niedzielne amory

 

Rzecz dzieje się po powrocie z niedzielnej mszy.

Wymieniamy z mężulkiem ukradkowy pocałunek. Pocałunek tak lekki jak lot motyla .

Myliłby się jednak ten, który by sądził, że „ukradkowy” to to samo co „niezauważony”.

Są owszem tacy, którzy nie zauważyliby przelotu boeing’a, cóż dopiero motyla, ale do nich nie należy zaliczać Nusi.

Nusia jest bowiem niezawodnym agentem „wiecznie na tropie” .

– To był pocałunek miłosierdzia? – chce się tylko upewnić córka.

– Dlaczego miłosierdzia? – pytamy.

– Bo po kościele może być tylko pocałunek miłosierdzia. – podaje zwięzłą definicję specjalistka od amorów.

 

I wszystko jasne.

Teraz już wszyscy wiedzą jaka jest różnica między ukradkiem, a niezauważenie

 

                           … i między romantyzmem, a miłosierdziem:)

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 22 lat, mama czwórki dzieci, w tym dwójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wszystko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *