podróż sentymentalna

 

Podróż bez pośpiechu po moim studenckim mieście.

Mieście, o którym ja pamiętam tak wiele i tym samym, które mnie doskonale pamięta. Choć i ja i ono zmieniliśmy się nie do poznania przez ostatnie 26 lat:) Moja miłość od pierwszego wejrzenia, miasto ważnych dla mnie ludzi, miejsce moich studenckich pasji poznawczych, miejsc i chwil, które wpisały się na stałe w historię mojego życia, mojej największej miłości życia.

Tutaj, dokladnie tu powiedziałam mu…, a tutaj chodziliśmy na spacery, tam jest taka uliczka, którą szliśmy do biblioteki na Szopena, a tu był sklep ( już go nie ma), gdzie kupiłam tę sukienkę w beżowe kwiaty, którą mam do dzisiaj. Ten autobus nazywaliśmy krajoznawczym, a do tego kina chodziliśmy. Tutaj są takie schody, a tam lodziarnia, do której poszliśmy zjeść lody w moje urodziny ( w styczniu!!!). Na tej ulicy kupiliśmy pierścinek zaręczynowy, a w tym szpitalu urodziłam Alusię. Tu uczyła się moja siostra, jeździłam do niej 26-ką. Tam stała taka budka, a w niej były drożdżówki i owoce, zawsze była kolejka, a na kopytka chodziliśmy na Medyczny:) Czasem, w największe mrozy spadały szelki trolejbusom i musieliśmy brnąć na piechotę przez śnieg aż na Poczekajkę. Tędy szłam do pracy, a tu na rogu był taki sklep z drogimi sukniami – Parisette.

I tak można bez końca snuć wspomnienia.

Jestem nimi opleciona i połączona z tym miastem jak tysiącem cienkich niteczek.

A jednocześnie to miasto wciąż mnie zaskakuje, bo – choć wydaje mi się, że tyle o nim wiem, a moje losy splotły się z nim na długich sześć lat życia – to nie sposób je poznać do końca. Wciąż i wciąż jak magik wyjmuje coś nowego z kapelusza. Wystarczy tylko parę kroków skręcić w lewo lub obrócić się przez prawe ramię, spojrzeć w górę lub pod nogi, zatrzymać się i popatrzeć. I stajesz jak wryty. Urzeczony. Oszołomiony.

To jak poznawać człowieka. Wciąż i wciąż za mało, by powiedzieć z pełnym przekonaniem: „znam go” lub ” niczym mnie już nie zaskoczy”

Taki jest Lublin. Żywy, barwny, pełen śladów historii i otwarty na przyszłość, zielony, tętniący, nieokielznany, stary i młody, tajemniczy, pociągający. Jedyny.

Mieliśmy tu zostać, ale Bóg zdecydował inaczej. Pokierował nas do innego miejsca, które pokochaliśmy z wzajemnością. Tak jest dobrze. On wie lepiej

Ale stara miłość nie rdzewieje, więc cieszę się za każdym razem, gdy tu wracam.

One thought on “podróż sentymentalna

  1. Piękne miasto, najpiękniejsze 🙂 Ale jak je zostawiłyśmy, to znalazły nas inne miasta, inni ludzie… Dobrze jest tam, gdzie jestem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *