samolocik

 

Nagle w trawie pojawia się pomarańczowy papierowy samolocik. W chwilę za nim biegnie mój syn, a za nim z perlistym śmiechem Laurka. Jej czerwona spódniczka wznosi się jak płatki maku, a mały kucyczek podskakuje na głowie przy każdym susie. Łapią samolot i rzucają ponownie. Silne ramię syna

posyła go wielkim zamachem w dal. Przez chwilę mknie jak strzała, lecz nagle pomarańczowy szybowiec zatacza koło i zmieniwszy kierunek, zgrabnym szusem ląduje w trawie. Biegną i śmieją się z niespodziewanego manewru.

I znowu. I jeszcze raz. Zabawa dzieci i wiatru.

 

Papierowy samolocik.

Nasze plany. Po naszemu złożone, pchnięte naszą siłą, z lotem skorygowanym przez wiatr i celem osiągniętym niekoniecznie jak zamierzaliśmy.

Ważne, by być dzieckiem. I jak dziecko roześmiać się. Jak dziecko zgodzić, że nie wszystko ode mnie zależy. I dać prowadzić się Wiatrowi.

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *