garniec pełen życia

 

Nasz garniec w tym roku.

Jest coraz starszy, ale nigdy pusty. Mimo dziurawego dna.

– Wstawiało się go płycej lub głębiej w dziurę w fajerce. – zaczęła tłumaczyć jego dziwny kształt moja mama.

I od razu rozbłysło mi światełko w głowie.

Fajerki!!!

Pamiętam ich metaliczny stukot, gdy babcia przy pomocy pogrzebacza zdejmowała lub wkładała kolejne usmalone obręcze. Gdy chciała by coś zawrzało szybko, fajerka była tylko jedna, ta największa; a wtedy, gdy miało pyrkotać tylko- zakładała wszystkie. Nawet tę maleńką w kształcie krążka z dziurką ułatwiającą wsuwanie weń haczyka pogrzebacza.

A więc były jeszcze specjalne garnce, które można było wsunąć głębiej w ogień i doczekać się szybciej strawy.

Kiedyś ludzie nie mieli wszak pokręteł regulujących wielkość płomienia ani możliwości ustawiania temperatury. A jednak radzili sobie. W sposób równie genialny co prosty.

Więc kiedyś byłeś garncem pełnym zupy, potem może – jak głosi rodzinna legenda – skrywałeś złote monety. Dziś jesteś pełen kwiatów.

Chciałyby się mieć tak bogaty życiorys jak ty i  być równie kwitnącym kiedyś emerytem:)

 

 

 

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *