Lubię chodzić po targu. Takim prawdziwym słowiańskim, gdzie znaleźć można mydło, szydło i powidło.
Targ odbywa się w dzień targowy uświęcony wielopokoleniową tradycją i trzeba wiedzieć, że w Mścinowie Małym to jest wtorek, a w Wólce Paczuskiej – piątek. I choć dzisiaj targ jest zasypany tandetą z Chin, spod tej sterty plastiku i kiczu wciąż – jak halka pod pasiastą spódnicą – wystaje koloryt właściwy starym rynkom.
– Ludzie, dziewczyny, zwariowałem!!! – drze się usmażony na słońcu kramarz – Bluzki za trzy złote sprzedaję!!! Spódnice tylko dziesiątaka!!!
Jego apel niedługo pozostaje bez odzewu, bo już przy drugiej zwrotce stoisko oblepia całe stadko pań młodszych i starszych.
– To jest smółka. – poucza inny handlarz swoją czarnowłosą córkę – Zapamiętaj: od smoły. Smółka. – i wskazuje na wiaderko z rośliną o ciemno-różowych kwiatach.
Dziewczyna kiwa głową.
– Bo ty tato tak niewyraźnie mówisz. – robi przytyk.
Na rynku można też się czegoś dowiedzieć. Nie wiedziałam, że istnieje kwiat o takiej nazwie.
Kupuję smółkę od drobnej kobiety pod daszkiem. Jeszcze smółki na działce nie mam, a jest ładna i wieloletnia jak mnie zapewnia moja sprzedawczyni.
– A ma może pani orliki? – pytam.
– A tak paaani!!! – przeciągle z entuzjazmem mi odpowiada – Jakie pani chce mam: białe, różowe, fioletowe…
Umawiam się z kobietą na następną sobotę.
Szukam orlików od jakiegoś czasu zupełnie jak Paszczak, któremu brakuje ładnego okazu do kolekcji i teraz równie jak Paszczak jestem zadowolona.
Wracamy. Ala niesie smółkę, a ja jeszcze u wylotu targowiska kupuję kilka łodyg rabarbaru.
Gorąco. Chce się pić.
– Ugotuję cały garnek kompotu. Dzieciom będzie smakował. Kompot z rabarbaru to moje dzieciństwo. – myślę.
Brzęczą drobne monety, brzęczą ludzkie rozmowy, kurz podnosi się niesiony krokami ludzi, żar leje się z nieba, toczą się kółeczka dziecięcego wózka, miód w słoikach błyszczy jak ogień, sadzonki pomidorów wychylają się z reklamówek. Dzień targowy.
Wszystko kupisz, wszystko sprzedasz. Czasem także i to czego byś nie chciał. Zupełnie jak w życiu.
