choroba od-roślinna

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


nęci mnie

kusi mnie

i męczy


męczy mnie

i kusi

i nęci


kusi mnie

i nęci

i męczy

 

by kupić nowe

cebule kwiatowe

 

nęczy mnie

i kuci

i męsi

maligna ogrodnika

dzika


 

Żaden rasowy ogrodnik ani ten zawodowy, ani amator hobbysta
nie przegapi tej pory roku.

Jesień.

Czas na nowe nasadzenia.

I po nocach śnią się nowe kłącza nowych kwiatów, torebki z
nasionami, z których wykiełkują wiosną marzenia, krzewy, krzewinki, drzewka i
sadzonki.

Dziś nam się poszczęściło.


Mężulek z targu przyholował sadzonkę sosny czarnej, a żona – pilna badaczka
zasobów internetowych – znalazła w końcu wytęsknioną chryzantemę. Różową z
żółtym oczkiem. Tą, która onegdaj śniła jej się po nocach.

Jeszcze tylko sosna żółta – dla mężulka i głóg dwuszyjkowy z
ślicznymi małymi różyczkami dla jego żony i … sezon możemy uznać za udany.

No, chyba, że dałoby się jeszcze znaleźć sadzonki śliwy
podobnej do węgierki, a odpornej na choroby i klonik purpurowy w dobrej cenie i
perukowiec, który wytworzy peruczki, bo nasz ma ich mało i…może trochę
liliowców i…cebulek tulipanów i…

 

To jednak jest choroba. Groźna i szybko postępująca:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

jesienna kawiarenka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Nastały chłody.

Do łask wróciły ciepłe swetry, bluzy, kurtki, czapki,
szaliki, nawet rękawiczki i termofory i…

 

– Dusiu, chcesz gorącej herbaty!? – krzyczy Rut przez
korytarz.

Ktoś jak duch pojawia się cicho na progu kuchni. I bynajmniej nie jest to Dusio.

– Gołące kawa niuni – zgłasza zapotrzebowanie duszek.

 

🙂  🙂   🙂

 

Pal licho swetry, getry i rękawiczki. Nas najbardziej
rozgrzewa śmiech zbiorowy.

 

Śmiechu mi trzeba na te
zimne czasy
– parafrazując SMD.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

agent-ka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Dziś dostaliśmy pierwszy donos.

 

Abam Anie bijjje. – brzmiał.

 

Agent o kryptonimie operacyjnym „Lala” rozpoczął
działalność.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

trzy siostry nie- Czechowa

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Nie masz może najnowszej książki Musierowiczowej Mc Dusia?
– piknął sms od Kory, która mieszka niejako w centrum wydarzeń, bo w  miejscu akcji słynnej „Jeżycjady”.

 

Nie mamy, ale bardzo z Alą pragniemy ją mieć” – szybko
odklikała Rut – nieuleczalnie zarażona Borejko-manią.

 

Za jakąś godzinę po tym dramatycznym wyznaniu przyszła wiadomość
zwrotna:

 

Kiedyś splajtuję przez te książki”.

 

 

 

Dryń – dryń – dzwoni telefon następnego ranka.

– Nie masz może najnowszej książki Musierowiczowej ?– w słuchawce
płonie ciekawością głos Leny.

– Nie mam – odpowiada Rut i prycha śmiechem, bo ma wrażenie
jakiegoś deja vu  – ale podejrzewam, że
Kora mi kupiła, bo wczoraj …

– Aaaa widzisz jak wszyscy o tobie myślą. – kwituje druga
siostra.

– Nie tyle o mnie, co o Ali, bo ona teraz czyta to na
okrągło.

– Nie mów, że nie przeczytasz ? – podpuszcza Lena.

– Nie, nie mówię. Przeczytam. Muszę wszak wiedzieć jaką
literaturę czyta moje dziecko.

– Ha ha ha – śmiech po drugiej stronie słuchawki jest nad
wyraz znaczący.

 

Cóż, wszyscy znają Rutkowe nałogi i wspierają w nierównej z
nimi walce:)

 

Tylko grupa wsparcia nieco kuleje, bo… gdzie jest trzecia
siostra?

 

Rut otwiera edytor wiadomości i pisze do Amelii :

 

Czuję się urażona faktem, że nie zadzwoniłaś i nie
zapytałaś mnie czy mam najnowszą książkę Musierowiczowej:)

 

Tutaj, na koniec świata takie wieści nie docierają” –
usprawiedliwia się trzecia część grupy wsparcia.

 

No fakt. W wiosce, gdzie mieszka Amelka Dom Kultury to
metalowy barak:)

 

 

Ale do Was wszystkich Borejko-manów na pewno wici już
doszły.

Jest nowa część Jeżycjady!!!


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

oświecenie pierwszaka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Już wiem jaki stopień w szkole jest najgorszy. – chwali
się świeżo pasowana uczennica klasy pierwszej, znana wszem i wobec jako Nusia.
Uczennica ma włosy jak sznureczki (po warkoczykach), siedzi na piłce i zagryza
nowinę ciasteczkami.

– No jaki? – interesuje się sceptycznie Alicja zwana przez
niektórych Alencją. Ona też przegryza ciasteczka, bo musi sobie osłodzić
życiorys w związku z „najgorszym stopniem w szkole”, który jej wpadł z
matematyki.

 

– PAŁA. – oświadcza młody żak.

– No tak. – potwierdzam z piedestału instancji, która
niejedną pałę już postawiła.

– A nie żadna „jedynka”!!! – dodaje Nusia tonem człowieka
dotąd haniebnie okłamywanego przez rodzinę.

– Ale to to samo. – uświadamia brutalnie starsza siostra. –
można jeszcze mówić: gała albo lufa.

 

No tośmy sobie wyjaśnili jedną zawiłą kwestię związaną z
edukacją szkolną. Niestety jedną Z wielu zawiłych kwestii:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

szyk języka

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Mo mamy – do mamy.

To taty- do taty.

Bo baby – do baby.

Cio cioci – do cioci.

Nio niuni – do niuni.

Dzio dziuly – do dziury.

 

🙂 🙂 🙂

 

Język polski wiele zyskał by na wdzięku, gdyby jego zasadami
zajęły się dwulatki.

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

ogródek

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4



– Ten twój ogródek jest piękny. – mówi mężulek – Taki bogaty
i chaotyczny.

– Jak ja . – przyznaje się Rut bez bicia, bo słuch ma
wybiórczy jak każda kobieta i z całego wywodu słyszy tylko, że „chaotyczny”.


 

Rut nie lubi przedziałków, ogrodów uporządkowanych co do
jednego kamyka. Ogródek ma być jak w starych wiejskich zagrodach – pozorny
chaos niepostrzeżenie głaskany czyjąś troskliwą niewidzialną ręką.


Prawie jakby sam się wysiał i rósł tak wolny jak koleżanki
pokrzywy zza płota i brat oset z sadu.


A jednak to ręka Rut ziemię przygotowała, nasiona posiała i
podlewała, jej czujne oko wśród brunatnych grud widziało narodziny pierwszych
zielonych listków. Tygodniami je chroniła, drżała o nie podczas suszy i
chłodów. A teraz łan wielobarwny kołysze się na wietrze, oczy cieszy, wszystkie
wazony zajmuje.

 

A Rut się dalej uwija, nie spoczywa na laurach. Bo trzeba
pomyśleć o jutrze, pojutrze.


Chodzi więc z plastikowymi kubeczkami po jogurtach, z
papierowymi torebkami i zbiera nasiona. Co dwa, trzy dni, gdy jest sucho.
Nieustanne żniwo. Potem torebki papierowe ustawia na parapecie południowego
okna.

– Aaaa – mówi Rutkowa mama, gdy zauważa obstawiony parapet –
to ona tak to robi.

 

Tak właśnie Rut robi w tej średnio-późnej jesieni.

I jeszcze jabłka zbiera całymi koszami. Żółte, z delikatnym
różowym rumieńcem, z grzybkami i robakami. Staroświeckie jabłka kronselek
pamiętających Rutkowe dzieciństwo.

Słodko- kwaśne, nie pozbawione goryczy. Takie jak życie.
Dokładnie takie. Soczyste.


 

Biega Rut jak mróweczka. Tyle pracy. Trzeba zdążyć. W pracy
tyle pracy. I w domu, i w ogrodzie, i w sadzie.

 

Rzadko zdarzają się chwile takie jak ta dzisiaj.

Siadła na krześle na dworze, Laurkę na kolana wzięła,
dziecko główkę wtuliło i zamarło. Siedziały tak długo, długo. Otulone
delikatnym ciepłem słońca. Bez ruchu, bez słowa, prawie bez oddechu. A ptasi
jesienny, paniczny nieco świergot wlewał się w nie obie.

 

– Ten Twój ogródek jest piękny – myśli Mu – bogactwo i
chaos. Wiem, że pozorny, choć mój wzrok nie przenika tak głęboko. Od kiedy
uprawiam swój ogródek, wiem ile ładu jest w chaosie.


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

pracka domowa

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Nusia odrabia lekcje. Jest pilna, solidna, skoncentrowana i…

– Pani kazała wszystko poprawić ołówkiem po śladzie. –
tłumaczy tatusiowi asystującemu pół-okiem przy pracy domowej.

– Do końca książki? – dziwi się tato wertując buch – Na
pewno? – pyta na poły niedowierzająco. Sam wszak parał się czasem nauczycielstwem
i wydaje mu się takie zadanie nieco niedorzeczne.

– Tak. Do końca. – bez mrugnięcia okiem, z całą pewnością
zarzeka się sześciolatek.

– No dobrze. To pisz. – mówi tata i odchodzi z młodszą
pociechą w dalsze rejony mieszkania.

 

Wraca po jakimś czasie i …

– Mówię ci, poprawiła wszystko do litery W, a rękę w
nadgarstku miała już sztywną od zmęczenia – relacjonuje żonie po południu.

– To niemożliwe żeby miała aż tyle zadane. Coś źle
zrozumiała – komentuje Rut.

– No to ją zapytałem czy naprawdę pani kazała to zrobić.

– I co ona?

– Popatrzyła, zastanowiła się i powiedziała: A może i nie
trzeba było
.

 

 

To trzeba było tak od razu:)

 

Nusia jest pilna, solidna, skoncentrowana i…

                                                                    
nadgorliwa:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

njus szkolny

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


– Od dzisiaj co dzień będę zakładała nowe majtki – oświadcza
stanowczo Nusia, gdy po południu wracam z pracy.

– Ale przecież ty co dzień zmieniasz – przypominam.

– Tak zmieniam. – potwierdza z godnością.

– A ktoś mi na przerwie mówił, że zna kogoś kto jedne majtki
nosił przez OSIEM dni. – dodaje pikantny szczegół.

– Kto ci to mówił?

– Aaaa, ktoś z innej klasy.

 

 

 

To takie tematy są teraz na topie szkolnych korytarzy.

Swoją drogą – OSIEM dni to niezły wynik:)  Godzien notki w Księdze Rekordów Guinnessa.



/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}

i się okazało…

Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4


Oto jedna z przemów Laurkowych zakrapianych napojem „Trzy
grejpfruty”:

 

Ania dzieci, Ania pani. Niunia pacie: aaaa-aaa.

Ala ciuciu niuni.

 

Czyli w telegraficznym skrócie co się dzieje, gdy Laucia
wraz z tatusiem odwożą Nusię do szkoły.

Dopiero ostatnio mi się przyznali, że dzieją się z tej
okazji sceny dantejskie:)


/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}