100% zużycie

 

Są takie przedmioty, które się niszczą trochę szybciej niż inne. Ich losy są krótkie i burzliwe jak piana z mydła lub pasty do zębów.

Zużyła nam się szczotka do sedesu. Kupiliśmy nową w pięknym jasno-zielonym kolorze. Ten kolor szczególnie zwrócił czyjąś uwagę, bo oto do łazienki wchodzi Lala. Szczęśliwa jak kępka czterolistnej koniczyny. Z głośnym cmoknięciem wyciąga z buzi jabłkowy lizak i mówi:

– Zobac mamo, mam taki sam lizak jak NOWA SCOTKA DO SEDESU.

Zupełnie taki sam:)

 

– Kto wyrzucił moją szczoteczkę do zębów do kosza?! – zadaje pytanie zgorszona odkryciem śmietnikowym Nusia.

– Ja nie. – odpowiadam zgodnie z prawdą.

– Ja!!! – wykrzykuje entuzjastycznie Lala i natychmiast swój czyn uzasadnia – Bo była taka LOZCOCHLANA.

Przyganiał kocioł garnkowi. Co do własnego rozczochrania Laurka nie ma nigdy zastrzeżeń:)

 

Zużywają się przedmioty. Zużywamy się i my. Mnie np. zużył się prawy staw barkowy i chwilami miewam problem z utrzymaniem filiżanki z kawą. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo staw stał się świetnym barometrem przewidującym opady:) Drugie życie stawu – rzec by można:)

 

 Taka jest różnica między nami a przedmiotami : my – nawet zużyci – wciąż do czegoś się nadajemy.

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 20 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *