niezmącony początek dnia

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Ilu ich
jest ?

– myśli Rut zapatrzona w przestrzeń przed sobą – Ilu jest ludzi na
świecie, którzy stoją teraz i patrzą jak ja na początek dnia? Ilu umie zatrzymać się
na jeden moment, popatrzeć, zapisać w głębi źrenic ten jeden jedyny świt?

Nie
myślą o stracie drogocennych sekund, o jałowości stania i patrzenia, o
bezproduktywności swojej w tym momencie, o naglących terminach, o zleconych
zadaniach, o konieczności wejścia na wysokie obroty teraz, natychmiast.

Jakie
mają poranki przed sobą ci wszyscy, którzy jak ja stoją w oknie lub na tarasie
lub balkonie lub na plaży, lub na zboczu góry, na łące, w sadzie, na skraju
lasu, na pokładzie statku?


Jeśli
gdzieś jesteście, posłuchajcie o moim poranku.

 

Mój
świt jest prawie zupełnie nieruchomy. Gdyby nie delikatne jak apaszka z jasnego
jedwabiu dymy falujące nad dachami, można by pomyśleć, że to obraz wymalowany
na płótnie. Wszystkie odcienie bieli. Większość nigdy nie nazwana.

Ile
odcieni ma biel? – zapytacie.

Nie wiem.

Są sprawy na niebie i ziemi, które
wymykają mi się zwinnie jak jaszczurki zwinki i z rokiem na rok coraz bardziej
wyrażam na to zgodę. Na tę nieuchwytność, nieodgadnioność i na moją niezdarność
w łapaniu jaszczurek, choć moim dzieciom ta sztuka wciąż się udaje.

 

Poranek
zastygł.

Uśpił
go nocny styczniowy mróz.

 

Wszystko
śpi

wpół – drgnienia,

wpół-trzepotu,

wpół-fali, wpół-kroku,

wpół-szelestu,

wpół-słowa,

wpół-świergotu.

Nie drży żadna gałązka ociężała od dorodnych kiści
śniegu, nie przemyka żaden ptak, nie jedzie żadne auto, nie idzie nikt, pies
nie szczeka, nie marszczy się twarz zamarzniętego stawu. Jakby świat się
zatrzymał., zadumał nad czymś ważnym.

Może
nad sensem drżeń, szelestów, krzyku, biegu, pluskania, ruchu wszelakiego.

Gdyby
nie apaszki dymu można by pomyśleć, że…

 

… to
moment tuż przed tym jak Nieporuszony Poruszyciel dotknął  palcem raz pierwszy wahadło.

 

Ale
nie.

Strużki
dymu są dowodem, że ten gest pełen namysłu już dawno za nami.

Wszystko
po staremu, czas płynie.

 

 ***

 

Taki
jest mój poranek stojący twarzą w twarz ze mną na wpół senną przy oknie.

Przez
kilka chwil ja i on przyglądamy się sobie bacznie i nieruchomo.

Nie
liczymy drogocennego kruszcu mijającego czasu.

 

A potem
zaczyna się kolejny dzień.

Jeden z
wielu, a jednocześnie jedyny.


… przed oknem, na tarasie, balkonie, zboczu góry, brzegu jeziora, wszędzie jak okiem sięgnąć nowy dzień.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *