– Mamo, możemy pobiegać po kanapie? – zdyszana Laurka wbiega do kuchni jak tornado.
Tornado ma równiutko przyciętą grzywkę i płomienie na dnie ciemnych oczu. I jak to tornada – ma to do siebie – że potrafi zmiatać swymi humorami wszystko po drodze. Taki temperament:)
– A chcecie spaść i połamać sobie nogi? – odpowiadam pytaniem retorycznym zamkniętym, nie przewidując nawet skutków.
– Hmmm. – zastanawia się w trybie szybkim pociecha – TAK!!! – wykrzykuje entuzjastycznie podjętą decyzję i biegnie z powrotem. Wprost w objęcia przygody.
Tak to, zupełnie przez przypadek zgodziłam się na … połamanie nóg moich dzieci:)
Cóż, trzeba było wziąć pod uwagę, że ułańską fantazję dziedziczą także dziewczynki, a na pytanie zamknięte są tylko dwie wersje odpowiedzi, z których z pewnością zostanie wybrana ta bliższa „krawędzi” 🙂 a dalsza zdrowemu rozsądkowi:)
