Jem borówki. Atramentowe krople połyskują na dnie glinianej miseczki.

Można ją przechylić i wsypać do ust wszystkie naraz. Albo jeść owoce jeden po drugim delektując się ich smakiem.
Można żyć jednym haustem, ale można też brać sekundę po sekundzie w palce i przesuwać je świadomym ich ilości i daru.
Ja wolę ten drugi sposób. Wtedy czujesz się bogatszy mając tyle samo lub dużo mniej niż inni.
Pieniądze ani konta w banku nie są miarą bogactwa. Kiedyś to tylko podejrzewałam. Teraz jestem pewna.
A bycie szczęśliwym niewiele ma wspólnego ze stanami emocjonalnymi czy zewnętrznymi okolicznościami. To decyzja. Taka sama jak wiele rzeczy w życiu. Jak miłość. Jak wierność.
Wbrew burzom wewnątrz i za oknem.
Decyzja, że znajdziesz szczęście w małej miseczce owoców i nie będziesz rozczarowany, że nie masz całego krzewu.
