– Hania, to niegodziwe, że dałaś mi tę ksiązkę jak i tak mam katar i nie nadążam wyjmować chusteczek – upominam córkę znad dzieła pt.
” Między ustał a brzegiem pucharu”
* * *
– Ja nie mogę tego czytać!!! – krzyczę powstrzymując szloch – Odwodnię się!!!
Lecz córka tylko śmieje i pyta:
– Dlaczego płaczesz? Ja nie płakałam:)
Ot, dziecię bez serca wychowałam. Umierającą matkę do grobu takimi lekturami wpędza:)

Będzie dobrze, niech tylko Hania oprócz lektury dostarcza kolejne porcje herbatki. Rzewnego zdrowienia Ci życzę!
Właśnie straciłam głos i znowu muszę iść na zwolnienie:(
Jako nastolatka uwielbiałam Radziewiczównę, przeczytałam wszystkie tytuły dostępne w bibliotece. Całkiem niedawno w Biedronce wpadła mi w ręce ” Między ustami……”oraz ” Dewajtis”, które kupiłam i dołaączyłam do kilku innych, które mam tej autorki. Bardzo chętnie bym do nich wróciła, tylko te stosiki do przeczytania słabo mi ubywają🙂i ciągle przyrastają. Cieplutko pozdrawiam Rut i powrotu do sił życzę🙂
Właśnie w Biedronce kupiłyśmy. A Dewajtis mam stary, jeszcze z czasów nastoletnich. Moje córki go zaczytują na śmierć:)
Ja też mam olbrzymi stos przy łóżku. Niestety oczy już nie te żeby czytać całymi nocami jak za młodu.
Ja w listopadzie sprawiłam sobie okulary do czytania, i tak długo dałam radę 😉
Ja się jeszcze ratuję witaminą A i E:)
Jak przeczytasz „Macierz”…. bez płakania…
Na razie nie mogę. Zarówno śmiech jak i płacz sprawiają, że jeszcze bardziej kaszlę..Takie lektury muszę odłożyć na inny czas:)