Cudownie jest tak zatrzymać się i patrzeć. Nic więcej. Oglądać mały cud śmigający po balkonie, pokonujący niebotyczne przeszkody z zeszłorocznych liści i nasionek brzozy. I uśmiechać się, widząc jak mały czerwony koralik radzi sobie ze wszystkim. Nawet z różową, bardzo włochatą skarpetką i z wielką lodową górą mojej nogi.
Na swoich małych krzywych nóżkach, zataczając się jak czerwony miniaturowy samochodzik, brnie przez ogromniasty świat naszego balkonu. I nie wie zupełnie nic, że nad nią wielkie oczy i dobra myśl i pogodny uśmiech wisi.
Cudownie jest tak zatrzymać się, patrzeć, uśmiechać. I pomyśleć na końcu o sobie jak o małym czerwonym koraliku, toczącym się po czyjejś dłoni bezpiecznie.
