W trakcie lekcji słyszę z torby sygnał przychodzącego sms- a.
Nie mogę odebrać od razu, bo akurat roztaczam przed maluchami obrazy słowno- gestykulacyjne, które mają im przybliżyć dzisiejszy temat. Gdybym teraz przerwała i sięgnęła do torby, czar by prysł. A co gorsza – dzieci, które od paru już minut nie oddychają z wrażenia, zachłysnęłyby się nieoczekiwanym haustem powietrza:)
Sms stacza się więc jak ziarenko grochu na samo dno świadomości.

Ale jak to ziarenko grochu – w sprzyjających warunkach szybko wypuszcza zielony pędzik. Już w pokoju nauczycielskim zaczyna kiełkować z mojej pamięci i w końcu przebija się przez ciemne jak czarnoziem warstwy zapomnienia.
W trakcie rozmowy z koleżanką sięgam więc po komórkę, otwieram i czytam:
„Zatankowałem ci auto, stoi na tym samym miejscu. Kocham cię.”
Ach.
” Ja też cię kocham” – odpisuję ukradkiem.
* * *
Moje życie.
Nie brak w nim krzyży, nocy i niepewności, a mimo to jest jak najpiękniejsza baśń. Wystarczy tylko dostrzec każde, nawet najmniejsze ziarenko grochu i potraktować je z taką atencją jakby było całym globem.

