Kiedy ja mam „te dni”, wrze we mnie jak w kotle.
Jako osoba inteligentna i świadoma potrafię stanąć obok i spojrzeć na siebie z dystansu ( zaiste ciekawy to widok:), co jednak nie znaczy, że zawsze potrafię powstrzymać ciśnienie magmy gniewu we wzburzonym kraterze.
Ostatnio parę dni byłam mniej cierpliwa dla moich uczniów i to, co dotąd uchodziło im płazem, a nawet całym stadem płazów, teraz nie obyło się bez konsekwencji.
Tymczasem wracamy wieczorem z zakupów. Siedzę i się nic nie odzywam, ugłaskując burzę szalejącą w środku.
– Dlaczego nic nie mówisz? – świergocze radośnie mężulek.
– Bo mam ochotę kogoś rozszarpać – mruczę pod nosem – A ty jesteś jedyny w tym aucie:)
Przecież nie chcę zostać młodą – bądź co bądź – wdową;)

Ale, ale…
zauważyłam ostatnimi czasy, że i mój mąż ma „te dni”.
– A tak, mój też! – przytaknęła Moni, gdy się z nią tym odkryciem podzieliłam – Siedzi wtedy parę dni, nic się nie odzywa, wprowadza grobową atmosferę. Albo leży, albo śpi.
– Pytam go nawet: czy może coś źle zrobiłam albo powiedziałam? ale mówi, że nie i się po prostu źle czuje. – wtrącam, bo świetnie znam scenariusz zdarzeń;)
– Ooo, właśnie. A ja myślę wtedy, że to moja wina – potwierdza Moni.
– Albo boję się, że jest może chory – dodaję.
– A potem to mija jak ręką odjął.
– Wiesz, może oni mają tak jak my – taką fazę. Ja to zacznę w kalendarzu zapisywać i zobaczę czy to jest cykliczne. – postanawiam.
I długo nie musiałam czekać. Jeszcze wczoraj rano mój mąż śpiewał i tańczył na środku salonu, a wieczorem zamilkł jak sfinks:)
Myślę, że naukowcy powinni poważniej zająć się tym tematem, aby uspokoić zaniepokojone stanem mężów żony.
Bo ponoć to tylko kobiety są zmienne jak marcowa pogoda;)

O kurczę, to znaczy że oni wszyscy to mają… A ja się zamartwiałam, że robię coś nie tak xD
Rut, proszę o modlitwę, jeśli możecie. W intencji nas i sąsiadów.
Zaczęli nasyłać na nas różne instytucje, bo… mamy dużo dzieci.
Trudny ten adwent.
Ściskam
Właśnie dlatego to napisałam- zebyscie się nie zamartwiały:)
Pomodlę się Riv🙏
Ale przecież pisałas kiedyś, ze na waszym osiedlu wszyscy mają dużo dzieci, więc którzy sąsiedzi was skarżą?
Dzięki 🙂 Ha, dobre pytanie… nie tyle skarżą, co robią nam na złość i chcąc coś wymusić zgłaszają nas, żeby nam napsuć krwi. Totalna paranoja. A my się musimy tłumaczyć, bo przecież zgłoszenie było…
U nas nie tyle osiedle, co podkrakowska wieś, teraz już przyłączona do miasta. I sznur domków przy krętej uliczce. Wszyscy mega religijni i w niedzielę biegnący do kościoła. I właśnie oni nam podkładają świnię. No żal… :/
Zastanawiam się co się stało. Pisalaś kiedyś, że żyjecie w przyjaźni z sąsiadami i atmosfera jest bardzo miła.
Ja też się zastanawiam, nie spodziewałabym się nigdy takich akcji 🙁
W przyjaźni to może nie, ale było ok i dzieci lubią bawić się razem.
Riv, a spróbujcie za nich zamówić msze wiecxyste np. u Werbistów albo Marianów. My zamawiamy przez internet. Nie tylko za rodzinę i przyjaciół, ale bywa, że i za osoby nam nieżyczliwe czy kłopotliwe. I efekty są zadziwiające. Doświadczyliśmy tego już tyle razy, że śmiało mogę polecić. Bóg świetne radzi sobie z takimi sytuacjami, zwłaszcza jeśli prosimy o łaski dla nieprzyjaciół:)
O dzięki za pomysł. Modlimy się też sami za nieprzyjaciół i prosimy o to naszych bliskich, ale puszczenie tego do szerszego grona to dobra strategia 🙂
Ciągle mam nadzieję, że Bóg wyprowadzi z tego jakieś dobro i coś przemieni. Czekam tylko – co.
Och jak ja Ciebie rozumiem! Te nastroje przed…! Przy czym ja niestety daję się porwać fali złości i w domu i w pracy. A jeśli chodzi o panów to moj też ostatnio ma takie stany, ale częściej sie zawiesza. Uświadomiłam mu (ja – ekspert od wszystkiego🤣), ze to pewnie początek andropauzy, ze jest coś takiego. Nie wiem, czy wziął sobie to do serca. Śmiał się tylko. Pozdrawiamy z rozmiękłej, odwilżowej stolicy💗
Nie wiem czy to andopauza, bo mój. masz miał te dni zawsze. Wtedy tłumaczylam dzieciom,że to nic takiego, że tatuś ma „doła”. Pamiętam jak mała Alusia, nad wyraz dociekliwa pobiegła do leżącego taty z zapytaniem: Pokaz gdzie mas tego doła? No i znalazła pępek taty. Do dziś się z tego śmiejemy.
To chyba niezależne od wieku, choć pewnie z upływem lat się pogłębia. Ten dół:)
No ten pępek faktycznie to dół w jakimś stopniu😁 My też ostatnio coraz rzadziej jasno myślimy. Np ostatnio mówie do męża:”Jedź do Anina”, a on spytał: „A co to jest anina?” 🙂
Bardziej dołeczek:)
Te zaćmienia to pewnie skutek covida. Ponoć znów szaleje, tyle, że w innej formie. Ja kaszlę już 6 tydzień. Poza tym wszystko ok, nie mam żadnych innych objawów:)