Gdy miałam 22 lata napisałam:
„Tyle kleksów zrobiłam w życiorysie, a nie będzie czasu, by przepisać na czysto.”

Co powinnam napisać dzisiaj, gdy kleksów dwa razy więcej, a czasu jeszcze mniej?
Co?
Tylko jedno: „Jezu, ufam Tobie”.
Już nie sobie.
Spokorniałam.
Ufam, że moje kleksy są wliczone w koszty wyprawy zwanej życiem.
Ufam w miłosierdzie, które leczy ich broczące rany.
Ufam, że nie ja jestem głównym autorem tekstu.
I jakby w odpowiedzi same przyszły te słowa:
Jestem rękopisem zapisanym przez Pana Boga przed moim urodzeniem,
a drogą dotarcia do tych zapisanych danych jest modlitwa.
( ojciec Andrzej Hołowaty OP)
Dlatego coraz więcej czasu trwam na rozmowie z Nim.
On i ja.
Nasze wieczory autorskie:)
