tfórczość nasza

Trochę tfórczości na dobry początek weekendu, który kiedyś nazywaliśmy sobotą i niedzielą i też dobrze było:)

Kamieniczki z opakowania po ryżu sdiełane jeszcze w trakcie świąt Bożego Narodzenia. Ryż poszedł na kutię, a pudełko na kamieniczki a’la M. Musierowicz. Firma Rut@Syn.

W tym samym klimacie świąt ilustracja naszej wigilii. Proszę zwrócić szczególną uwagę na karnie stojące na baczność widelce. Firma Nusia Art.

Wytatuowany domowym sposobem Laurkowy brzuszek. Firma Rut paint.

Dwie grafiki – portrety dzieci naszych przyjaciół ze Śląska. Wykonała niesiona nostalgią Laurka.

Wyznania przed-walentynkowe Nusi.

no to pracowity weekend może się zaczynać

:):):)

Brzechwa uczesany

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Chwila
codziennego rytuału czytania. Czasem jedna, czasem kilka, czasem kilkanaście
chwil w ciągu dnia.

 

Tym
razem „Lis i jaskółka” Brzechwy.

 

-Kupa
ziela, kupa ziółek nieprzydatna dla jaskółek – recytuje z uniesieniem pełnym
rozpaczy mamusia, która wczuła się w rolę oszukanej jaskółki.

-Nie!!!
 KUPA nie! – protestuje małoletni
słuchacz ze zdegustowana minką.

 

Panie Brzechwo, w towarzystwie nie używa się takich słówek:)

 

Mama
poprawia  więc wieszcza i czyta ponownie w wersji ugrzecznionej:

 

– Sterta
ziela, sterta ziółek nieprzydatna dla jaskółek.

 

Sterta
brzmi jakoś bardziej przyzwoicie i salonowo:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

kolejny brulion rękopisu

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Kilka
dni temu skończyłam to, co zaczęłam rok temu.

 

Dzieło
wiekopomne i wielotomowe. Od mnogości wątków aż szumi w głowie i tuż przy końcu
nie pamiętam dokładnie od czego się zaczęło. Pewnie gdyby rękopis trafił do
korekty, wiele by można w nim poprawić, dodać, może coś wykreślić, ale ja
patrząc na te moje bazgroły, nie zmieniłabym nic.  Rękopis na zawsze pozostanie rękopisem.
Koślawe fale liter i błędy są wliczone w rachunek. Tak jak jest, jest dobrze.
Wszystko tutaj jest słowem pierwszym i ostatnim, premierą i ostatnim aktem
jednocześnie.

 

Kolejny
odcinek czasu zamknięty.

Umowny
odcinek umownego czasu zamknięty symbolicznym kluczem z tajemniczą cyfrą 39.

 

Teraz
nastąpi ciąg dalszy.

 

Znowu
zaskakujące zwroty akcji przyprawią nieraz o palpitację serca, czasem fabuła
splątana jak węzeł gordyjski, słońca nad horyzontem i ciemne chmury u
sklepienia myśli, słodycz z goryczą wymieszane w jednym kielichu, nowe postaci
wkroczą na scenę, może kilku aktorów z niej zniknie na zawsze, umiejętnie
budowana dramaturgia, a wszystko stopniowo odsłaniane za kolejnymi zakrętami.

 

Głaszczę
nową białą stronę nowego brulionu.

Wiem i
nie wiem co zdarzy się za chwilę.

Z roku
na rok rozumiem coraz pewniej, że cokolwiek będzie, będzie dobrze.

Dokładnie
tak jak potrzebuję, na moją miarę.

 

Dziś
jest pierwszy dzień reszty mojego życia – to jedno z najbardziej  inspirujących zdań jakie słyszałam.

a z okazji urodzin zapraszam na Nusiowe lody:)

jak widać ilość porcji ograniczona:)

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

bardzo słodkie zwierzę

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Na skutek miłego zwyczaju, że kto ma urodziny, ten przynosi cukierki i
nimi częstuje
i na drugi skutek tego, że Rut uczy kilkaset dzieci, które
ten zwyczaj kultywują, zdarza się, że przynosi ona w torebce do domu cukierki.

Dla dzieci.

Laurce aż oczka błyszczą, gdy Rut
stojąca przy bramce macha jej przez okno, a potem wysupłuje z czerwonej torby
cukierka.

– Daś? – układają się usteczka za
szybą w bezgłośnym pytaniu aż obłoczek pary przysiada na szklanej tafli okna.

Rut wchodzi do domu i już z dołu
słyszy pełne entuzjazmu okrzyki dziecka wiszącego na bramce zabezpieczającej
schody.

