stąd aż do pupy:)

 

Kiedyś myślałam, ze wstyd się do tego przyznać.

Ale lata minęły, ja się zmieniłam, więc teraz mogę to wyznać bez skruchy.

Gdy miałam małe dzieci, jedno, potem dwoje, troje, w końcu czworo i gdy czasami mogłam w niedzielę pójść sama do kościoła, szłam na mszę, by odpocząć. To była moja główna motywacja:) Po prostu odpocząć przez jedną godzinkę, odetchnać świeżym powietrzem w drodze do i z, zmienić miejsce, pomyśleć na spokojnie lub nie myśleć wcale dla odmiany…

Taka przepustka z koszarów:)

Na godzinę.

I w tym wszystkim spotykałam Chrystusa. W moim roztargnieniu, nieskupieniu, zmęczeniu, w mojej spaczonej motywacji.

Dziś wiem, że On przyjmował mnie wtedy taką, jaką dałam radę być: zmęczoną i przychodzącą odetchnąć. I nie gniewało Go to, ani nie raziło.

Tak jak nie gniewały Go moje modlitwy zanoszone w jedynej wolnej chwili w ciągu dnia, pod prysznicem.

– Nigdy nie zapomnę jak mi powiedziałaś, że wtedy modliłaś się nawet w ubikacji – śmieje się Kasia, mama małej Anielci – I teraz bez wyrzutów sumienia też modlę się na sedesie i biorąc kąpiel, bo wtedy mam wolną chwilę i jestem sama.

Czy może go obrażać nasze zmęczenie? Czy pogniewalibyście się na własne dziecko, że mówi wam „kocham cię” siedząc na nocniczku? Czy mielibyście za złe mężowi, że rozmawia z wami, gdy się kąpiecie?

Pamiętam jak mała córeczka naszych znajomych uczyniła kiedyś spektakularne wyznanie w kościele. Patrząc na swoich rodziców, zakreśliła rączkami przed sobą serduszko, mówiąc:

– Kocham was stąd aż do pupy – tu wykonała stosowny gest wskazujący wymienioną część ciała i zaprezentowała rozbrajający uśmiech.

Wszystko to bardzo głośno i stojąc przed ołtarzem:)

*  *  *

Tak właśnie powinniśmy Go kochać, zawsze i wszędzie, całym sobą, także swoim znużeniem, niemocą, słabością i milczeniem. Nie wtedy kiedy jesteśmy gotowi, by pójść na wizytę jak do starej ciotki, w schludnie uprasowanym ubranku, z umytą buzią i fryzurką z przedziałkiem.

Do Niego trzeba przyjść nawet w porwanych leginsach, rozciągniętej bluzie, z rozmazanymi na policzkach łzami i sianem we włosach. Bez stosownych póz, bez starannie przemyślanych formułek, bez krycia się za konwenansami.

– Przychodzę do Ciebie taki, jaki teraz jestem i wiem, że mnie przygarniesz bez wstrętu – szepnąć.

 

10 thoughts on “stąd aż do pupy:)

  1. Każdego dnia modlę się pod prysznicem 🙂 To moja prywatna kaplica 😉
    Najlepiej odmawia mi się różaniec podczas robienia peelingu, ciało sobie, a ja mogę zająć się czymś konkretnym.

  2. Gdy mnie przydarzy się taka łazienkowa sytuacja to mówię z lekkim zażenowaniem „Jezu, przerwę na chwilę, bo jest mi glupio”. Chociaż, wiem, wstyd to grzeszyć.

    1. Przy małych dzieciach to lepiej nie przerywać modlitwy bez ważnego powodu, bo za chwilę ktoś może się zorientować, że nie ma mamy i zacząc walić piąstkami w drzwi, domagając się audiencji😁

  3. Jest taka anegdotka o dwóch zakonnikach popalających fajkę, którzy zasięgnęli (każdy osobno) opinii przełożonego, czy mogą tę czynność łączyć z modlitwą. Dostali odmienne odpowiedzi. Bo każdy z nich od innej strony zadał pytanie.

  4. Zgadzam się z Tobą, choć z tymi strojami do kościoła mam różne odczucia. Od jakiegoś czasu zastanawia mnie pewien fakt. Widzę na niedzielnej mszy ogrom osób (w zasadzie 3/4) ubranych w adidasy, dżinsy, czasem dresy, dżinsowe spodenki itp. Mam też świadomość, że mnóstwo z tych osób musi chodzić do pracy elegancko ubrana. I to mnie zastanawia. Z drugiej strony moje dzieci też chodzą różnie ubrane do kościoła – w zasadzie tak jak do szkoły. Jednak iść do pracy w białej koszuli, a do kościoła w dresach… Niby nie ma w tym nic złego. Odbieram to jako znak naszych czasów.
    Całuski; Pięknego Wielkiego Tygodnia:)

    1. To chyba mamo trójeczki specyfika Waszego miasta. U nas bardzo rzadko ktoś przychodzi ubrany do kościoła w dżinsy ( poza młodzieżówką może:), a dresy to już wogóle nie do pomyślenia. Raczej eleganckie stroje, czasem aż za bardzo;) Mnie czasem zdarza się pójść w dżinsach, zimą, gdy jest bardzo zimno, a i tak spod kurtki lub kożuszka niewiele widać.
      Może u Was ludzie próbują w ten sposób odreagować cały tydzień, gdy są zmuszeni do noszenia stroju firmowego. Może chcą się poczuć bardziej swojsko i domowo w domu Ojca. Nie wiem. Tak sobie kombinuję, co może być przyczyną.
      Bywam czasem w Waszym mieście i szczerze Ci powiem, że nawet na ulicy czy w sklepie są te stroje tak mega niedbałe, że u nas chodzi się tak tylko po domu. I to jeśli nie ma gości;)

      Niech Chrystus wyleje na Was swe łaski w te Święta😇🌷🌸🪻

      1. Fakt. To zależy też od parafii, np w naszej (rzadko w niej bywamy), jest lepiej. Natomiast w takiej dużej parafii, bardziej w „wielkim mieście”, jest właśnie tak, jak opisałam.
        Dziękuję za życzenia. I baaaaardzo dziękuję za polecenie L tryptofanu – co za ulga jeśli chodzi o sen. Już jestem raczej pewna, że poprawa jest z nim związana. Dziś nawet poleciłam go kolejnej osobie z pracy, mówiąc, że to koleżanka z … (wymieniłam nazwę miasta) mi go poleciła. Ludzie nie mają o nim pojęcia i tak bardzo się cieszę, że mi o nim powiedziałaś! A ja pamiętam o Was w modlitwie i o Julii i o p. Robercie każdego dnia:) Choć tak mogę się odwdzięczyć.

  5. Cieszę się, że Ci pomógł kochana😘
    Dodam – dla zainteresowanych – że L – tryptofan to jeden z wazniejszych aminokwasów, z którego organizm może sam produkować serotoninę i melatoninę, więc jest to ważne, by mieć dobry nastrój i dobrze sypiać:)
    Jeśli ktoś z Was ma problemy z obniżonym nastrojem i bezsennością, warto go sobie kupić. Jest bez recepty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *