na Piotrowym tronie

Mamy dużo różnych gier planszowych i nie.
W tym na szczególną uwagę zasługują:

– Puzzle z obrazem Moneta usłanym głównie trawą i makami – święty Mikołaj przyniósł je Ali i do dziś dnia mimo posiłków i wsparcia zewsząd ( aczkolwiek region Śląska zasługuje na wyróżnienie:) dzieło świeci czarnymi dziurami, bo na czarnej ławie spoczywa.
– Scrabble, które mają tę wyjątkową cechę, że nikt poza mną w nie grać nie chce, a już najbardziej ze wszystkich oporny scrabblowo jest mężulek.
– Gra o podróżach Jana Pawła II, którą – nie wiedzieć czemu uwielbia Nusia, ale za często grać się w nią nie da, gdyż drugą żywnie zainteresowaną osobą jest Piórko, które – też nie wiedzieć dlaczego – zabiera w niewolę figurki.
– Słynne szachy o bardzo wyszukanych figurach:)

Kiedy więc pada hasło: „Może pogramy w jakąś rodzinną grę?”
rozgrywa się następująca scenka dialogowana:
– W butelkę!!! – wykrzykuje wielkim głosem Dusio
– Może scrabble? – proponuję nieśmiało i bez wielkiej nadziei na sukces.
– NIE!!! – krzyczą wszyscy.
– Ale w jaką „butelkę” ? Na czym polega ta gra? – znowu ja.
– Może w szachy pograjmy? – licytuje mąż i ojciec.
– No, że kręci się butelką i na kogo padnie, ten wykonuje zadanie. – przekrzykuje ogólny harmider Dusio.

Ale to Nusia wyciąga asa z rękawa i przebija wszystkich:

Pan Jaweł drugi!!! – krzyczy – Pan Jaweł drugi !!!




No i – habemus papam!!!  🙂


O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *