nasionko brzozy

 

Nie jesteśmy skłonni do wierzenia na słowo.

Za dużo zawodów, za wiele zranień i straconych nadziei. Blizny po nich zniekształcają serce. Włączają się zapory mechanizmów obronnych. Nie dać się więcej nabrać, nie położyć już w nikim nadziei, bo ona jest bardziej płonna niż kawałek suchego drewna, nie okazać się znowu naiwnym, nie być łatwowiernym w świecie, w którym o kłamstwo potykasz się co krok, nie ma już autorytetów, którym można zaufać i nieustannie rozbijasz głowę o sztucznie wygenerowane fakty.

Dziś – jak Tomasz – chcemy dotknąć żeby uwierzyć, a i wtedy wciąż jeszcze mamy wątpliwości czy to aby napewno. Więc sprawdzamy w nieskończoność lub – co łatwiejsze – wszystko podważamy. ” Nic nie jest prawdą”, „wszyscy kłamią”, „wszystko to fikcja”,

„oszukują nas”- twierdzą niektórzy, a w ich głosie pobrzmiewa ta sama nutka cynizmu, która jak cierń tkwiła w pytaniu Piłata:

” Cóż to jest prawda?”

Jak więc może przebić się do naszych serc Ten, Który jest Prawdą? Do pokolenia ludzi bombardowanych co dzień tysiącami fakenewsów, karmionych filmami i zdjęciami tworzonych na poczekaniu w technologii AI, otoczonych sztucznym światem, sztucznymi wartościami, sztucznymi problemami. Ludzi, którymi próbuje się sterować i manipulować pociągając za przeróżne sznurki.

Dziś już nawet „zobaczyć” nie jest dostatecznym powodem, by „uwierzyć”. Za dużo widzieliśmy i zbyt wiele z tego runęło jak domek z kart.

Ów drugi uczeń przy grobie Jezusa był w naprawdę dobrej sytuacji, gdy w wielkanocny poranek „ujrzał i uwierzył”.

Czy dziś kogokolwiek przekonałby pusty grób i chusty? Ile teorii spiskowych powstałoby natychmiast, a żadna z nich nie brałaby pod uwagę możliwości zmartwychwstania. Zwyczajna mistyfikacja, jakich wiele dzisiaj.

Ilu upadłoby na kolana wyznając jak św. Tomasz: „Pan mój i Bóg mój” tylko na widok ran na rękach i nogach? Czy nie wszczęto by dochodzenia nt. czy to aby prawdziwe rany i czy nie powstały w wyniku samookaleczenia? Czy nie tak było w przypadku ojca Pio czy Natuzzy Evolo? Czy nie za wariatów miano takich, którzy twierdzili, że widzieli? Faustynę, ojca Dolindo, Bernadetę Soubirous, dzieci z Fatimy?

A mimo to Bóg – w swej mądrości – nie zmienia metod.

Mnożą się objawienia Maryi we wszystkich zakątkach świata, co chwila słyszymy o nowym cudzie eucharystycznym, muzułmanie nawracają się spotykając Jezusa we snach, słyszymy o cudownych uzdrowieniach i znakach obecności nieba na ziemi.

On wie, że gdzieś w głębi naszych serc tli się jeszcze mała iskra wiary, która gotowa jest zapłonąć żywym ogniem przy delikatnym dotknięciu nieskończoności. Zmieniają się czasy, okoliczności życia i sposób myślenia, ale natura ludzka jest niezmienna. Jest w nią wpisane pragnienie kontaktu z wiecznością i dążenie do niej. To jak ukryta karta w środku księgi. Nawet, gdy wszystko zostanie zamazane czy wytarte – ona jedna przetrwa.

Ktoś uwierzył, bo wyjrzał przez okno i zobaczył przechodzącą pielgrzymkę, ktoś inny, gdy znalazł strzęp Biblii na półce w więziennej celi, jeszcze ktoś upadł na kolana na widok monstrancji, dla innego znakiem był uśmiech na twarzy wierzących przyjaciół. Był taki, którym wstrząsnęło zdjęcie ze śmiertelnego wypadku kolegi, obrazek Miłosiernego na szpitalnej szafce, widok modlącej się na różańcu matki…

Ujrzał i … uwierzył.

Bóg wciąż osiąga sukces posługując się tą starą jak świat metodą.

Może dlatego, że – jak powiedział o. Henrique Porcu „w sercu każdego człowieka jest pustka wielkości Boga” i ta pustka domaga się wypełnienia. To jak olbrzymi magnes, który przyciąga wszystko, co ma związek z Bogiem.

Kiedyś napisał o tym tak pięknie psalmista: ” Głębia przyzywa głębię hukiem swych wodospadów”( Ps. 42)

A jeśli tak… to o istnieniu Boga i Jego miłości przekona mnie nasionko brzozy wplątane w moje włosy czy gałąź starej jabłoni w miękkim pokrowcu z mchu.

Więcej znaków nie trzeba.

 

O ruttka

Szczęśliwa żona od 25 lat, mama czwórki dzieci, w tym trójki dorosłych. Poszukiwaczka skarbów w codzienności, zakochana w Bogu i oddana Maryi. Zapatrzona w biblijną Rut - wierną aż do bólu i umiejącą zbierać z pól te kłosy, które przeoczyli inni. Kochająca poezję, książki, muzykę, rośliny, malowanie i piękno w każdej postaci.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *