męskie klimaty

 

Chłopaki wstawiają okna w nowym budynku i są tak podekscytowani, że nie chcą przyjść na obiad.

– Wiedziałam, że tak będzie, że okna wygrają z obiadem i zdrowym rozsądkiem – kwituję.

– Módlmy się – intonuje Ala znad zlewu – co by do domu rodzicielskiego powrócili co prędziej i nie zginęli z nędzy i głodu:)

 

* * *

– Jakbym kupił materiały na kwotę – tu pada okrągła sumka:) – to w gratisie dostanę młoto-wiertarkę – relacjonuje mężulek naszemu synowi.

– Oooo – zdumiewa się syn.

– Ale po co mi młoto – wiertarka skoro mam wiertarkę z udarem? – rozważa prelegent.

Tu wtrąca się najmłodsza córka:

– Trzeba zwykłą wiertarkę położyć w upał na słońcu i będzie miała udar.

Jakże słuszna uwaga:)

 

* * *

– Jak tam praca w stolicy? – pyta mój mąż kolegę Andrzeja, który pracuje w tzw. „wykończeniówce” ( przy czym nazwę tę można traktować dwojako:)

– E, daj spokój. – macha ręką rozmówca – Jeden nam ostatnio powiedział: „Wy jesteście ze wschodu, to i za pół ceny u mnie zrobicie”.

– Ale co tam – natychmiast pociesza sam siebie – Ludzie Oświęcim przeżyli, to i my Warszawę przeżyjemy;)

Cały Andrzej.

A ja dodam: na szczęście nie wszyscy mieszkancy stolicy są tacy jak wyżej wymieniony klient.

 

*  *  *

Z opowieści naszego syna studenta.

Wychodzi z budynku stadko z wydzialu architektury. Powiewające na wietrze płaszcze, berety na głowie, zamglony, nieobecny wzrok, pod pachą tuba na prace. W chwilę potem wybiega stadko budownictwa. Dresy, mięśni, pety i… odpowiednie do tegoż looku słownictwo. O ile można to jeszcze określić  szlachetnym terminem „słownictwa”.

– Ej, ej panowie – przebija się zgorszony głos jednego z profesorów – to jeszcze studia, a nie budowa!

Taki tort dziewczynki zrobiły bratu na urodziny:)

*  *  *

Opowiadam maluchom w przedszkolu historię św. Tarsycjusza. Małego chłopca, który niósł Komunię więźniom i został napadnięty przez bandę starszych chłopców. Chłopczyk nie chciał im oddać Jezusa, więc pobili go tak, że umarł.

Wśród dzieci siedzi zamyślony Tobiasz. Zwykle nie przebiera ani w słowach ani w czynach, więc jego natura od razu się ujawnia na wieść o tak nikczemnych czynach.

– Jakby mi chcieli zabrać Jezusa – płonie gniewem –  to walnąłbym i w dupę i w …

Wybaczcie, ale tego ostatniego słówka sami musicie się domyśleć:)

 

*  *  *

Męski świat. Taki bliski, pokrewny, a jakże różny, niepojęty, niedosięgły kobiecym rozumem. Stykam się z nim od zawsze – tata, bracia, koledzy, mąż, syn, uczniowie, znajomi…

Do pewnych rzeczy nieco się przyzwyczaiłam, choć trudno mi je zrozumieć, są takie, które mnie rozśmieszają do łez,  takie, które budzą mój podziw, ale jest też obszar wielki, dziki i nieprzebyty jak stepy akermańskie – wolę się tam nie zapuszczać:)

 

A to mój prawie męski zestawik na wypadek, gdyby mój mąż nie miał czasu wbić mi kolejnego gwiździa w ścianę:) A tego czasu na gwoździa nigdy nie ma;)

 

 

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 24 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na męskie klimaty

  1. Alicja M.M. pisze:

    A moje dziecię płci żeńskiej jest na budownictwie (w licznym żeńskim towarzystwie zresztą, męskim rzecz jasna też). Strój swobodny, to się zgadza (choć bluza z kapturem bywa w towarzystwem eleganckich spodni lub spódniczki), wzrok śmiały, dyskretny zapach perfum. Na uczelnię panie inżynier Karwowskie in spe na zmianę przynoszą przygotowane w domu pyszności, którymi dzielą się z zaprzyjaźnioną paczką. Z panami też😉 Aha, tych z architektury faktycznie postrzegają jako smętnych i anemicznych.

  2. ruttka pisze:

    Na wydziale naszego syna też sporo dziewcząt, ale nie wiem nic więcej. Choć zastanawiam się jak się odnajdują w tym typowo męskim, twardym towarzystwie.

  3. Agata pisze:

    Ja żyję w typowo męskim świecie już od przeszło 15 lat: mąż i trzech synów 🙂 dobrze mi tu, aczkolwiek potrzebowałam trochę czasu, by się zadomowić, ponieważ wcześniej zamieszkiwałam świat typowo kobiecy🙂

  4. ruttka pisze:

    ja nie miałam tak trudno, moi trzej bracia wiecznie na wojennej ścieżce, przyzwyczaili nas siostry do wielu rzeczy;)

  5. mama+trójeczki pisze:

    Czytając obrazki z Waszego męskiego świata człowiek ma uśmiech na twarzy od ucha do ucha. No Tobiasz pozamiatał:)!
    Ja odkrywam męski świat (mąż i syn) stale na nowo. Pewnych rzeczy w ogóle nie rozumiem! Np dziś syn mył okno w swoim pokoju niemal cały dzień. Nie rozumiem takiej straty czasu. A on zawsze tak robi. Raz jak weszłam, to stał na kręconym krześle i próbował się kręcić. Innym razem po prostu siedział na tym kręconym krześle i trzymał doniczkę z pomidorem na kolanach i nic nie robił. Kosmos dla mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *