* * *

nie parzę się przy tym:)
Malutka Hiacynta uwielbiała powtarzać, że kocha Serce Jezusa i Serce Maryi❤️🩵
Gdy była już bardzo chora, Łucja przyniosła jej obrazek Pana Jezusa. Nie spodobał jej się, bo twierdziła, że Jezus jest o wiele piękniejszy. Lecz obrazek wzięła. „Bo jednak zawsze to On” – stwierdziła. Włożyła go pod poduszkę i po wielokroć wyjmowała, by ucałować, aż obrazek był prawie zupełnie zniszczony.
– Całuję Go w serce – powiedziała – bo tak bardzo kocham Jego serce.
A potem dopytywała Łucji czy nie mogłaby jej też przynieść obrazeczka z Maryją:)

A św. Teresa z Lisieux jako mistrzyni nowicjatu zachęcała jedną z podopiecznych: nie bój się powtarzać Jezusowi, że Go kochasz, nawet jeśli tego zupełnie nie czujesz.
Bo nie zawsze ma się ogień w piersiach, jak Hiacynta…
druga osoba, o której słyszałam z ogniem w piersiach to św. Stanisław Kostka. Gdy zmarł, przez 3 dni nie można było dotknąc jego ciała, gdyż parzyło. Tak rozgrzane miał serce miłoscią.