– Jak mi powiedział, że kupił, od razu pomyślałam, że „wymodlony” – śmieje się Bożenka.
Rozmawiamy na korytarzu szkolnym i właśnie jej opowiadam, że mojemu mężowi udało się znaleźć i kupić wymarzony samochód dostawczy.
– Zadręczał się tym cały tydzień – mówię – całymi dniami przeszukiwał Internet, ze zmartwienia nie mógł spać. I nic. Aż w końcu przypomniał sobie o Wenantym. Znasz Wenantego? – pytam.
Bożenka kiwa głową.
– On już nam wymodlił jedno auto – opowiadam dalej – Więc Michał i teraz poprosił go o pomoc. I nie minęło pół godziny, gdy w ogłoszeniach pojawił się samochód idealny: odpowiednia wysokość, długość, silnik, przebieg, a nawet akceptowalna cena.
– Wiedziałam, wiedziałam – powtarza Bożenka – wiedziałam, że wymodlony.
* * *
– Zastanawiam się tylko jak teraz mogę mu podziękować – mówi mój mąż, szczęśliwy posiadacz nowego auta.
– Będziesz propagował jego kult. Kupię cały pakiet obrazków z Wenantym i będziesz wszystkim rozdawał i opowiadał o nim:)

I oto 100 sztuk obrazków leży na stoliku w salonie.
Zacznie się więc kampania reklamowa Wenantego Katarzyńca😁
Zasłużył😇

Przyznam się, że nie znałam tego Franciszkanina (mądra, bo wyczytała). Muszę się więcej o nim dowiedzieć. Niech auto dobrze służy. Modlitwa ma moc.
Warto go poznać Lenko. Jest niesamowity. Za życia mało znany, ale teraz czyni tyle cudów i zsyła morze łask na ludzi. Sami doznaliśmy już wiele łask dzięki jego dobroci i wstawiennictwu.