Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
Laurka śpi, małe ramionko kołysane oddechem Morfeusza
podnosi się i opada, a na zaróżowionym wzgórzu policzka lśni kropla brokatu.
Nieustannie ten brokat.
Na twarzach, włosach,
policzkach, ubraniach.
Od czasu tego malowania szyszek na choinkę. Rok temu.
Pamiętacie?
Nie możemy się pozbyć tego nalotu pokruszonego światła. I
nie próbujemy nawet.
Jest jak pieczęć, przypomnienie, wykrzyknik na szarych drogach
codzienności.
Nikt nie jest
zwyczajny – wyhaftowałam wtedy na makatce z głębi przeświadczenia matki
trojga oczekującej kolejnego cudu.
Cudem jesteś w moich
oczach.
Cudem jest to, co cię otacza.
Jak Ty na mnie patrzysz, że tak mnie widzisz? – pytałam
kiedyś z dna kałuży.
Perspektywa lotu anioła. – powiedziałeś.
Najciemniejszy mrok podszyty podszewką światła.
Wszędobylski brokat.
Modlę się nocą, by
mnie Bóg zachował od ślepoty na cuda i piękno.
(J. Szymik)
Ja też.