– Mamo jesteś?!!! Maś
ciukielka?!!! Dla niuni?!!! Daś niuni?!!! Juś idzieś?!!!

Rut rozbierając się z kożuszka,
odpowiada na potok pytań potokiem gorących zapewnień:

– Jestem. Mam. Dla niuni. Dam,
oczywiście. Już, już tylko zdejmę buty.

A potem tup-tup-tup wspina się
mama po schodach i z uśmiechem podaje cukierka. Nad bramką.

– Proszę, krówka. – mówi  uroczyście.

– Klówka? – dziwi się córeczka i
iskrząc oczami wysupłuje słodycz z papierka.

Robi to z mozołem i sapaniem, bo
krówki mają taki niemiły zwyczaj przyklejania się do opakowania. Ale poza tym
są najsłodsze na świecie. W końcu, z wydatną pomocą taty, cukierek zostaje
rozebrany do negliżu.

Mała rączka zmierza ze słodkością
w kierunku buzi, a ta w ostatnim zachwycie wyznaje:

– Źjem owiećkę.

 

:):):)

 

Co za różnica w sumie: krówka czy
owieczka?


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

s głową

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Fascynatka
tematu dostaje nową zimową czapkę ze świnką Peppą.

Wita
mamusię wracającą do domu przyozdobiona swoim kultowym nakryciem głowy.

Mama
odstawia torebkę, myje ręce, wlewa sobie talerz zupy i siada do stołu. Pociecha
tylko na to czyha. Usiłuje władować się na kolana w wiadomym celu i wciąż w
czapce na głowie.

– Daś
cici s ciapką? – upewnia się wspinając się po krześle.

– Nie –
śmieje się mama – w czapce ci Anzelmie Bohatyrowiczu* nie dam cici.

Słysząc
takową odpowiedź fascynatka idzie na ustępstwa i pozbywa się peppowego nakrycia
głowy.

Po
czym…


A  s głową daś? – negocjuje dalej.

 

 

S głową
tak:)    bo wszystko wszak trzeba robić z głową:)

 

 

 

* jeśli
ktoś z czytelników dawno już pisał maturę, to przypominam, że jest to postać z
„Nad Niemnem”( mojej ulubionej lektury); postać, która nieustannie nosiła
ciepłą baranicę na głowie, nawet latem, tłumacząc ten fakt „duszną chorobą”  🙂


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

niezmącony początek dnia

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Ilu ich
jest ?

– myśli Rut zapatrzona w przestrzeń przed sobą – Ilu jest ludzi na
świecie, którzy stoją teraz i patrzą jak ja na początek dnia? Ilu umie zatrzymać się
na jeden moment, popatrzeć, zapisać w głębi źrenic ten jeden jedyny świt?

Nie
myślą o stracie drogocennych sekund, o jałowości stania i patrzenia, o
bezproduktywności swojej w tym momencie, o naglących terminach, o zleconych
zadaniach, o konieczności wejścia na wysokie obroty teraz, natychmiast.

Jakie
mają poranki przed sobą ci wszyscy, którzy jak ja stoją w oknie lub na tarasie
lub balkonie lub na plaży, lub na zboczu góry, na łące, w sadzie, na skraju
lasu, na pokładzie statku?


Jeśli
gdzieś jesteście, posłuchajcie o moim poranku.

 

Mój
świt jest prawie zupełnie nieruchomy. Gdyby nie delikatne jak apaszka z jasnego
jedwabiu dymy falujące nad dachami, można by pomyśleć, że to obraz wymalowany
na płótnie. Wszystkie odcienie bieli. Większość nigdy nie nazwana.

Ile
odcieni ma biel? – zapytacie.

Nie wiem.

Są sprawy na niebie i ziemi, które
wymykają mi się zwinnie jak jaszczurki zwinki i z rokiem na rok coraz bardziej
wyrażam na to zgodę. Na tę nieuchwytność, nieodgadnioność i na moją niezdarność
w łapaniu jaszczurek, choć moim dzieciom ta sztuka wciąż się udaje.

 

Poranek
zastygł.

Uśpił
go nocny styczniowy mróz.

 

Wszystko
śpi

wpół – drgnienia,

wpół-trzepotu,

wpół-fali, wpół-kroku,

wpół-szelestu,

wpół-słowa,

wpół-świergotu.

Nie drży żadna gałązka ociężała od dorodnych kiści
śniegu, nie przemyka żaden ptak, nie jedzie żadne auto, nie idzie nikt, pies
nie szczeka, nie marszczy się twarz zamarzniętego stawu. Jakby świat się
zatrzymał., zadumał nad czymś ważnym.

Może
nad sensem drżeń, szelestów, krzyku, biegu, pluskania, ruchu wszelakiego.

Gdyby
nie apaszki dymu można by pomyśleć, że…

 

… to
moment tuż przed tym jak Nieporuszony Poruszyciel dotknął  palcem raz pierwszy wahadło.

 

Ale
nie.

Strużki
dymu są dowodem, że ten gest pełen namysłu już dawno za nami.

Wszystko
po staremu, czas płynie.

 

 ***

 

Taki
jest mój poranek stojący twarzą w twarz ze mną na wpół senną przy oknie.

Przez
kilka chwil ja i on przyglądamy się sobie bacznie i nieruchomo.

Nie
liczymy drogocennego kruszcu mijającego czasu.

 

A potem
zaczyna się kolejny dzień.

Jeden z
wielu, a jednocześnie jedyny.


… przed oknem, na tarasie, balkonie, zboczu góry, brzegu jeziora, wszędzie jak okiem sięgnąć nowy dzień.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

garstka komplementów

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– A na
co działa mleko? – chce wiedzieć Nusia przyssana do rurki wetkniętej w kartonik
z mlekiem UHT. Dzieci dostają je w szkole, a potem kartoniki stoją karnie w
szeregu na półce lodówki. Rut porażona ilością zapasów, zaleciła je szybko
wypijać, co syn skwitował krótko i rzeczowo: „właśnie dlatego oddaję je w
szkole” 🙂

– Na co
działa mleko? – dopytuje dalej niezrażona obrazoburczym wyznaniem brata
sześciolatka.

– Na
porost kości. – zaspokaja ciekawość mama. 
Mama jest akurat po usypianiu ssaka i po kąpieli, więc spokojnie może
zająć się kiełbasą  trzymaną w jednej
ręce i pajdą chleba w drugiej.

Nusia
wysysa mleko z wielkim zaangażowaniem i oddaje się refleksji nad zasłyszanymi
słowy.

Kiedy
refleksja dobija do brzegu zrozumienia mlekopijca oświadcza genialnie:

– Aaaa,
to od picia mleka jesteś mamo taka koścista!!!

 

🙂

 

Tak.

I od
jedzenia kiełbasy wieczorową porą:)

 

*************


 Rut z córkami i mężem wyjeżdża
na zakupy. Do pełni makijażu, nieco rozmytego po pracy, brakuje jej jeszcze kropki
nad i to znaczy… błyszczyka.

Błyszczyka
– nadmieńmy – przysłanego z dalekiej Irlandii od bliskiej Anett. Błyszczyka –
nie bójmy się tego wyznać – w najsłodszym pod słońcem kolorze różu, który na
dodatek pachnie malinami.

Rut śmiałym
gestem pociąga usta . Rytuałowi bacznie i z uznaniem przygląda się najmłodsza
kobietka, już zwarta i gotowa do nalotu na „śklepy”.

Mama uśmiecha
się przed lustrem, wyrównuje malinowy zapach na ustach i zadowolona z efektu
odwraca się w kierunku widowni.

– Jeśteś
bludna mamo. – orzeka jednoosobowa publiczka.

 

Szczyt
szczerości:)


Jeśli masz dzieci, nie potrzebujesz lustra.  One powiedzą ci kim jesteś i jak wyglądasz.

A jeśli nawet nie powiedzą… sam  dojrzysz siebie w nich.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

sztuka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Ten wiersz usłyszałam w jednym z
filmów. Oglądaliśmy go wieczorem w TV. Nie jakiś tam wybitny, ale ten wiersz…
Dotknął czułej struny i popłynęły łzy.


 

Elizabeth Bishop


TA JEDNA SZTUKA

tłum. Stanisław Barańczak




W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.


Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.


Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.


Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.


Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.


Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

 

                                       ***********************

 

Straciłam już kilka rzeczy, kilku
ludzi, parę ważnych spraw.

Dom własny, przyjaźń z dzieciństwa, ojca, jedno z
dzieci.

Dziś piszę o tym ot tak po prostu, ale nic prostego w sztuce tracenia
nie ma. Rany goją się latami, blizny pozostają na zawsze choć nie co dzień  dokuczają. Czasem tylko taki wiersz zapiecze
aż sykniesz i łzy się potoczą.

Trać co dzień coś nowego.

Kolczyk zgubiony, filiżankę
rozbitą, płatek śniegu znikający w ciepłym podołku dłoni, włosów kilka, słów
garstkę niespisanych, jakieś zdjęcie, skarpetkę, adres, kogoś z oczu trać za rogiem ulicy,
parę dobrych szans na coś, ze dwa złudzenia.

Trać co dzień choć kilka
drobiazgów. Nabierzesz wprawy.

Może wtedy mniej zaboli, gdy
stracisz coś/kogoś naprawdę ważnego.

 

Na pewno?


Tylko może.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

narodziny

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Rut
jest światłolubna.

Każdy
to wie. O tej porze roku, po wielu tygodniach długich nocy i krótkich szarych
dni opadają jej skrzydła. Radzi sobie z tym jak umie. W kąciku ciepłym przy
grzejniku skrzydła suszy, herbatą gorącą podlewa, świecom wszędzie ustawionym
blask kradnie, książkami się żywi, sekundy zatrzymuje opowieściami, w katalogu
roślin pomieszkuje, „Roku w ogrodzie” nie przegapi bladym świtem.

Nie
wszystko pomaga.

Nie
zawsze.

Dlatego
czasem jedyny ciąg logiczny jaki dostrzega to lampki na choince.

Niebieska-
różowa – zielona- żółta-czerwona.

Aż dnia
pewnego, gdy baterie słoneczne są już na wyczerpaniu, ostatnim błyskiem
geniuszu  wpada na pomysł.

Myśl,
od której skrzydła prężą się i drżą.

Nad
stołem drewnianym, przy kubku z herbatą swój projekt przed mężem rysuje.

Kilka
słów, kilka zdań barwnych, garść argumentów i brązowe oczy słuchającego płoną  tą samą gorączką.

– Czy
to jest możliwe? – pyta na koniec ona, świadoma, że w takich razach nie do
końca bywa realistką.

Od
realizmu jest on, a teraz kiwa głową

– Tak,
oczywiście. – mówi i bierze kartkę i długopis, by jej wizję przekuć w schematy
i wyliczenia.

Cały
wieczór trwa ten proces.

Marzenie
to iskra, lecz by zapłonęło prawdziwym ogniem trzeba czasu i wysiłku.

Ona
jest od iskier. On od kowadła, na którym wykuwa rzeczywistość.

– Ale
mi smaku narobiłaś – mówi szeptem w nocnej ciszy. W szeleście słów igra
szczęście.

– Od
tego jestem. – śmieje się ona – By twemu życiu dodawać smaku.

 

I już
są szczęśliwi oboje.

 

Mają
plan.

Plan na
cały rok. Mnóstwo trudu i pracy, tysięcy wyborów i zaciskania pasa, rąk
zdartych do krwi, ramion nadwyrężonych, włosów posiwiałych od pyłu, kropli potu
płynących w oczy. Czyli to dokładnie co Rut i Miś pasjami lubią. Zrobić coś z
niczego, z wysypiska śmieci –trawnik, z ugoru-ogród barwny, z rudery – coś
domowego i przytulnego.

 

Tak
właśnie rodzą się letniska.

W
zimowe długie wieczory, nad parującym kubkiem bursztynowej herbaty, po której
jak obietnice pływają kawałki poziomek i listki bławatków.

 

Letniska
rodzą się z tęsknoty za światłem, kiełkują z jego braku.

Jak
nasiona niektórych kwiatów – by wykiełkowały muszą być najpierw przemrożone,
pozbawione wszystkiego.

 

Na
krawędzi braku, poczyna się tęsknota, a tęsknota to rodzona matka marzeń. Z
marzeń powstaje wszystko inne. Rzeczy, wydarzenia, domy, mosty, obrazy,
wiersze, książki…

 

Wszystko
jednak zaczyna się od braku i od tęsknoty.

Fundamenty
wszechświata.

*********

ON też tak zaczynał.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

nagląca kwestia kawy

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Muszę
to zacytować, bo pęknę.

W
„Pamiętnikach Tatusia Maminka” wyczytałam taką oto życiową mądrość:

 

Kawę
pije się dopiero, jak jest się starym i roztrzęsionym
( Ciotka Paszczaka)

 

 

🙂 🙂
🙂

 

Ku
refleksji wszystkim tym, którzy jutro bladym świtem z zamkniętymi jeszcze
oczami, wyciągną rękę po puszkę z kawą:)

 

PS.

Ciotka
Paszczaka jest osobą niezwykle inspirującą i muszę się od razu przyznać, że
dostrzegam pewne wspólne nam obu cechy charakteru. Szczególnie utożsamiam
się z tą postacią w sobotnie przedpołudnia, gdy zarządzam zbiorowe sprzątanie,
pranie, trzepanie, ścieranie kurzy, składanie ubrań itp. nieludzkie aktywności.

                                                 ***  ***  ***

Tak
więc od jutra nim sięgniecie po kawę, zastanówcie się poważnie czy przypadkiem
nie jesteście już starzy, lub roztrzęsieni, albo: jedno i drugie!


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}