nieporozumienie miłości

 

Zbieram w domu pranie. Najpierw jasne, potem kolorowe i na koniec ciemne. Chodzę po pokojach i pytam czy ktoś coś chciałby dodać od siebie w tej kwestii. A że nie ma mego jedynego syna, sama się w jego pokoju szarogęszę i wszelkimi znanymi mi matczynymi sposobami sprawdzam czy ubrania leżące tu i ówdzie są czyste i pachnące świeżością.

Do szafek nie zaglądam. Pozostawiam im swobodę cieszenia się swoją własną tajemnicą.

Od jakiegoś czasu jest pewien problem z terminowością oddawania do prania ubrań Adama.

Proszę, nagabuję, żartuję, złoszczę się, ale niewiele to zmienia.

Gdy zaś bez wiedzy właściciela sama sprawę rozstrzygam, z kolei właściciel złości się i ciska argumentując, że to i owo jeszcze czyste było.

Ostatnio znów to zrobiłam. I właściciel upranych ubrań się wściekł. Chodził naburmuszony, ciskał się od ściany do ściany i zbywał moje próby porozumienia wiele znaczącym buczeniem. W końcu nałożył sobie porcję spaghetti ( taki obiad potrafię zrobić jedną ręką:) i siadł naprzeciw mnie przy kuchennym stole.

Patrzyłam na niego i jego chmurną twarz. Spokój zalewał moje serce.

– Synku – zaczęłam ciepło – ja nie robię tego tobie na złość. Zrozum to. Kocham cię i zależy mi byś chodził w czystych ubraniach. Dlatego się o ciebie troszczę. Przecież wiesz.

Nie podniósł głowy znad talerza, choć po jego twarzy zaczęły przelewać się fronty na zmianę pogody.

Siedzieliśmy w milczeniu długo. Skończył obiad, podniósł się i niespodziewanie pojawił się obok, przytulił się policzkiem do policzka.

– Pyszny obiad ugotowałaś. Dziękuję. – i pocałował mnie.

– Kocham cię. – przypomniałam jeszcze raz.

– Ja też cię kocham. – odparł łagodnie.

 milosc-to-wdziecznosc-za

 

Czasem buntujemy się przeciw czemuś, za co powinniśmy wdzięczni.

Czasem trzeba powiedzieć „kocham” choćby to się wydawało nie wiem jak oczywiste.

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 24 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *