Wieczorne pogaduchy na naszym wielkim łożu. Dziś w okrojonym składzie ( studenci na studiach:), więc zdecydowanie nie tak ciasno.
– Na sprawdzianie z historii mieliśmy ułożyć daty chronologicznie – opowiada Hania.
Patrzymy na nią zdumieni.
– Ale to było zadanie dla tych z orzeczeniami? – pytam.
– Nie.
– Daty chronologicznie???
– Aaaa – orientuje się Hania – nie, nie daty!!! Wydarzenia!!!

A to już inna inszość – jak mawiał mój tata:)

To pierwsze też nie takie łatwe. Po pierwsze trzeba wiedzieć, co to znaczy „chronologicznie”. A jeśli jeszcze daty byłyby w szerokim przedziale czasowym, z uwzględnieniem tych z tajemniczym zapiskiem p.n.e. albo a. Ch., albo A.D., to już level hard!
No tak. I tu się zaczynają przysłowiowe „schody”:) Tym bardziej, że ostatnio na polskim mieli zadanie, by wyszukać w tekście neologizmy. I kolega Hani wyszukał:) To był wyraz: „dmuchawiec” 🙂
Ze słowem”chronologicznie” mogą być więc problemy.
O złośliwości typu p.n.e czy AD nauczyciela nie posądzam;)
Alu, oni niedługo przyjdą do Ciebie. Szykuj się😁
Cóż, dmuchawiec kiedyś z pewnością był neologizmem.
A nauczycielska odmiana instynktu samozachowawczego faktycznie powstrzymuje przez tworzeniem nadmiernych wyzwań intelektualnych… i na przykład przed zadawaniem zbyt wnikliwych pytań.
Czasem ten instynkt nie działa u mnie jak należy, i wtedy mogę się dowiedzieć naprawdę ciekawych rzeczy😉
Czasem powstrzymuje ten instynkt nawet do wskazywania niektórych do odpowiedzi.
Bo już nie raz mi się zdarzyło, że oto rozwiązujemy jakiś frapujące zagadnienie, las rąk, umysły płoną, wszyscy prześcigują się w nowych propozycjach, wspinamy się na wyżyny intelektu, prawie sięgamy niebios i … wskazuję kolejnego zgłaszającego się, a on:
– A mogę iść do ubikacji?
Zderzenie z ziemią jest wtedy brutalne:)
To wcale nie byłoby takie łatwe! Przynajmniej dla niektórych uczniów. Koleżanki z pracy mówiły mi o takich perełkach typu autor hymnu Polski: Józef Piłsudski. Czasem naprawdę trudno uwierzyć, co się czyta, gdy sprawdzamy sprawdziany. Kiedyś widziałam tekst na odpowiedź, co to jest ssak : to ktoś, kto pije mleko z cycuszka mamy. No i w sumie racja.
a co powiesz mamo trójeczki na fragment: ” „i umęczon pod polskim płotem” ?
Albo: „jako w niebie, ptaki na ziemi”:)
„chleba naszego poprzedniego daj nam dzisiaj” . Raz płaczę, raz się śmieję, gdy to sprawdzam.
Lub groźba już chyba karalna na końcu sprawdzianu:
jak nie będzie 3 lub 4, kotek zginie. I – dla zbudowania atmosfery grozy- rysunek kotka trzymanego za ogon nad przepaścią;)
Barwne jest życie nauczyciela🌺
No historia o kotku to rewelacja:) O czymś takim jeszcze nie słyszałam. A nawiązując do przekształceń w modlitwach, sama jako dziecko śpiewałam ” Na oczach swych wrogów w toczyni” Kiedyś w końcu spytałam rodziców, co to jest ta
toczynia.
Toczynia to może być jakaś miejscowość;)
Takie specjalne miejsce, gdzie Bóg pokazuje wrogom gdzie raki zimują😁