Zawsze jest na co czekać.
Zawsze.
Wiosną – na lato, zimą – na wiosnę. Czekać na dorosłość, na tego jedynego, tę jedyną, na wyjazd na wakacje, powrót kogoś, na wyzdrowienie, na Wielkanoc czy Boże Narodzenie, na ciasto w piekarniku, czekać aż wzejdą zasiewy, na weekend i na wakacje, gdy dzieci podrosną. Czekać na sposobną chwilę, od której tyle zależy. Na pociąg na peronie i w kolejce do piekarni po pączki. Czekać czasem beznadziejnie acz uparcie jak czeka tatka latka. Poczekać na kogoś spóźnionego, chwilkę lub trochę dłużej. Ale też czekać na kogoś całe życie.
Czekamy czasem z utęsknieniem, a czasem z obawą, która pikantnie czekanie zabarwia A czasem z jednym z drugim – żeby nie było zbyt prosto:) Bo nieprości jesteśmy, oj nieprości.
Zawsze więc jest na co czekać i zawsze na coś czekamy, nawet nieuświadomienie. Jak ziemia czeka na deszcz, zupełnie nie wiedząc o tym.
Czekamy dobrym czekaniem jak św. Paweł dobrym potykaniem się potykał. Bo dobrze jest oczekiwać Pana – jak napisano w Księdze Lamentacji.
Obyśmy się doczekali samego dobra.
Tego nam wszystkim na cały rok życzę.
