

Nie wypada wręcz w takiej scenerii spacerować korytarzem
inaczej niż krokiem marszowym.

W związku z tym samym (chyba:) Ala rozpoczęła wychowanie
patriotyczne Laurki.

 

I tak, na pierwszy ogień poszły:

1.Polsta gola!!! Polsta
gola!!!
– w rytmie wytrawnego kibica, co już na niejednym stadionie
siedział. Nawet na tym, gdzie dachu się nie zasuwa:)

 

A z innej beczki.

2. Kto ty jesteś? Niunia – polak mały. Na razie bez ciągu
dalszego., gdyż : orzeł, ojczyzna, krew i blizna są jeszcze poza zasięgiem werbalnym naszego prawie dwulatka.

 

A pamiętam jak – zupełnie niedawno przecież – wdrażałam w
patriotyzm małą Alę razem z nią oglądając transmisję uroczystości przy Grobie Nieznanego
Żołnierza.

Nieodzownym elementem jest zawsze salwa honorowa. W
powietrze.

– Dlaczego oni strzelają w górę? – zainteresowała się
wówczas bardzo ciekawa świata Ala.

– Żeby nikogo nie postrzelić – odparłam zdroworozsądkowo.

– Ale przecież Pan Bóg! – zaprotestowała córka – Zastrzelą
Pana Boga!!!

 

Tak to uczucia patriotyczne splotły się z doznaniami
religijnymi:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

miłość twarda jak piłka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Oglądamy stare filmiki z czasów, gdy mama i tata mieli mniej
siwych włosów, starsze dzieci były młodsze, Nusia –zupełnie mała, a zaistnienia
Lauci nikt nie przewidywał.

W kadrze Dusio i Nusia leżą na hamaku. Braciszek czule
obejmuje siostrzyczkę i całuje w policzek.

– Dusio mnie kiedyś kochał – szepcze ze smutkiem Nusia.

– Teraz też cię kocha – przekonuję.

– Wcale nie.

– Kocha, tylko inaczej.

– Nie, już mnie wcale nie przytula. – Nusia ma swoje
niezbite dowody na wypalenie uczuciowe brata.

– No nie. – przyznaję – Ale za to teraz uwielbia grać z tobą
w piłkę nożną.

Nusia nie usatysfakcjonowana wygina usteczka w podkówkę. Ona
też uwielbia grać w nogę, ale nie o taką miłość jej chodziło.

 

Nawet tak małym kobietom – jak się okazuje – trudno jest
pojąć bardzo konkretną męską miłość bez czułych słówek i gestów:)

Jakoś trudno w żeńskim mózgu przeprowadzić logiczny ciąg
myślowy, gdzie z przesłanki „gra ze mną w piłkę”, „kopie ze mną ogródek”, „przykręca
karnisz”… wynika wniosek: „kocha mnie”.

 

Zawsze – dla pewności – lepiej to potwierdzić panowie 🙂


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}