naiwność

 

Ktoś ostatnio w przypływie złości nazwał mnie „naiwną”. Potem dodał, że stworzyłam sobie idealny świat, który nie istnieje.

I…nie poczułam bólu. To dziwne, że nie czujesz dźgnięcia, gdy ktoś ci je zadał. I zadał z intencją żeby bolało.

I… nie czuję też żalu do tej osoby. Przeżywa trudny czas, jest po rozwodzie, mnóstwo błędnych decyzji małych jak ziarnko piasku, które usypały się w pustynię wokół. Tak ciężko iść.

Wymieniliśmy parę twardych zdań, może można nazwać to kłótnią, choć nie wiem czy to dobry termin. I nagle jak po burzy, zrobiło się tak rześko i przestronnie, opadła zakurzona kurtyna, koniec gry.

Tak, czasem to naprawdę potrzebne. Powiedzieć co się myśli, bez udawania i gierek.

A potem cisza i spokój.

Nie gniewamy się, rozmawiamy. Jest normalnie.

Oboje mamy silne osobowości, więc tarcia są nieuniknione.

* * *

Więc jestem naiwna?

Nigdy tak o sobie nie myślałam. A może warto przemyśleć do końca na czym ta moja naiwność polega.

Oby na końcu tych przemyśleń była Twoja naiwność Jezu.

Tak Cię nazywali?

Też chciałeś stworzyć piękny świat, który wciąż jeszcze nie istnieje:) Ale będzie. Będzie istniał.

Wiemy to i Ty, i ja.

* * *

– Pojadę i powiem co o tym sądzę – zaperzył się mężulek, gdy mu opowiedziałam o tej rozmowie – To jedna z tych osób, które korzystają z naszej naiwności i dobrze na tym wychodzą.

– Nie, nic nie rób – poprosiłam – Wyjdzie, że naskarżyłam.

„Czy nie tak samo jest z nami i z Tobą, Jezu – pomyślałam dzisiaj – Wszyscy skorzystaliśmy przecież z Twojej naiwności. Bardzo. I wielu z nas nie czuje wdzięczności. A Ty nic nam nie wypominasz i nie cofasz łask”.

* * *

Wiecie, zadziwia mnie jak wszystko może być Ewangelią. Nawet takie trudne rozmowy mogą nam otwierać tajemnice Boga i prowadzić naszą myśl ku Niemu.

Dlatego warto wszystko przemyśleć. Raz, drugi, trzeci… Przemyśleć i przemodlić. Zapytać: Po co się to stało i czego mogę się nauczyć?

 

A dziś w psalmie jeden z moich ulubionych wersetów, że „moje serce napomina mnie nawet nocą”:)

 

 

8 thoughts on “naiwność

  1. Ach, ten ciągły zarzut, że idealny świat nie istnieje. No faktycznie, wciąż nie istnieje. Ale strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy tak wszyscy jednocześnie przestali być naiwni i dążyć, choćby pomaleńku i z trudem, w jego kierunku.

    1. jakoś tym razem nie przeżuwam Amo. Może dlatego, że od razu wypowiedziałam trafną ripostę w samo sedno.

  2. Nie sądzę, że jesteś naiwna. Ktoś, kto miał tego rodzaju przeżycia co Wy, na pewno nie jest naiwny. Otarliście się o wielką tajemnicę, krańcowe doświadczenie. Kto to przeżył, wie i widzi bardzo dużo i jasno.
    Zresztą dla mnie Jezus też nie był naiwny. Moim zdaniem widział bardzo jasno, wiedział wszystko, to trudne żyć w takiej nagiej prawdzie, bo nie zawsze jest to przyjemna wiedza. Ale dalej robił swoje, wbrew wszystkiemu. I u Niego i u Was widzę podobny mechanizm: wiedząc wiele robicie swoje, najpiękniej jak umiecie. Wbrew chorobie, złu świata, skrajnie trudnym przeżyciom. To nie naiwność a dojrzałość.
    Dobrego zakończenia roku szkolnego!

  3. Może ludziom czasem wydaję się naiwna, bo nie krzyczę, nie kłócę się, głośno nie dochodzę swoich racji. Wolę milczeć, czasem się uśmiecham. Bo – masz rację mamo trójeczki – gdy przeszło się przez piec pełen żaru i osmaliło się włosy i nie tylko, to wiele rzeczy tego świata widzi się jak mały dmuchawiec przy wielkiej górze. Taką się już ma perspektywę patrzenia. A jednocześnie umiesz się ucieszyć szczerze i małym dmuchawcem i wielką górą:) Zresztą wiesz sama, też dużo przeszłaś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *