naglące wezwanie

 

Mam takie stare obrusy i serwety, na które podczas zapalania świecy, upadł odłamek płomienia. Są poznaczone tu i tam drobnymi przepalonymi dziurkami.

Nie wyrzucam ich. Jest jakiś urok w tym, że życie rodzinne zapisuje się na nich w ten sposób.

*  *  *

W moim życiu bywało już nieraz, że jakiś okruch z Ewangelii upadł jak iskra na serce i na zawsze wypalił znak.

Tak pewnego dnia dotknęły mnie słowa Jezusa, które powiedział do swoich uczniów:

– Wstańcie. Idźmy stąd.

 

Zwykle nikt nie zatrzymuje się nad tymi słowami jak się zatrzymuje, by podziwiać jezioro czy górskie szczyty. Są w Ewangeliach takie wzniosłe lub głębokie zdania, które urzekają niemal każdego przechodnia. Lecz słowa ” Wstańcie. Idźmy stąd” nie wydają się na tyle ciekawe, by poświęcić im chwilę uwagi. Ot, nic nie znaczące polecenie w drodze, tak trywialne jak „podaj ścierkę” , ” zawiąż sznurowadła” czy „zetrzyj kurze”. Słowa jakich wiele, przecinek w zdaniu, margines na stronie, lamówka materiału.

Ale moje serce nie wiadomo dlaczego upiera się przy tych słowach, rezonuje mocniej, ich dźwięk odbija się wielokrotnym echem jak uderzenie w czaszę dzwonu.

Nie wiem dlaczego tak jest. I nigdy nie wiem dlaczego akurat te słowa, a nie inne zostawiają najgłębsze ślady. Nawet nie potrafię wytłumaczyć tak do końca co one naprawdę oznaczają. Nie przenikam ich głębi. Nie sięgam nawet pod wierzchnią ich skórkę.

A jednocześnie moje serce jest pewne i zna odpowiedzi na wszystkie pytania: dlaczego? co znaczą? jaki jest ich sens? dlaczego ja? dlaczego teraz?

 

Więc nie sprzeczam się z sercem. Poddaję się jego mądrości, jak się ufa zegarkowi precyzyjnie ustawionemu przez dobrego zegarmistrza.

 

Wsłuchuję się w ten dźwięk:

„Wstańcie. Chodźmy stąd”.

I czekam gdzie mnie poprowadzi.

 

 

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na naglące wezwanie

  1. Agaja pisze:

    Mówią o chrześcijaństwie jako drodze id początku w zasadzie. 🙂

  2. ruttka pisze:

    Masz rację Agajo.

  3. Pani Łyżeczka pisze:

    Ale wiesz, że cytat „Wstańcie, chodźmy” posłużył za tytuł książki Janowi Pawłowi II, prawda?

  4. ruttka pisze:

    Tak, wiem Łyżeczko. Kiedyś zobaczyłam tę książkę na jakiejś półce i zdumiałam się. To kolejny znak dla mnie, że Jan Paweł II w jakiś specjalny sposób jest bliski i mnie i mojej rodzinie. Jak ojciec.
    Chociaż, „wstańcie, chodźmy” brzmi jednak nie tak mocno jak „wstańcie, chodźmy stąd”. Jedno małe słowo, a zasadnicza różnica:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *